[51-16] Los Angeles Lakers 109-125 San Antonio Spurs


Autor: Kiedrzu | Data: 20 Mar 2014


San Antonio Spurs wygrali po raz 11 z rzędu i z imponującym bilansem 51:16 przewodzą w całej NBA.
Na dodatek dzięki dzisiejszej porażce Indiany Pacers z NY Knicks są 2 i pół meczu przed drużyną z Indianapolis i aż (albo tylko)
2 mecze przed Grzmotami.
Dziś w nocy Ostrogi wymierzyły sprawiedliwość słabiutkim Lakersom ogrywając ich w Staples Center 125:109.
Należy przyznać Jeziorowcom, że walczyli, jednak Spurs pokazali ogień w końcówce czwartej kwarty i wbiły LA ostatnie 11 punktów meczu.
GO SPURS GO!!!



Źródło: Andrew D. Bernstein NBAE via Getty Images


Ten mecz z pewnością nie był najważniejszym spotkaniem w tym sezonie zarówno dla pikujących niczym kurs rubla Lakersów, jak i dla kończących swój miesiąc miodowy Spurs, którzy lada moment zaczną znacznie trudniejszy etap tego sezonu.

Czekają na nich bowiem w kolejce giganci Zachodu m.in. Golden State i Oklahoma City przy równocześnie gęstym jak sos babci terminarzu kwietniowym.

Mecz w Staples Center skończył się tak jak wszyscy się tego spodziewali – wygraną Spurs, którzy rozwinęli skrzydła i wygrali wszystkie (!) mecze po powrocie do gry po kontuzji Kawhiego Leonarda i pozostają niepobici w miesiącu marcu.

By uczynić tę historię jeszcze ciekawszą napiszę, że Spurs wygrali 14 z 15 meczy od 21 lutego 2014 r., co jest w rzeczy samej bardzo imponujące.

Lakersi zaś przegrali 6 z ostatnich 7 swoich meczy. By dobić - przegrali 20 z ostatnich 26 meczy. Taki klimat.

BOX SCORE


Zawodnicy w Srebrze i Czerni wyszli na parkiet w wyjątkowo luźnych nastrojach
i pokojowym nastawieniu do oponentów z Kaliforni.

Gra Spurs miała dziś dwie twarze. Jedną – dobrą, nazwijmy ją Mr Jekyll – ofensywną, która wydaje się być w tym momencie najlepszą w całej lidze, jest rozpędzona jak pociąg TGV z Paryża do Lyona i nie bierze żadnych jeńców.
W pierwszej kwarcie Spurs zrobili klasyczny, kalifornijski drive by, strzelając do kosza jak z AK47 – 34 punkty w tej odsłonie, 58% z gry, 5/8 za trzy i 11 punktów D-Greena (3/3 za trzy). Czy trzeba jeszcze coś dodać?
Spurs w ciągu swojej 11 meczowej passy wygranych deklasują przeciwników i wykręcają niesamowite wyniki punktowe sięgające 114 punktów na mecz, co daje aż 7 punktów powyżej średniej ofensywnego lidera ligi, czyli Portland Trail Blazers.

Oprócz tej dobrej twarzy, Spurs mieli też dziś tą skarcerowaną, obolałą, złą twarz
- Mr Hyde.
Defensywa Spurs była daleka od ideału. W pierwszej odsłonie Jeziorowcy rzucili naszym aż 29 punktów, zaś Xavier Henry był nie do powstrzymania.
W drugiej kwarcie było jeszcze gorzej. Lakersi chcieli ten mecz wygrać i skrócili prowadzenie Spurs do zaledwie jednego punku na koniec połowy (58:57). Grali świetny ofensywny basket (49% z gry i 49 rzutów), zaś Henry pracował na swoje pieniądze
– 19 punktów i 8/14 z gry.

Spurs mieli problemy w tzw. transition defense. Lakersi grali świetną koszykówkę, tak jakby chcieli pokazać swoim purpurowym fanom, że jest jeszcze nadzieja w narodzie (której ja już dla nich nie widzę).

Przez pierwsze 3 kwarty meczu obrona była dziurawa i rozluźniona do granic przyjemnej oglądalności każdego fana Spurs.
Lakersi robili co chcieli, wjeżdżali pod kosz, robili coast to coasty i przez 36 minut trzymali się na równi z potencjalnie o niebo lepszymi Ostrogami.

