Relacje

Titanic jeszcze nie zatonął?! Spurs wygrywają z Grizzlies!

3 sierpień 2020r. dodane przez Paweł Ostrowski

Titanic jeszcze nie zatonął?! Spurs wygrywają z Grizzlies!

Po morderczym boju w końcówce, wymianie ciosów na rzuty, niewielkiej ilości przerw przez timeouty i wymuszonym faulu na sekundę przed końcem przez DeRozana (!), Spurs ogrywają Grizzlies i na tę chwilę meldują się na 9 pozycji w tabeli Zachodu, że strata dwóch meczy do Memphis, co daje nam udział w PlayIn. Wow.

MEMPHIS 106, SAN ANTONIO 108

Może i cel był jasny przed wznowieniem sezonu w bańce. Może i Pop faktycznie pod danego rywala nie przygotowuje się aż tak poważnie. Ale po pierwszym meczu wygranym z Kings, i jednoczesnej porażce Grizzlies z TrailBlazers w pierwszycm meczu 'seeding games', a potem po dwóch kolejnych porażkach Trail Blazers, Spurs tak naprawdę, tak rzeczywiście, mieli o co walczyć w ostatnią noc przeciwko Miśkom.

I nie było widać po nich, że wszystko im jedno. Że sezon jest tylko na ogranie młodych.

Po pierwszych dwóch spotkaniach Spurs niosą dobre i tylko dobre newsy. Grizzlies wkurzają się i uważają za niesprawiedliwe to, że muszą jeszcze zapewnić sobie awans w ósemce przez prawdopodobny udział w Play-In (mecze pomiędzy 8 a 9 drużyną na Zachodzie, jeśli różnica między nimi będzie mniejsza niż 4). Ale na razie, sami są sobie winni. 

Wznowienie sezonu jednym idzie bezproblemowo, innym naprawdę ciężko. Spurs nie mogą powiedzieć, że mają łatwo - pisałem o 3% szans, jakie dawano Spurs przed wznowieniem sezonu w Orlando. 

To kompletnie inna rotacja Spurs - Bryn Forbes wczoraj nie wyszedł. Ale tak całkiem, nie wyszedł. To był drugi mecz z rzędu, kiedy nasz dotychczasowy starter nie wychodzi przez kontuzję (right quad tightness). W porównaniu z pierwszym meczem nie było także innego rzucającego obrońcy, który o dziwo dostawał więcej minut niż się spodziewałem (czyli więcej niż zero) Marco Belinelliego (left ankle). To wszystko tylko potęguje minuty, które i tak Pop i spółka dają na raz Lonnie Walkerowi IV, Keldonowi Johnsonowi. 

I może i faktycznie Dejounte Murray był wczoraj najlepszym Ostrogą? (21 punktów, 10 zbiórek)

A wcale daleko za nim nie był Derrich white (16 punktów, 7 asyst, 6 zbiórek).

Ale kiedy Spurs wchodzili w czwartą kwartę było 85-76 dla Ostróg, a na 1.20 przed końcem meczu było tylko 102-101, chociaż tak od pięciu minut było pływanie po wodzie i utrzymywanie się przy życiu bez tlenu. I to ten cichy największy gwiazdor i Spurs, ten który miał oddać pole młodym, ten, który miał pociągnąć drużynę pod nieobecność Aldridge dowiódł swojej wielkości w ofensywie. Niczym baletnicze ruchy wykonywane przez DeRozana dały najpierw po layupie dwa arcyważne punkty (104-101), sędziowie zaraz popełnili błąd, z którego szybko wyszli przyznając a potem zabierając Grizzlies dwa rzuty wolne (nie byli w bonusie), DeRozan w kolejnej akcji oddał arcyciężki rzut, który z wielką lekkością wpadł do kosza, 106-101. 

Tylko gdyby Spurs mieli lepszą obronę w transition, nie byłoby też nerwów w końcówce... Spurs oddali w niecałe 5 sekund dwa punkty spod kosza po rzucie Moranta a tego Pop już nie wytrzymał i wziął czas, pierwszy w tym dwuminutowym rollerocasterze. Faulowany DeRozan nie wykorzystał potem żadnego z dwóch rzutów wolnych, Jackson Jr trafił mimo 12s na zegarze jakąś trójkę bez patrzenia w moment i co lepsze, celną, był remis, Spurs bez timeoutów.. Brzmi jak dobry drama, prawda?

Ale DeRozan na sekunde przed końcem wymusił faul przy rzucie. Pierwszego trafił, drugiego pudłować nie chciał (dlaczego w takich sytuacjach drugiego się nie pudłuje przy jednej sekundzie do końca?), Jackson Jr mógł tylko próbować z dystansu, choć ta drama wisiała w powietrzu...

Warto mecz obejrzeć od początku do końca, przede wszystkim zwracając uwagę na coraz lepszą dla oka grę trójki Murray, White, Walker. Tyle atletyzmu, entuzjazmu, znają swoje silne i słabe strony, a jeszcze gdy uzupełnia ich kopia Andre Igoudali, Keldon Johnson, ohhhh. 

Jakob Poetl mimo problemów z faulami w 21 minut miał +/- najwyższy w meczu +25. Rzadko kiedy widzę coś takiego. Eubanks -15. Rudy Gay pudłował na potęgę, tylko 3 celne z 15 rzutów a w końcu zagrał też Patty Mills, choć mimo, że tylko 13 minut to miło się go oglądam, kiedy już w pierwszej akcji meczu trafił trójkę z rogu. A potem jeszcze zasadził trójkę wraz z syreną kończącą kwartę.

Becky Hammon na prezydenta. Tfu, na trenera Spurs!