To nie jest kolejny recap dla fanów Spurs.


Autor: Kiedrzu | Data: 27 Mar 2014


Jest piękne środowe popołudnie i każdy z Was wie, że Spurs wygrali z Nuggets 108:103 przedłużając tym samym swoją niesamowita passę zwycięstw do 15 z rzędu.
Ta 55 wygrana w sezonie napawa mnie dumą. Jest to kolejny wielki rok Ostróg,
w którym po raz kolejny mierzymy bardzo wysoko.
Prowadzimy w Konferencji Zachodniej mając 3 mecze przewagi nad Oklahomą City Thunder, która całkiem niedawno została nauczona skruchy przez pewnego Niemca
z Texasu.
Te 3 mecze przewagi dają nam nieco powietrza, odrobinę przestrzeni, dzięki którym możemy odetchnąć i zastanowić się nad zbliżającą się wielkimi krokami fazą playoffs.


55 wygrana w sezonie nie przyszła łatwo.

Trener Nuggies powinien od dziś nazywać się Największy Motywator na Ziemi, ponieważ nakład do głów tych biednych, wyrośniętych koszykarzy, że mecz się jeszcze nie skończył, że dwudziestopunktowe prowadzenie Spurs wcale nie oznacza rychłej porażki
i przemnożenia tych 20 oczek do np. 40. Jego przemowa musiała być chyba wyciskaczem łez zakończonym mocnym rypnięciem pięścią w stół . W każdym razie poskutkowało.
Chłopaki z Nuggets wyszli na parkiet z podniesionymi głowami w odróżnieniu od naszych malowanych chłopców, którzy byli już głowami w Denver, gdzie wybierają się na piątkowy rewanż. Jednym słowem myśleli, że zrobili smaczne cupcakesy z Orzeszkami
z Nuggetsów.


Źródło: bigfatcupcake.com


Byli w wielkim błędzie.

Nie wierzę, że Pop w przerwie meczowej stwierdził: „hej chłopaki, jest super, gramy świetną koszykówkę, przejdźmy sobie te 24 minuty, bo Nugisie nie wrócą z tej podróży żywi”.

Pierwsze dwadzieścia cztery minuty meczu było pokazem sił San Antonio, które biło o głowę i pół gości z Colorado przede wszystkim ruchem piłki, kapitalnym zgraniem, celnością oraz egzekwowaniem zagrywek.

57% z gry (włączając trójki), 19 asyst i tylko 6 strat. 20 punktów przewagi było tez rezultatem 5 wielkich trójek Pana Zielonego, do którego jeszcze wrócę.

Ostatnie dwadzieścia cztery minuty meczu było pokazem nieudolności gry Spurs, jakiej dawno nie wiedziałem. Dobrze, że Nugisie to nie OKC i że mamy marzec a nie maj,
bo z plus 20 skończyłoby się na -20.

Dla porównania dam staty z drugiej połowy (uwaga, szczena opada): 41% z gry (włączając trójki, których de facto żadnej nie trafiliśmy), 15 strat, 11 asyst.

Nuggets zaś trafiali trójki. To powinno nam wystarczyć, bowiem jak Nugisie rzucają trójki to trzeba szybko mecz kończyć.
Nikt się nie spodziewał, że z -17 po trzeciej kwarcie zrobi się -5 dla Spurs po końcowym gwizdku.

Spurs przegrali ten mecz. Prawie, a prawie robi wielka różnicę, tą różnicą jest zaś Tim Duncan, który po raz setny uratował tyłki Ostróg przed kompromitacją.

38 lat, 29 punktów, 13 zbiórek, 5 asyst, rzucił 11 spośród 12 ostatnich oczek Spurs
w meczu. Był unstoppable. Był jak Hulk, który zrobił się zielony i nieco podenerwowany. Vintage Duncan to za mało.

Muszę jeszcze dodać ziarenko do ogródka Denver. Jedynym stworzeniem na Ziemi tej nocy, która dorównywała Duncanowi był pół człowiek pół zwierze, pół niewolnik, pół wolny człowiek – Kenneth Faried, który w czwartej odsłonie szalał jak Jack Nicholson w Lśnieniu. 15 punktów, 4/6 z gry, 7/8 z linii osobistych, 6 zbiórek i 2 steale w 12 minut. Nieźle, co?

Szkoda, że nie mamy go w składzie, bo by pasował jak ulał. Jego energia, by przyćmiła Durantulę, BlakeGriffinulę i Boshullę LeBronJamesullę po stokroć.

Jeszcze tylko jedno ogłoszenie duszpasterskie: mamy problem, bo Danny Green odniósł kontuzję stopy. Wszelkie głosy mówią o „mid-foot sprain” lub o zgrozo „dreaded plantar fasciitis”. Oby chłopak wyrobił się przed playoffsami z powrotem do pełni formy. D-Green proszę Państwa zrobił się świetnym, choć niedocenianym obrońcą pod skrzydłami Kawhiego Leonarda. On plus Leo równa się horror dla OKC i Miami.

Głupoty piszę? Poczekamy zobaczymy.
Denver wygrali. Spurs przegrali.
Spurs wygrali przegrany mecz, Denver przegrali wygrany.

To dobrze, że Spurs w końcu najedli się strachu. Adrenalina – tego im potrzeba,
by podtrzymać winning streak.

LET'S GO NUGGG.. SPURS!!!


1

Autor: ostry | Data: 27 Mar 2014 11:11 pm


Dziwny mecz. Akcje rysowane na Daye'a w końcówce kwarty, straty i Manu prawie przegrały nam wygrany mecz, Faried jeszcze błyśnie w tej lidze, dobrze, że w obronie mu daleko do perfekcji. Wrzucany na koniec Ginobili, Mills a potem Belinelli nic nie poprawiali naszej płynności w ataku, trzeba było sięgnąć po człowieka, który trafia pięć trójek w meczu a przynajmniej jest najlepszym z wymienionej wcześniej trójki obrońcą. Postawić go przed Lawsona czy Foye'a i kończyć mecz. Albo się mądrze zbytnio albo Pop na chwilę stracił mecz spod kontroli.



Dodaj komentarz:
Nick:


Kod:

1
 
 
 

 
1. San Antonio Spurs (1) 53 - 16
2. Houston Rockets (4) 47 - 22
3. Memphis Grizzlies (7) 41 - 28
4. Dallas Mavericks (8) 42 - 29
5. New Orleans Pelicans (12) 29 - 40
Tabela na NBA.com
Stan na dzień 24.03.2014

PUNKTY

ZBIÓRKI ASYSTY

Tony Parker

Tim Duncan Tony Parker

17.6 pkt.

10.0 zb. 6.1 as.

PRZECHWYTY

BLOKI SKUTECZNOŚĆ

Kawhi Leonard

Tim Duncan

Jeff Ayres

1.72 prz.

1.90 blk. 55.9 %
Statystyki na Spurs.com
Stan na dzień 24.03.2014
 

Czy Tim Duncan po obecnym sezonie opuści Spurs i zakończy karierę?





 
 
 

Spurs najlepiej rozstawioną drużyną? Wszystko na to wskazuje. W San Antonio żyją nadzieją, że przy zachowaniu rozsądnych minut dla Big Three uda się dowieźć najlepszy bilans w lidze i mieć przewagę parkietu w każdej serii nadchodzących Playoffów, nawet w potencjalnym Finale NBA.

(archiwum)
 
 
[
 

statystyka