Relacje

Żałosna porażka w Minneapolis

29 listopad 2018r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Żałosna porażka w Minneapolis

Panowie i Panie, Spurs zakończyli właśnie objazd Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej bardzo mocnym akcentem - zostali zmiażdżeni przez Wilki 89:128.

Tegoroczne „Rodeo Trip” można uznać za zakończone. Bilans 2:2 nie napawa optymizmem. Wygraliśmy z osłabioną brakiem podstawowych graczy Inidaną Pacers oraz jednym punktem z Bulls, którzy mieli nas na tacy. Przegraliśmy z Bucks, co było do przewidzenia oraz ostatniej nocy zostaliśmy poniżeni przez Wolves 38 punktami. Powinniśmy się cieszyć, że tylko 38 punktami, bo na liczniku było już 48 dla T-Pups. Wiemy już, że o stałej, dobrej formie Spurs możemy pomarzyć, to takie mecze człowieka zwyczajnie zniechęcają do oglądania koszykówki. Czuję fizyczny ból i nie jest mi z tym dobrze. Jeśli Twoim najlepszym strzelcem jest Jakob Poetl z 14 oczkami na koncie, a gwiazdy warte miliony monet rzucają po 10 punktów, zastanawiasz się nad sensem życia. Wolves byli agresywni i chcieli to wygrać, zaś Spurs byli jakąś marną zwierzyną uciekającą po głębokim śniegu przed głodną watahą. Raz, dwa, trzy i po sprawie, można przejść przez „perłową bramę”. Nie będę się rozpisywać o tym spotkaniu więcej, żal mi na to czasu. Graliśmy źle, obrona nie istniała, było mnóstwo (19) strat, piłka nie wpadała do kosza, a przeciwnikom już tak. Na pocieszenie napiszę, że ciężki terminarz mamy za sobą (8 na 10 ostatnich meczów na wyjeździe plus 5 w ciągu ostatnich 7 dni, jak dobrze pamiętam). Kolejny mecz gramy w Alamo City z Rockets, więc też nie będzie łatwo. Dalej mamy mecze w domu, to sprzyja wygranym. Dobrze, że takie mecze jak ten z Wolves zdarzają się sporadycznie. Nic tak źle nie smakuje jak smak porażki z rana….

Statystyki TUTAJ

Skrót meczu poniżej: