Relacje

Vince Carter pogrzebał nadzieje Spurs. Dallas wychodzą na prowadzenie 2:1

27 kwiecień 2014r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Vince Carter pogrzebał nadzieje Spurs. Dallas wychodzą na prowadzenie 2:1

Vince Carter trafił szalonego buzzer beatera na 109:108 dla Mavs. Spurs przegrali ten wyrównany pojedynek, choć prowadzili dwoma punktami na 1,7 sekundy do końca. W serii jest 1:2. Zaczyna być duszno.

Dallas zaczęli mecz z od wysokiego C szybko obejmując prowadzenie 8:4. Reakcja Spurs była natychmiastowa - trener Pop musiał wykorzystać timeout, by wlać nieco oleju do rozpalonych głów Teksańczyków.

Mavs bardzo dobrze czytali grę ofensywną Ostróg, czego potwierdzeniem mogą być przechwyty Shawna Mariona oraz łatwość w uzyskiwaniu otwartych pozycji rzutowych (Jose Calderon).

Oba zespoły starały się trzymać wysokie tempo gry, lecz w pierwszych minutach meczu Dallas było teamem, który dominował po obu stronach parkietu.

Na całe szczęście - Spurs mają w swoim składzie walecznego jak lew Tima Duncana oraz zdeterminowanego Tonego Parkera, dzięki którym San Antonio zrobiło ekspresowy run 8:0 i wyrównało wynik meczu na 16:16 na sześć minut do końca odsłony.

Kawhi Leonard po dwóch celnych koszach z rzędu oraz akcji "and one" zaczął w końcu być duchem i ciałem w tych playoffach.

Spurs, zarówno jak i Dallas, zaczęli mecz rzucając z bardzo wysoką skutecznością z gry (odpowiednio 65 i 55%).

Spurs zdominowali Dallas w punktach drugiej szansy (8:2) i wygrali pierwszą kwartę 34:27.

Parker był gorący jak plaże w Miami - 6/8 z gry i 12 punktów. Big Fundamental dorzucił 8 oczek, zaś Kawhi miał 4 przechwyty. Dobry start meczu!

Podobało mi się początkowe nastawienie Srebrno-Czarnych. Nie byli już tymi małymi, przestraszonymi chłopcami z AT&T Center. Mieli w sobie wolę walki i determinację, by przejąć kontrolę nad serią.

Przypomnę, że mecz numer 3 przy stanie 1:1 (wówczas gdy oba mecze były w San Antonio) jest dla Spurs kluczowy - jeśli go przegrają, to zgodnie z kartami historii przegrają całą serię (0:9 w takich sytuacjach). Jeśli go wygrają, to wygrają całą serię (odpowiednio 8:0). Taka sytuacja.

Spurs rzucili 40 punktów w pierwszych 15 minutach meczu - ewidentnie Pop spróbował w domu rozgryźć taktykę Ricka Carlisle.

Jedna różnica pomiędzy dwoma wcześniejszymi meczami San Antonio a dzisiejszym - ławka Ostróg uczestniczyła czynnie (tzn. gra, rzuca, trafia) w tym pojedynku.

Spurs wyszli na prowadzenie 40:29, lecz Mavs byli nieprawdopodobni dzisiejszej nocy - szybko odrobili stratę i zrobili run 7:0. To jeszcze nic. Wydusili ze Spurs ostatnie siły i przejęli kontrolę nad spotkaniem.

Mavs byłi nie do zatrzymania - Monta Ellis (11 punktów w drugiej kwarcie) oraz Shawn Marion (dwie trójki z rzędu) - spowodowali, że Spurs stracili chęć do gry, zaś motywacja i koncentracja poszła w piach. Znów straty, nieuwaga, strach.

Mavs rzucili 14 punktów w ostatnich 3:40 drugiej kwarty i objęli prowadzenie 59:54 schodząc do szatni z uśmiechami na twarzach.

Tony Parker był jedynym graczem, który w pod koniec drugiej kwarty próbował odmienić jej losy - 17 punktów i 6 asyst.

Mavs zakończyli połowę run'em 19:7 oraz, żeby było mało, rzucili 30 punktów z 15 ostatnich posiadań piłki - dla fana Spurs był to dramat.

Zastanawiam się - gdzie się podział ten spacing, ten ball movement Spurs, którym zadziwiali cały koszykarski świat przez ostatnie dwa miesiące sezonu regularnego? Jak ktoś wie, to proszę dać znać!

Dallas wyglądali świetnie w obronie - stosując presję, świetnie rotując oraz płynnie poruszając sie i jednocześnie wymuszając straty na Spurs, który nie mogli sobie z tym poradzić. Jedynie Tony Parker był w stanie uzyskać odpowiednią pozycję rzutową. Ostrogi wyglądały bezbronnie.

