Newsy

Żegnaj, przyjacielu ...

11 kwiecień 2019r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Żegnaj, przyjacielu ...

Jedyny w swoim rodzaju, gracz, który zmienił oblicze koszykówki, wielki rywal zza miedzy, przyjaciel w doli i niedoli - Pan Dirk Nowitzki - rozegrał swój ostatni mecz w karierze. I to przeciwko Spurs.

Dirk Nowitzki. Człowiek - legenda. Był w lidze od 21 sezonów. 21 sezony to szmat czasu. Co w 1998 roku było modne? Kaliber 44 i ich podróż dookoła świata w 63 minuty, Queens of the Stane Age, System of a Down, Jermaine Dupri, Madonna wydała Ray of Light. O, ludzie, w 1998 wyszła Molesta i jej Skandal. To były czasy lenarów, rave'u i innych tego typu śmieszków. W 98 zadebiutowała Britney Spears.... To było tak dawno. 

Dirk wkroczył do NBA prosto z Niemiec. Zobaczcie jak zrewolucjonizował koszykówkę. Dryblas, który potrafił rzucać, rozciągał obronę przeciwnika, trafiał trójki. To było kapitalne, to był kamien milowy w koszykówce. To on był prekursorem "stretch four". 

To on nauczył nas rzutów z "kolanka", był twardzielem, nie bał się, trafiał ważne rzuty, napsuł mnóstwo krwi fanom Spurs. To on zdobył mistrzostwo w 2011 r. w pierwszym roku wielkiego trio w Miami. Pamiętacie to czy już zapomnieliście?

Pamiętacie jego pojedynki z Timem Duncanem? Przecież to było epickie. 

Najwspanialsze jest to, że Spurs chyba jako jedyny team w NBA oddali szacunek Dirkowi poprzez przygotowanie wspaniałego filmiku o jego karierze, kibice w AT zgotowali mu owację na stojąco. To było kapitalne. Miałem łzy w oczach, zresztą on też płakał. 

Stary, poczciwy Dirk. To ostatnie tchnienie ery dinozaurów w NBA, zawsze mi imponował swoją lojalnością do Dallas. Mógł szukać mistrzostwa gdzieś indziej, mógł szukać większych pieniędzy. NIe szukał, został w swoim mieście i za to go kocham.

Żegnaj, drogi przyjacielu.