Artykuły

Żegnaj stare, witaj nowe!

12 maj 2016r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Żegnaj stare, witaj nowe!

Stoimy nad przepaścią. Za nami nasz największy wróg, który tylko czyha, by zepchnąć nas w nicość. Co zrobić? Po prostu skoczyć i próbować złapać się krawędzi urwiska po drugiej stronie.

Thunder traktują w tej serii Spurs niczym chłopaki z liceum jakąś napotkaną przypadkiem grupę gimnazjalistów. Najpierw padają wyzwiska, potem lanie na kwaśne jabłko i na sam koniec ograbienie z dóbr (np. smartfonów, jak chcecie). 
Sam czuje się, jakby ktoś na żywca odcinał mi rękę. Serio. 
Nie tego się spodziewałem po Spursach i zdecydowanie nie tego po Thunder. Spurs grają zdecydowanie za miękko, licząc na zmiłowanie przeciwników i chyba na to, że się samo wydarzy (make it happen). Thunder zaś grają jak Bad Boys z Detroit, nie patyczkują się, są chamscy, pewni siebie, wojują, podstawiają nogi i mają w głębokim posiadaniu całą naszą organizację i nasz „wspaniały” sezon. 
Jak na dłoni widać, że OKC chcą tę serię wygrać, a Spurs tylko pozorują. 
Pisałem dziś na facebooku, że Spurs mają bilans 2:10 w meczach playoff o wszystko, zaś Thunder 9:1, gdy prowadzą 3:2 (przy czym ta jedna porażka wydarzyła się Sonics w 1978 roku w finałach NBA). Te statsy są straszne, nieubłagane i nie nastawiają pozytywnie.
Jak dobrzy są Thunder w serii ze Spurs? Dziś w Pounding The Rock napisano, że OKC zbiera po swoich niecelnych rzutach aż 47% piłek (w sezonie zaledwie 30%). W dodatku, ławka Thunder gra o wiele efektywniej niż Spurs, Thunder nas nie faulują, nie wysyłają na linię – a to chyba bardzo spursowe, prawdaż?
Jak słabi są Spurs w serii z Thunder? Rzuty za trzy nie wpadają, nie mamy ognia z ławki, nie mamy ognia od starterów, trwonimy przewagi, brakuje nam koncentracji i agresji.
Łapałem się za głowę, gdy podczas ostatniego meczu w Alamo City, Durant i Westbrook rzucili 69 z 78 punktów Thunder. Jak to było możliwe? Mamy przecie świetnych obrońców – D-Greena i Kawhi Leonarda. Zostaliśmy zwestbrookowani i zdurantowani (ściągnąłem to skądś, nie pamiętam skąd).
Mam wrażenie, że Pop nie panuje nad rotacją swoich zawodników, cholera jasna, że Pop nie panuje nad tą serią. To jest okropne, co piszę, wiem. Pluję w swoje gniazdo. Pop nie reaguje na to, co się dzieje na boisku, zwłaszcza w końcówkach meczów. 
Thunder byli znani z tego, że w tym sezonie rozwalali przewagi w końcówkach ostatecznie przegrywając mecze. Proszę, Spurs teraz przejęli ich rolę – dwa mecze z rzędu mieliśmy wygraną na wyciagnięcie ręki (no dobra, nie było to takie łatwe, ale …). 
Pop stara się reagować w ten sposób, że leczy punktowo organizm Ostróg. Tutaj jest rana, przyłożymy opatrunek i będzie okej. Natomiast, Spurs mają zainfekowany cały organizm i jest im daleko do tej perfekcji, z której są znani (beautifull game itd.). 
By wygrać z Thunder nie wystarczy wyłączyć Duranta i Westbrooka, a w kolejnym meczu próbować zminimalizować rolę wysokich OKC, tu potrzeba zmiany podejścia do całego meczu, do przeciwnika w rzeczy samej.
Oczekuję dziś, że Spurs wyjdą na parkiet odmienieni, tak jak wyszli przed dwoma laty na game 7 z Dallas Mavs. To był punkt zwrotny w tamtych playoffach. Od tamego meczu wszystko się zaczęło, a skończyło całe zło.
Jesteśmy w podobnej sytuacji jak wówczas. Dziś albo skończy się era Spurs, jakich od lat znamy i kochamy, albo rozpocznie się nowe. To może być ostatni mecz Duncana i Manu w barwach Ostróg, może też to być jeden z dwóch ostatnich meczów Thunder z Durantem i Westbrookiem w składzie. Zobaczcie, w jak historycznym punkcie znaleźli się Spurs. Doceńmy fakt, że możemy być świadkami takich wspaniałych wydarzeń. Upadku imperium, zarania imperium. Żegnaj stare, witaj nowe (jakiekolwiek by nie było).