Relacje

Szalona końcówka w San Antonio, zwycięstwo dla Grizzlies

12 listopad 2019r. dodane przez Dawid Stokłosiński

Szalona końcówka w San Antonio, zwycięstwo dla Grizzlies

Świetna końcówka spotkania po przeciętnym występie Spurs psuje nastroje w ten uroczysty dla klubu dzień- Dzień zastrzeżenia numeru 9 dla Tony'ego Parkera.

Dzisiaj San Atonio żyje wywieszeniem baneru z koszulką Parkera pod sufitem AT&T Center. Przed tym wydarzeniem jednak, ekipa San Antonio Spurs podejmowała Memphis Grizzlies. Ostrogi były faworytem tego spotkania, lecz ekipa z Memphis szybko udowodniła, że nie można ich skreślać przed meczem.

Pierwsza kwarta zaczęła się bardzo chaotycznie, obie ekipy miały spory problem z konstruowaniem sytuacji. Nie przeszkadzało to jednak ekipie Grizz w zdobywaniu punktów. Fatalna defensywa Spurs nie była w stanie zatrzymać coraz to spokojniejszych i lepiej ułożonych ataków ze strony Niedźwiedzi, czego efektem była seria 0-11 pod koniec kwarty na korzyść Grizzlies. W ekpie Spurs oprócz błędów defensywnych nie działała również skuteczność, która na koniec 1 kwarty wynosiła zaledwie 33%. 

Druga kwarta zaczęła się dobrze dla ekipy gospodarzy, którzy skutecznie nadrabiali 13-punktowy deficyt z pierwszej kwarty. Duża w tym zasługa Rudy'ego Gay'a który świetnie radził sobie po obu stronach parkietu. Nie zawodzili również liderzy- DeMar DeRozan i LaMarcus Aldridge trafiali kolejne rzuty, jednak w przypadku Aldridge'a znów należy zauważyć, iż nie radzi on sobie w pojedynku z silniejszymi fizycznie podkoszowymi- gdy tylko na parkiecie pojawiał się Jonas Valanciunas, to LA tracił wszelkie atuty. Dzięki dobrej grze, pod koniec kwarty udało się nawet wyjść na prowadzenie za sprawą udanej akcji 2+1 w wykonaniu Derricka White'a. Nie pozwoliło to jednak utrzymać tego wyniku do końca kwarty- na połowę Spurs schodzili ze stratą 3 punktów do rywali.

Trzecia kwarta w negatywnym sensie bardzo przypominała pierwszą- znów w szeregi Spurs wdarł się chaos w rozegraniu piłki. Nie pomagał bardzo słaby w ofensywie tego dnia DeJounte Murray. Po chwili Grizzlies znowu uciekli miejscowym, tym razem na 13 punktów. pod koniec tej kwarty z bardzo dobrej strony pokazał się Marco Belinelli- Włoch najpierw zdobył punkty w akcji 3+1, a chwilę po tym rzucił trójkę po wcześniejszym przechwycie, dzięki czemu Spurs schodzili na przerwę przegrywając "tylko" 80-91

Ostatnia część tego spotkania zaczęła się od świetnej gry ekipy z San Antonio- w końcu obudził się Derrick White, który był trochę nieobecny przez cały mecz. Głównie dzięki niemu (należy również docenić skutecznego dziś Bryna Forbesa), Ostrogi weszły w kwartę serią 14-3, co dało wyrównanie. Bardzo dobre zawody rozgrywał również Gay, którego trójka wprowadziła Spurs w dopiero drugie tego dnia prowadzenie. Po krótkiej wymianie ciosów, Grizzlies przegrywający 1 punktem, wykorzystali nieporadność w zbieraniu piłki ekipy gospodarzy- najpierw po spudłowanym rzucie Jones'a piłke w ofensywie zebrał Jackson Jr, po czym trójkę trafił Crowder, a chwilę później spudłowany rzut Brooksa zebrał Valanciunas, co pozwoliło na kolejną trójkę ekipie Grizzlies, wyprowadzającą ekipę przyjezdnych na 5-punktowe prowadzenie przy zaledwie 25s do końca. Jak się jednak okazało- oddający rzut Jackson Jr nadepnął na linię. Po sprawdzeniu powtórek, sędziowie anulowali ten rzut. Spurs przegrywali 2 punktami przy 25s do końca. Wtedy DeRozan zrobił coś, czego chyba nikt nie chciał zobaczyć- mając sporo czasu do końca, zdecydował się na wejscie pod kosz przy aż 3 obrońcach stojących w tamtym miejscu. Jego layup został zablokowany, dzięki czemu Grizz odzyskali posiadanie przy wyłączonym zegarze. Chwilę potem po przymusowym faulu, Brooks trafił oba rzuty osobiste. Na 15s do końca, San Atonio Spurs przegrywali 109-113. Kolejną akcję po raz kolejny wziął na siebie DeRozan, który został sfaulowany przy próbie layupa. A przynajmniej tak się wydawało, gdyż po obejrzeniu powtórek, sędziowie anulowali tą decyzję i zarządzili jumpball. Ekipie Spurs udało się utrzymać prowadzenie, po czym rzut za 3 oddał po raz kolejny w końcówce- DeMar DeRozan. Rzut spudłował, jednak zbierający piłkę Crowder na rzecz sprzeczki z Aldridgem został ukarany faulem technicznym na 1 sekundę do końca! Sytuacja była prosta- wystarczy trafić osobistego, po czym trafić trójkę, która doprowadziłaby do dogrywki. Niestety, presji po raz kolejny nie wytrzymał DeMar, który pudłując osobistego podpisał wyrok na ten mecz. Spurs przegrali 109 do 113.

Szalony mecz i bardzo dobre dwie kwarty nie mogą przysłonić tragicznego spotkania ze strony Ostróg. Zawodziło wszystko- skuteczność, komunikacja, organizacja defensywna. Zawiedli liderzy- Aldridge przegrywający kluczowe zbiórki, DeRozan przegrywający z presją czy Murray, który defensorem jest świetnym, lecz w ataku nie wnosi nic oprócz chaosu. Wyróżnić można Derricka White'a (15 punktów, 3 zbiórki, 5 asyst), Bryna Forbesa (14 punktów, 4/9 za 3) i Rudy'ego Gay'a (18 punktów, 8 zbiórek). Kolejne spotkanie za dwa dni przeciwko Timberwolves.