[53-16] Golden State Warriors 90-99 San Antonio Spurs


Autor: Kiedrzu | Data: 23 Mar 2014


Spurs, pomimo absencji Tima Duncana, Manu Ginobiliego i Matta Bonnera, wygrali bardzo ważny pojedynek z Warriors. Było to 13 z rzędu zwycięstwo Srebrno-Czarnych i 16-te spośród ostatnich 17 meczy. Greg Popović powoli staje sie pewnym kandydatem do tytułu najlepszego trenera roku. Bez wątpienia. TP9 rzucił 20, D-Green 18, zaś Tiago Splitter 17 oczek. Spurs wygrali pomimo tragicznej skuteczności z gry, która znów nie przekroczyła 40%.


Pojedynki Spurs z Warriors zaczynają być klasykiem na Zachodzie. Wszyscy pamiętamy ostatnie playoffy i półfinały konferencji, w których Ostrogi ostudziły gorących Wojowników 4:2 po naprawdę wspaniałych, wyrównanych pojedynkach.

Ta sama temperatura panuje podczas meczy w sezonie regularnym, w których można wyczuć tzw. playoff feeling, dlatego na ten mecz czekali wszyscy fani NBA, w tym kilkanaście tysięcy Wojowników zgromadzonych w Oracle Arena w Oakland.

Dzisiejszy mecz odbył się w Oracle Arena w Oakland, w której zgromadzeni kibice wspaniale wspomagali swoją drużynę.

Trener Pop w odpowiedzi na moje wątpliwości dotyczące zbliżających się trudnych meczy oraz nadmiernej eksploatacji Tima Duncana, postanowił dać mu oraz Manu Ginobiliemu wolne.

Spurs rozpoczęli mecz, tak jak można się było spodziewać po drużynie, która wygrała ostatnie 12 meczy - od forsowania własnej, agresywnej gry ofensywnej. Tony Parker i Kawhi Leonard pokazali klasę w pierwszych minutach rzucając 9 z 16 pierwszych punktów Spurs.

W tej kwarcie Ostrogi świetnie spisywały się w obronie, ograniczając wyborowych strzelców Warriors zaledwie do 9 punktów przez pierwsze 8 minut meczu.
W tym samym czasie Spurs rzuciły 10/14 rzutów z gry i wyszły na szybkie, mogące zadziwić prowadzenie 22:9.

W dalszej części kwarty Spurs utrzymywały bezpieczne prowadzenie, sięgające nawet 12 punktów i ukończyły kwartę wynikiem 32:22 ograniczając Warriors do zaledwie 45% skuteczności z gry i 9 cichych punktów S-Currego.

Przewaga Spurs wynikała przede wszystkim ze świetnej pracy piłką (ball movement) oraz kapitalnej egzekucji zagrań defensywnych. Oprócz ww. Spurs korzystali ze swojej głębokiej jak rów mariański ławki rezerwowych, wśród których klasę pokazał Marco Belinelli i Patti Mills (razem 9 punków i 2/3 za 3).

Spurs na początku drugiej kwarty wyszli na 14-sto punktowe prowadzenie (40:26) i tylko dzięki niestrudzonej grze wysokich (Barnes i O'Neal) oraz efektywnej ławce Warriors pozostawali jeszcze w grze (starterzy rzucili tylko 11 z pierwszych 28 punktów Golden State).


Źródło: AP Photo/Eric Risberg


Warto podkreślić, że wśród Ostróg świetnie grał Tiago Splitter, który do połowy drugiej kwarty rzucił 8 punktów i zebrał 4 zbiórki, kapitalnie wypełniając obowiązki niegrającego dziś Tima Duncana.

Gdy Tiago rzuca powyżej 8 punktów, Spurs wygrywają (bilans w takich sytuacjach 28-0).

W drugiej części tej odsłony meczu Spurs zaczęli grać poniżej swoich możliwości dopuszczając do dziesięciopunktowego runu Warriors, który zmniejszył prowadzenie Ostróg do zaledwie 4 punktów (44:40) na 3:30 do końca kwarty.

