Relacje

Trudny mecz z Blazers

21 grudzień 2017r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Trudny mecz z Blazers

Bez Leo i Parkera, ale z Kyle Andersonem i Danny Greenem, Spurs zdołali wygrać ciężkie spotkanie w Oregonie 93:91 na początek swojego "road trip".

San Antonio Spurs zaczęli swoją wyjazdową serię spotkań od wygranej w stylu „ledwo, ledwo” z jednym z najbardziej ciekawych zespołów tej ligi – Portland Trail Blazers. Czemu ciekawych? Odpowiedź jest prosta – CJ McCullum i Damian Lillard plus Jusuf Nurkić, Evan Turner i bardzo dobry obrońca, którego widziałbym w Spurs – Al-Farouq Aminu – tworzą wybuchową mieszankę, którą stać na wygrane z każdym zespołem NBA. Niemniej tak nie jest. Blazers są zaledwie jedno zwycięstwo powyżej 50%, ciągną za sobą pięć porażek z rzędu we własnej hali i nie potrafią wskoczyć na poziom wyżej, który zagwarantowałby im co najmniej udział w playoffs. 
 
Blazers nie potrafili wykorzystać faktu, że w składzie Ostróg znów zabrakło Tony Parkera i Kawhi Leonarda (rekonwalescencja po kontuzjach), ani tego, że Spurs grali na serio słabo, popełnili aż 22 straty (najwięcej w sezonie), przegrywali okrutnie na zbiórkach, nie trafiali, pudłowali wolne ……. 
 
Co więcej, Blazers wygrywali jeszcze w czwartej kwarcie sześcioma punktami, by na pięć minut oddać prowadzenie po rzucie Manu Ginobili (10 punktów) na 86:85 dla Spurs. Wśród Ostróg najlepiej zagrali wysocy – LMA (22 punkty) i Pau Gasol (20 oczek i 17 zbiórek), na których nie było lekarstwa. Jeśli do tego dodamy Kyle Andresona, którego wzrost, długość ramion, umiejętność czytania gry na obwodzie, dosłownie przeważyły szalę w tym spotkaniu. 
 
Prawda jest taka, że Blazers powinni to spotkanie wygrać – Spurs nie grali dziś dobrze (kulturalnie to ujmując) – na szczęście dla nas zarówno D-Lillard, jak i CJ nie mieli siły przebicia – nie trafiali (11/39 z gry) – byli dobrze bronieni, a Lillard dodatkowo zmagał się z opuchniętym kolanem, co przełożyło się na grę całego zespołu. W dodatku, Blazers mogli to spotkanie wygrać, jednak rzut wraz z syreną CJ McCulluma wypadł z kosza. 
 
Jest to kolejny mecz na styku, który Spurs wyciągają dla siebie. Już sam nie wiem czy mamy do czynienia z drużyną na serio dobrą czy zwyczajnie mającą więcej szczęścia niż rozumu. Może napiszcie co sądzicie w komentarzach. 
 
Już dziś gramy z Utah w Salt lake City – będzie ciekawie.
 
Abstrahując od meczu z Blazers zacząłem zastanawiać się nad udziałem LMA w przyszłorocznym meczu gwiazd. Co Wy na to? ‘Marcus pracuje solidnie, często bywa nie do zatrzymania, staje się też bestią jak trzeba, zbiera, jest lekki, nie wymięka, nie narzeka – mało jest drużyn, które potrafią go zatrzymać. Zapewne jego statystyki polecą w dół, gdy Kawhi wróci do formy (kiedy?), lecz na dziś to właśnie LMA jest naszym All-Starem. Zgadzam się z tym i będę na niego głosować.