Relacje

Straty zabiły Spurs. Dallas doprowadzają do remisu!

24 kwiecień 2014r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Straty zabiły Spurs. Dallas doprowadzają do remisu!

To był mecz w wykonaniu Spurs, o którym chciałbym jak najszybciej zapomnieć. Ostrogi zostały zmiecione przez Wichrzycieli 113:92, popełniając przy tym niewyobrażalną liczbę 24 strat, które zaowocowały ponad 30 punktami Dallas Mavs. Mark Cuban oszalał - Mavs przerwali bessę 10 porażek z rzędu przeciwko Srebrno-Czarnym i wracają do Dallas z remisem 1:1. Wśród starterów San Antonio nikt nie wybił się ponad przeciętność. Tim Duncan, TP9, Kawhi, Danny - byli niewidoczni. Jedynie Manu (27 punktów) pokazał serce do walki.

Mecz numer dwa zaczął się podobnie, jak ten pierwszy - od szybkiego prowadzenia Ostróg (11:4 po pierwszych 4 minutach gry i zaledwie 7 wyprawach pod kosz Mavs).  

W tym samym czasie Dallas byli 1/8 z gry, a Dirk 0/4.

Również anachronicznie do game 1, Mavs przejmowali na zasłonach, przez co Tony Parker miał przed sobą raz Dalemberta, a raz Dirka Novitzkiego - grał bez przebaczenia - rzucał im sprzed nosa elbow jumpery.

Jedynym, zasadniczym problemem Spurs w pierwszych minutach tej kwarty były faule (zwłaszcza Kawhiego Leonarda, który po drugim musiał być szybko zamieniony przez Manu) oraz straty.

Przez powyższe gra Spurs była rwana i znów widać było, że Ostrogi zwyczajnie się męczą w playoffach z Mavs.

Warto podkreślić świetną grę obronną Tiago Splittera na Dirku Nowitzkim, który nie mógł złapać oddechu pod koszem Ostróg i był zerem w ataku (0/6 z gry!).

Mavs odzyskali rezon i wrócili do gry na 4 minuty do końca kwarty (12:13 dla Spurs). Świetnie penetrował pomalowane Monta Ellis oraz Shawn Marion. Ostrogi często faulowały, czego efektem były rzuty osobiste Niebieskich.

Pop był bardzo niezadowolony z gry Ziomów i wysłał na parkiet Jeffa Ayresa, który grał w pierwszym meczu ze 2 sekundy).

Mavs rzucili 10 punktów z bezmyślnych 8 strat Spurs i objęli prowadzenie 22:20 na minutę przed gwizdkiem.

Pocieszające było to, że w pierwszej odsłonie byliśmy świadkami celnych rzutów za trzy (zarówno Dannego Greena, Manu Ginobiliego, jak i Marco Belinelliego).

Cztery statystyki były symptomatyczne: Dirk rzucił swojego pierwszego kosza na 30 sekund do końca, Spurs byli 3/3 za trzy, lecz mieli aż 9 strat i przegrali kwartę 24:23.

Druga kwarta zaczęła się od trójki od Patti Millsa oraz rzutu z półdystansu Borysa Diawa a la Dirk Novitzki.

Na nieszczęście dla nas, Mavs mieli na wszystko odpowiedź - obudził się Dirrkzilla, który bombardował kosz Ostróg swoimi rzutami z jednej nogi.

Spurs grali nieuważnie, z błędami w ataku, szybko rozgrywali swoje akcje, Mavs wymuszali na Spurs ciężkie, dobrze kontestowane rzuty. Ostrogi straciły też 2 piłki w zaledwie 2 minuty drugiej odsłony.

Mavs grali bardzo dobrze w obronie nie dopuszczając do fauli skutkujących rzutami osobistymi - pierwszy free throw był rzucony przez Manu dopiero w trzeciej minucie drugiej kwarty (niecelny, dodam).

Straty stały się horrorem w tym meczu - liczba 13 - stu po 4 minutach drugiej kwarty była przerażająca. Aż dziw, że Spurs przegrywali zaledwie 38:34, ciągle będąc w grze!

Oprócz tych beznadziejnych strat, Spurs popełniali wiele fauli (Kawhi - 3) i nie trafiali osobistych (1/4), co było przepisem na porażkę.

Spurs zaczęli się śpieszyć, próbując aktywować niewidzialnego dziś Tima Duncana.

Warto dodać, że Mavs zaczęli mecz od mizernych 2/13 z gry. Od tamtego momentu zdecydowanie poprawili skuteczność i byli 12/16 z gry.

Spurs rzucali ze skutecznością 71% (co?), natomiast paradoksalnie (dzięki tym stratom) na prowadzeniu byli Mavs (42:36 na 6 minut do końca połowy) z Nowitzkim na czele (4 punkty i 2/9 z gry). Zdumiewające.

Po 14 stratach Spurs, Mavs rzucili aż 17 punktów!

Monta Ellis trafił trójkę i spowodował, że Mavs objęli 10-cio punktowe prowadzenie (47:37).

Mavs byli na dobrej drodze, by zrobić blow out na Spurs, bowiem Ostrogi miały tyle strat, co celnych rzutów (15).

Prowadzenie Wichrzycieli sięgnęło aż 15-stu punktów (56:41 na 2:30 do końca połowy). Spurs potrzebowali siarczystego plaskacza, by się obudzić i wrócić do gry.

Manu rzucając za trzy został faulowany, Dirk otrzymał technicznego - to było to - siarczysty cios z otwartej prosto w potylicę Ostróg.

