Relacje

Wyjazdowy zonk, końcówka do zapomnienia

24 styczeń 2019r. dodane przez Paweł Ostrowski

Wyjazdowy zonk, końcówka do zapomnienia

W meczu, w którym obydwaj trenerzy narzekali, że nikt nie chciał bronić i trzymać się założeń defensywnych, Spurs zaliczyli wyjazdowy choke - prowadząc 120-112 na minuty przed końcem meczu nie zdobyli już żadnego punktu przez kolejnych 150 ostatnich sekund meczu, nie potrafiąc nawet po timeoucie na połowie rywala dostarczyć piłki do swojego zawodnika w akcji na remis/zwycięstwo. 76ers uciekli ze zwycięstwem.

SAN ANTONIO 120, PHILADELPHIA 122

Jak na mecz, w którym zabrakło dwóch dużych strzelb z obu stron, mecz był karnawałowy.

76ers zagrali bez Jimmy'ego Butlera a Spurs bez swojego najlepszego strzelca z dystansu, Davisa Bertansa (nie grał też Pau Gasol). Kto by patrzył jednak na iście karnawałowe podejście do meczu, gdyby Spurs udało się dowieźć to zwycięstwo.

Ben Simmons w szybkim ataku zmniejszył prowadzenie do -6.

Następnie Simmons znalazł Landry Shameta samotnie wybiegając mądrze na skrzydło i trafiając trójkę na -3.

A na końcu - Belinelli i Rudy Gay nie przekazali sobie i krycia i JJ Reddick trafił trójkę, a do pełni nieszczęścia przy lądując był faulowany przez Gay'a.

W lidze, w której każde zwycięstwo, nie ważne czy z rywalem z TOP4 czy z ostatnimi w tabeli, tankującymi Suns jest liczone za jeden, porażka nie jest czymś okropnym. Dodając do tego fakt, że Spurs nie są świetni na wyjazdach, byłoby to do przyjęcia. Ale nie w taki sposób...

Wygrana była tak blisko... Aż siedmiu graczy Spurs zakończyło mecz z 13 punktami bądź więcej. Bezpunktowy Dante Cunningham miał nawet niezłe minuty pod nieobecność Bertansa, Aldridge po pierwszych minutach dyskryminacji przez Joela Embiida poprawił się w dalszej części meczu i Embiid, choć prowadził drużynę z 33 oczkami, nie było mu już tak łatwo się przedostać.

Ale cały mecz w tym samym czasie Spurs zdarzały się okropne pomyłki w przekazywaniu krycia, w czytaniu podań Simmonsa. Co chwila JJ Reddick odskakiwał na wolne pozycje, a trójka debiutanta Shameta i jeszcze raz Reddicka w końcówce kosztowała nas wygraną.

Po świetnym grudniu, w styczniu obrona Spurs to już tylko 18 obrona w lidze. 

A Rudy Gay to dla mnie znów zagadka. Miał mecz na 17 punktów, 4 zbiórki, 3 asysty i 2 bloki i całkiem dobra praca w obronie, ale dwukrotnie też faulował rzucających za trzy i właśnie z faulami problem był u niego od początku, a do tego miał dwie straty w końcówce. Kompletnie nie wiem jaką ocenę za taki mecz można mu wystawić, bo wymieszał dobrą i złą stronę swojej gry.

Na plus - Patty Mills, Bryn Forbes i Marco Belinelli - ta trójka złożyła się na 11 celnych trójek z 20 rzutów. Derrick White to etatowy gracz NBA i nie ma nic lepszego niż oglądanie rozwoju zawodników (15 punktów, 5 asyst).

Spurs frajersko to zakończyli.

Phila dziś spała spokojnie.