Relacje

W końcu zwycięstwo! Spurs lepsi od Trail Blazers

3 grudzień 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

W końcu zwycięstwo! Spurs lepsi od Trail Blazers

Przez ostatni czas mieliśmy coraz gorsze wiadomości z Alamo City. Drużynę opuszczali kolejni zawodnicy - Pau Gasol musi zasięgnąć drugiej opinii i nie jest powiedziane kiedy wróci do składu, nadal do gry nie wrócił Lonnie Walker IV, zaraz minie miesiąc odkąd Spurs nie potrafią wygrać dwóch lub więcej spotkań pod rząd, a dwa ostatnie spotkania to -29 oraz -31, tracąc 265 punktów. Na chwilę będzie lepiej, bo Spurs właśnie wygrali mecz z solidnymi, playoffowymi Trail Blazers, więc to zwycięstwo w tabeli Zachodu może mieć duże znaczenie na koniec sezonu.

San Antonio to obecnie czwarta najgorsza obrona ligi.

Nie będzie lepiej po dzisiejszym meczu, bo stracono tej nocy 118 punktów. Więcej od nas tracą tylko tankujący Knicks, Suns oraz Cavaliers.

Patrzę w tabelę efektywności defensywnej i myśle o tym, czy może być lepiej. Może być na pewno lepiej, ale Spurs teraz odczuwają doskonale to, czego obawiano się podczas wakacji. Pozwolono odejść Kyle Andersonowi (patrząc na kontrakt jaki dostał od Grizzlies i na to ile gra, to była dobra decyzja), kontuzji doznał na cały sezon DeJounte Murray - i tak, to właśnie wtedy oczekuję, że będzie lepiej. Ok, patrząc na rotację Spurs i grę tylko jednym wysokim w meczu mam wrażenie, że trener Popovich nie chce tak grać, a po prostu musi. Gra albo Aldridge, albo Poeltl. Tęsknię za grą dwójką wysokich Duncan-Aldridge. Możecie powiedzieć, że to starodawne, czy nieaktualne, ale mam wrażenie, że w tym momencie Spurs tak łatwo oddają polę w pomalowanym, tak łatwo zgubić krycie, tak łatwo się zagapić, odciągnąć tego jednego broniącego obręczy, że nawet kiedy nadciąga pomoc ze słabej strony biegnie z nią... Bryn Forbes czy Davis Bertans. Schematy są prawidłowe, nie mamy jednak tak dobrych wykonawców. Danny Green też był łatką na tych najlepszych. Sam przyglądałem się z wyjątkową szczegółowością, czy Green nadal ma to coś, co pozwala nazywać go najlepszym naszym obrońcą (without Kawhi). Nawet jeżeli nie był przyklejony do swojego rywala, był jednym z najlepszych blokującym graczy w kontrach i schodząc do pomocy radził sobie dużo lepiej. 

Dlatego nie wierzę, że nagle wspomniani Forbes/Bertans nauczą się bronić w dwa, trzy tygodnie, miesiące. Jeden i drugi nie wydaje się mieć warunków do tego. Powiedziałbym, że i jeden i drugi jest idealnym role playerem do współczesnej NBA, zwłaszcza ze skillsem, który sprzedaje bilety w NBA - rzut za trzy. 

Ale to nie jest zarzut tylko do nich. Czy Patty Mills, oprócz sylwetki, ma predyspozycje by bronić groźnych rozgrywających? Zadziorny jest? Jest. Gra z pasją? Często. Ale fizycznie, to jest jeden z najgorszych fitów do tej gry. 

Wydaje się też, że wszyscy, którzy teraz nie potrafią zrobić tej różnicy w systemie gry Popovicha odczuwają w zespole nie tylko brak lidera - przez lata Duncan, przez chwilę Leonard. Zespół, który pamiętam z najlepszej obrony miał Patty'ego Millsa machającym ręcznikiem z ławki. Ławka tego zespołu była tak mocna, tak szeroka, była jednością ale też kolektywem, była najlepsza w NBA. Łatwiej było przykryć braki i niedoskonałości pewnych graczy.

PORTLAND 118, SAN ANTONIO 131

Spurs będą mieli jednak lepszy sen po dzisiejszym dniu. I choć w Portland mają swoje problemy - przegrali 5 z ostatnich 6 spotkań, Spurs przestali być faworytem i w takim meczu, a jednak mamy zwycięstwo. 11-15 z dystansu, wbrew temu co napisałem wyżej to właśnie ławka zrobiła u nas robotę - Derrick White, Patty Mills i Jakob Poeltl wygrywali swoje minuty stąd odpowiednio +21, +24 i +15. Trail Blazers przyszło do gry, ale nie dominowali meczu, a jego fragmenty. Np. tak jak w trzeciej kwarcie, obrócili wynik na swoją korzyść wracając z deficytu -14. 

DeRozan poczuł się odpowiedzialny za wynik i miał 36 puntków, do tego zebrał 8 piłek, 6 rozdał kolegom. Efektywne 29 punktów z 18 rzutów dodał Aldridge.

Ale powiedźcie mi, czy Al-Farouq Aminu ukradł komuś talent? Czy odnalazł swój? Gdyby nie on, ten mecz powinien skończyć się szybciej i pewnie by tak było. Aminu miał cztery trójki (4/5), wchodził pod kosz (i w sumie nie miał czego się bać), wyrywał piłki z rąk, miał 20 punktów. 

Serią punktową 17-6 w czwartej kwarcie, Spurs przetrwali, byli lepsi i wygrali.