Od tamtego momentu Spurs rzucili 8 punktów z rzędu i obcięli prowadzenie Mavs do 7 oczek (49:56 na minutę do końca).

Manu Ginobili spowodował powrót do gry Srebrnych, pierw te rzuty osobiste, później zaś buzzer beater na dowidzenia do szatni Mavs.

Połowa kończy się wynikiem 56:51 dla Mavs  i 10 punktami z rzędu Spurs!

Nadzieja umiera ostatnia!

Liderami dla Spurs byli: Manu Ginobili - 17 oczek (2/2 za trzy) oraz TP9 (8 punktów).

Dla Mavs zaś: Shawn Marion i Monta Ellis - po 13 oczek.

Statystyka tego meczu (oczywiście na koniec połowy) - Spurs mieli 15 strat, czyli więcej niż w każdym  z 45 meczy sezonu regularnego. Damn!

Trzecia kwarta zaczęła się doskonałą akcją Spurs - Tim Duncan rzucił floatera w ostatniej z 24 sekund.

Kawhi Leonarda (cień samego siebie - 0 punktów) wrócił do krycia Dirka Nowitzkiego.

Leo walczył ze swoimi demonami zarówno w obronie, jak i w ataku (oddając bardzo brzydkie rzuty, w tym airball'e).

Spurs zaczęli drugą połowę od nieuwagi w obronie pozwalając na folgowanie Mavs (trójka Mariona, elbow jumper Nowitzkiego).

Dzięki dwóm z trzech rzutów osobistych Kawhiego Leonarda, Spurs obcięli prowadzenie do 4 punktów (57:61) na 8:30 do końca kwarty.

Spurs gubili się w obronie dopuszczając do niekontestowanych rzutów Mavs (patrz Marion, Calderon, Ellis). Tego było za dużo.

Spurs stracili też 2 punkty podczas jednego z czasów Popa. Arbitrzy przyjrzeli sie rzutowi Duncana i nie zaliczyli mu punktów. 59:68 dla Mavs!

19 strat Spurs - każdemu kto od tej pory straci piłkę, Pop każe nosić jego nagrodę COTY jako czapkę!

Manu rzucił za trzy i powstrzymał blow out Mavs na Ostrogach (64:72).

Statystyka meczu nr 2 - Tiago miał więcej asyst niż Parker (3 do 2). Nie wierzę.

Mavs mieli zaś o 18 więcej prób rzutów niż Spurs, co było efektem różnicy w stratach Spurs i Mavs (19:5).

Miałem wrażenie, że jedynie Manu walczył o honor Spurs, rzucając dwie trójki z rzędu (23 punkty).

Mavs rzucają niekontestowane rzuty (Calderon). Tak dalej być nie może! Trzeba wyskoczyć!

Jose rzucił 6 punktów z rzędu, wszystko z półdystansu, dwa razy bez próby zablokowania rzutu przez Spurs.

Dallas  rzucili 8 punktów z rzędu i doprowadzili do wyniku 84:69 i już niewiele brakowało do czystego blow outu.

Spurs nie byli sobą. Nie trafiali osobistych, nie trafiali rzutów, nie kontestowali rzutów Mavs, tracili tonę piłek, faulowali.

Po trzech kwartach wynik pokazywał 13-sto punktowe prowadzenie Mavs (75:88).

Statystyka meczu nr 3: Straty Spurs 21, Mavs 6. 29 punktów Dallas stratach Spurs.

By wygrać ten mecz wystarczyło powtórzyć run z poprzedniego meczu (przypomnę 19:4 w czwartej kwarcie).

Statystyka meczu nr 3: Straty Spurs 21, Mavs 6. 29 punktów Dallas stratach Spurs.

By wygrać ten mecz wystarczyło powtórzyć run z poprzedniego meczu (przypomnę 19:4 w czwartej kwarcie).

Tim Duncan grał jakby miał ciężarki na nogach. Kawhi Leonard nie mógł przełamać sie w ataku (0/3 z gry).

Spurs zostali zniszczeni przez Mavs. Blow out był faktem. Dirk trafił and one i Dallas wyszli na 20-sto punktowe prowadzenie, przepraszam 21 (97:76).

23 strata Spurs spowodowała, że zacząłem już myśleć o równolegle biegnącym meczu Blazers i Rockets. Z żadną z tych drużyn nie chciałbym się zmierzyć w drugiej rundzie. Jak Spurs nie zmienią swojej gry, to będziemy mieli problem, Houston!

Mavs zaczęli ostatnią kwartę od prowadzenia 11:1, Spurs zaś nie trafili aż 7 rzutów z rzędu.

Było po meczu. Spurs podnieśli białą flagę i wystawili do gry swoich zmienników.

Ta seria z Mavs może być zaskakująco trudna. Sam obstawiałem wynik 4:1 dla Spurs. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem, jednak ta porażka Spurs miała być dopiero przy ch prowadzeniu 2:0 lub 3:0, nie zaś przy 1:0.

Mecz kończy się wynikiem 113:92 dla Dallas Mavs. Była to najgorsza porażka Spurs w ich historii playoffs. 

BOX SCORE

Liderami Spurs byli: Manu Ginobili - 27 oczek oraz Tony Parker - 12 punktów. Tim Duncan rzucił zaledwie 11 punktów. 

Wsród Mavs punktowali: Monta Ellis - 21, Shawn Marion - 20 i Dirk - 16 oczek.

Miejmy nadzieję, że był to wypadek przy pracy. Spurs wyjeżdżają do Dallas na mecz numer 3 i 4.

GO SPURS GO!!!