Ostrogi rzuciły zaledwie 16 punktów w ostatnich 12 minutach meczu (wcześniej rzuciły 40 w 14). Czy ktoś jest w stanie to wytłumaczyć?

Spurs brakowało siły w ataku i zwyczajnie amunicji. Miałem wrażenie, że strzelali kapiszonami.

Na 8 minut do końca kwarty Ostrogi przegrywały 61:67.

Jose Calderon, Samuel Dalembert - byli agresywni, grali z kapitalną energią, nie odpuszczali. To dzięki nim Dallas byli na prowadzeniu. Dziwię się, że Mavs nie odjechali na większą ilość punktów.

Spurs zaczynała zżerać trema oraz nerwy - Kawhi nie trafił dwóch osobistych. Był zupełnie wybity z rytmu. Wcześniej Duncan i Parker nie znaleźli wspólnego mianownika i stracili piłkę.

Po zdjęciu z boiska Leonarda Spurs zaczęli odrabiać straty. 4 punkty z rzędu - 67:69 dla Mavs na 4 minuty do końca kwarty.

Pop łapie się brzytwy. Wystawił niski skład - 4 obrońców i 1 wysoki - small ball Spurs. Może to pomoże?

Na 3 minuty do końca kwarty Spurs doprowadzili do remisu (69:69). Mecz rozpoczął się od początku.

Znów iskrą zapłonową Ostróg był Manu Ginobili, który niczym generał dowodził niską piątką Srebrno-Czarnych.

Manu rzucił 4 punkty z rzędu i na 2 minuty do końca trzeciej  Spurs znaleźli się na prowadzeniu (74:73).

Odsłona kończy się wynikiem 77:74 dla Mavs.

Spurs odzyskali prowadzenie dzięki trafionemu rzutowi osobistemu Duncana (78:77).

Temperatura meczu osiągnęła zenit, gdy Davin Harris trafił trójkę na 85:82 dla Mavs. Szybki czas dla Spurs. Potrzeba zmian. Tylko jakich? Czy Spurs mają szanse wykraść to spotkanie? Przecież gramy z zespołem, który wygrał najmniej meczy w domu w sezonie regularnym, zaś Ostrogi najwięcej na wyjeździe.

Oba zespoły szły łeb w łeb. Pierw Kawhi trafił trójkę na remis, później zaś Tiago zadunkował na prowadzenie (89:87) - obie akcje zasilanie były przez Pana Generała - Manu Ginobiliego. GO SPURS GO!!!

Na 5:30 do końca Spurs przegrywali jednym punktem - 93:94. Przed naszymi oczami odgrywał sie jeden z klasycznych pojedynków Spurs - Mavs.

Kawhi Leonard trafił trójkę na 3:30 do końca - 98:95 dla Spurs.

Czysta walka. Pierw Nowitzki nie trafił jednego ze swoich klasycznych rzutów (niekryty), później zaś Borys Diaw trafił kapitalnego floatera. Spurs na prowadzeniu 100:95 na dwie minuty do końca meczu.

Ważna statystyka - Spurs zaliczyli mniej strat niż Mavs (15:17 na dwie do końca).

Końcówka meczu to historia a la kosz za kosz:

Monta Ellis przybliżył Dallas do wygranej - trafił pięknego elbow jumpera na 100:99 dla Spurs.

Minuta do końca - Monta znów pogrąża Spurs - Typowa akcja "and one" - remis po 102.

Manu Ginobili pięknie wykorzystał podanie Tima Duncana - 104:102 dla Ostróg.

Szczęście nie trwało długo - Dalembert wykorzystał dwa osobiste po faulu Diawa.

Borys trafił z daleka za dwa - podanie od Manu. Spurs znów wysunęli się na prowadzenie.

Monta Ellis jest clutch playerem. Trafił pięknego haka nad Duncanem. Znów remis. Po 106. 24 sekundy do końca - ostatnia akcja należała do Ostróg.

Manuuuu trafił po wejściu na lewą rękę. Respekt dla Argentyńczyka. Wow. Playoff time!

1,7 sekundy do końca. Time out Mavs.

Podanie do rogu do Vince Cartera. Markuje. Manu wyskakuje nad nim. Carter rzuca. Koniec czasu. Trafiaaaa.

Vince Carter trafił za trzy w ostatniej sekundzie!

Nie możliwe. A jednak.

Spurs przegrali mecz nr 3.

BOX SCORE: http://scores.espn.go.com/nba/boxscore?gameId=400553056

Nadzieja umiera ostatnia.