Warriors zaczęli efektywnie bronić, wymuszając na Spurs straty oraz ciężkie rzuty z gry.
Połowa kończy się wynikiem 50:47 dla Spurs, którym zdecydowanie zabrakło sił i oddechu w drugiej kwarcie.

Wśród Ostróg liderami byli Tony Parker - 12 punktów oraz Tiago Splitter - 10.
Spurs rzucali ze skutecznością zaledwie 44% i popełnili 8 strat (7 z nich było w drugiej kwarcie).

Dla Wojowników punktowali Steph Curry - 15 oczek oraz Klay Thompson (9 punktów). Warriors rzucali ze skutecznością 45% i popełnili 7 strat.

W drugiej połowie Warriors zaczęli grać swoją koszykówkę i wyszli na prowadzenie 51:50 i powiększyli swój run do 21:6 od połowy drugiej kwarty.
Mecz był bardzo wyrównany, kosz za kosz.

Momentem przełomowym był celny rzut za trzy Marco Belinelliego w końcówce trzeciej odsłony, który dał Spurs bezpieczne, dziewięciopunktowe prowadzenie pod koniec trzeciej kwarty.

Spurs ograniczyli Currego do minimum, czym wypełnili całkowicie założenia przedmeczowe trenera Popovića.

Ostrogi walczyły dziś, podobnie jak w meczu z Kings, z brakiem skuteczności. Borys Diaw rzucił 2/14 z gry, Leonard 5/14, zaś Patty Mills 1/9. Spurs skończyli mecz ze skutecznością zaledwie 39% i wygrali, co może dziwić, szczególnie biorąc pod uwagę jakiego mieli przeciwnika.

W czwartej kwarcie Ostrogi wróciły do swojej gry i już nie odpuściły Wojownikom do końca meczu. Pod koniec tej odsłony Spurs zrobili 10:0 run, w którym Danny Green rzucił
2 ze swoich 5 celnych rzutów za trzy, pieczętując swoją 53 wygraną w sezonie i broniąc pierwsze miejsce w Konferencji Zachodniej.

BOX SCORE


Golden State przegrali ze Spurs w tym sezonie wszystkie dwa mecze w Oakland, pomimo braku w składzie Srebrno-Czarnych Generała Duncana i Manu. Warriors rzucali dziś
z równie tragiczną, jak Spurs, skutecznością - 40%, trafiając zaledwie trzy trójki
i popełniając aż 18 strat.





1

Autor: Mosquito | Data: 23 Mar 2014 09:01 am


Brawo! Oby ta 13-ka nie okazała się teraz pechowa



Dodaj komentarz:
Nick:


Kod:

1
 
 
 

 
1. San Antonio Spurs (1) 53 - 16
2. Houston Rockets (4) 47 - 22
3. Memphis Grizzlies (7) 41 - 28
4. Dallas Mavericks (8) 42 - 29
5. New Orleans Pelicans (12) 29 - 40
Tabela na NBA.com
Stan na dzień 24.03.2014

PUNKTY

ZBIÓRKI ASYSTY

Tony Parker

Tim Duncan Tony Parker

17.6 pkt.

10.0 zb. 6.1 as.

PRZECHWYTY

BLOKI SKUTECZNOŚĆ

Kawhi Leonard

Tim Duncan

Jeff Ayres

1.72 prz.

1.90 blk. 55.9 %
Statystyki na Spurs.com
Stan na dzień 24.03.2014
 

Czy Tim Duncan po obecnym sezonie opuści Spurs i zakończy karierę?





 
 
 

Spurs najlepiej rozstawioną drużyną? Wszystko na to wskazuje. W San Antonio żyją nadzieją, że przy zachowaniu rozsądnych minut dla Big Three uda się dowieźć najlepszy bilans w lidze i mieć przewagę parkietu w każdej serii nadchodzących Playoffów, nawet w potencjalnym Finale NBA.

(archiwum)
 
 
[
 

statystyka