Trener Pop na to:

"Probably the only thing I liked is that they hung in there," Popovich said. "I thought we played really porous defense. I thought a lot of that was because L.A. was very aggressive. They were in attack mode, and I don't think we adjusted to it until maybe the end of the third quarter. From that point, I thought our defense was very good."

Lakersi doprowadzili do remisu w połowie trzeciej kwarty (po 73) i Spurs nie potrafili znaleźć odpowiedzi na zmotywowanych do walki Jeziorowców. Pau Gasol również grał
o swoją przyszłość (która de facto mogłaby być srebrno-czarna, gdyby południowiec zgodziłby się zejść ze swojej 20 mln pensyjki) – punktował, zbierał, robił swoje hiszpańskie czary.


Źródło: Andrew D. Bernstein NBAE via Getty Images


Trzecia odsłona skończyła się wynikiem 94:87 dla Ostróg (34:30 w kwarcie).
Dwaj gracze z San Antonio zasługują na największe pochwały, bowiem bez ich wkładu ten mecz mógłby skończyć się kompromitacją Spurs. Mowa tu o Tonym Parkerze oraz Kawhi Leonardzie.
Ten pierwszy zrobił to za co go kochamy – przejął ciężar
i odpowiedzialność gry na swoje barki w trzeciej kwarcie, w której rzucił 8 punktów
(25 w całym meczu) oraz napędzał całą ofensywę Spurs w decydującej ostatniej odsłonie meczu.
Drugi zaś ostudził gorącego jak pustynia Mojave Xaviera Henrego (24 punkty) i sam grał jak franchise player przyszłości San Antonio (22 punkty, 10 zbiórek i 0 strat).
W czwartej kwarcie Ostrogi zacisnęli szyki obronne i wymuszali na Jeziorowcach trudne rzuty, które często nie zmierzały do celu. Skuteczność w czwartej odsłonie Lakersów była o 10% niższa niż Teksańczyków (43 do 53%), co musiało zaprocentować.
Spurs rzucili ostatnie 11 punktów tej kwarty i wrócili do szatni z tarczą.

Parker po meczu powiedział, że "We have to give a lot of credit to the Lakers,"
i "It took a lot of energy for us to win. We have to play better."



Tim Duncan grał dziś swoje – 32 minuty, 12 punktów i 16 zbiórek.
Moim zdaniem o 32 minuty za dużo.

Ławka Spurs była, o dziwo, najsłabszym punktem meczu. Manu jedynie zaistniał pozytywnie (rzutami za trzy). Reszta bawiła się dziś w statystowanie.

34 asysty dzisiejszego wieczoru Ostróg robią wrażenie – średnio robimy ich najwięcej
w lidze (ex aequo z Hawks).

Kawhi Leonard to nowy Bruce Bowen Spurs? Trzyma krótko Duranta, LeBrona a dziś goracego Xaviera Henriego – brawo Leo.

GO SPURS GO!!!


1

Autor: charlez22 | Data: 20 Mar 2014 04:20 pm


komentarz gosci z espn bolał bardzo...nawet w meczu z heat nie było tyle retrospekcji z finałów :|



Dodaj komentarz:
Nick:


Kod:

1
 
 
 

 
1. San Antonio Spurs (1) 53 - 16
2. Houston Rockets (4) 47 - 22
3. Memphis Grizzlies (7) 41 - 28
4. Dallas Mavericks (8) 42 - 29
5. New Orleans Pelicans (12) 29 - 40
Tabela na NBA.com
Stan na dzień 24.03.2014

PUNKTY

ZBIÓRKI ASYSTY

Tony Parker

Tim Duncan Tony Parker

17.6 pkt.

10.0 zb. 6.1 as.

PRZECHWYTY

BLOKI SKUTECZNOŚĆ

Kawhi Leonard

Tim Duncan

Jeff Ayres

1.72 prz.

1.90 blk. 55.9 %
Statystyki na Spurs.com
Stan na dzień 24.03.2014
 

Czy Tim Duncan po obecnym sezonie opuści Spurs i zakończy karierę?





 
 
 

Spurs najlepiej rozstawioną drużyną? Wszystko na to wskazuje. W San Antonio żyją nadzieją, że przy zachowaniu rozsądnych minut dla Big Three uda się dowieźć najlepszy bilans w lidze i mieć przewagę parkietu w każdej serii nadchodzących Playoffów, nawet w potencjalnym Finale NBA.

(archiwum)
 
 
[
 

statystyka