Relacje

Tak dobrze, tak wspaniale

19 marzec 2019r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Tak dobrze, tak wspaniale

"Is it real life, is it just fantasy?" pytał nas Freddie Mercury w Bohemian Rhapsody jakieś 40 lat temu. Czuję się podobnie, mam na ustach to samo pytanie i nie wiem czy Spurs wygrali z Warriors 111:105, czy to jakaś aberracja czasoprzestrzeni.

Spurs znowu to robią. Bawią się naszym kosztem nie zważając na zdrowie swoich fanów. Całkiem niedawno przecie wieszaliśmy na nich psy jak wracali z Rodeo Road Trip z bilansem 1:7, w tym sławetną porażką z NY Knicks podkreśloną drwiącą uwagą przez Samuela L. Jacksona w kierunku do Spike’a Lee na gali rozdania Oskarów. Dziś już tacy źli na Spurs nie jesteśmy, wręcz pałamy zgoła odmiennymi uczuciami. Spurs, Panowie i Panie, są najbardziej gorącym (najgorętszym?) zespołem ligi. Mają za pasem dziewięć wygranych z rzędu, w tym zwycięstwa z Bucks, Nuggets, Pistons, Warriors czy OKC. W domu są niepokonani od 11 spotkań. Ba, wskoczyli dziś nawet na piąte miejsce na Zachodzie (Miami wygrało z OKC). Co to będzie, co to będzie. Nie wiem, nie jestem w stanie przewidzieć przyszłości. Przerasta mnie to. Zadaję sobie za to wiele pytań: czy w dobrym momencie dokręcamy śrubkę? Czy wystarczy nam sił? Czy się nie wypalimy przed playoffami? Czy jest nam to potrzebne? O co walczymy? Z kim chcemy grać? Czy Spurs są „for real”? Jednak dziś nie będę odpowiadał na te pytania, bowiem Spurs wygrali z Warriors i pozwólcie mi pozostać przez chwilę w tym błogostanie. Czy ten mecz warto obejrzeć? Pewnie. Spurs zagrali dobrze w defensywie i trafiali ważne rzuty, nie przestraszyli się, gdy Warriors doszli ich odrabiając 11 punktów straty gdzieś w trzeciej kwarcie. Czy jest to ważna wygrana dla Spurs? Pewnie. Przecież ostatnio przegraliśmy z Warriors 39 punktami. Zresztą każda wygrana z mistrzami cieszy. Czy ta porażka ma znaczenie dla Warriors? Moim zdaniem nie ma, choć bilansem zrównali się z Nuggets, to jednak przewiduję, że skończą na pierwszym miejscu. Kto trafił najważniejszy rzut meczu? Davis Bertans rzucił trójkę bodajże na 109:102 na dwie minuty do końca meczu (wcześniej spalił sześć pod rząd). Co jeszcze? Wiecie kto wrócił do gry? Andrew Bogut. I już w 9 sekundzie jego występu postawił ruchomą zasłonę. Co przed Spurs? Mecz z Miami. Co przed nami? Dobry dzień.

Trochę statystyk TUTAJ

Skrót meczu poniżej: