Relacje

Starczyło sił na 15 minut, Pelicans zmiażdżyli Spurs w ostatnim meczu sezonu (regularnego)

12 kwiecień 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Starczyło sił na 15 minut, Pelicans zmiażdżyli Spurs w ostatnim meczu sezonu (regularnego)

San Antonio już wiele razy tego sezonu grali na wyjazdach tak, jakby brakowało im pomysłu w ataku, piątki, jakie wypuszcza Gregg Popovich nie mają ani energii, ani wigoru, ani argumentów by czerpać korzyści na dłuższe momenty. Nie pamiętam kiedy Spurs przejęli mecz na wyjeździe, tak naprawdę przejęli. Dzisiejsza noc przyniosła ósmą porażkę z rzędu poza AT&T Center, cały sezon kończymy z bilansem 14-27 na wyjazdach co jest liczbą przerażającą jeśli dodamy do tego fakt, że w pierwszej rundzie Playoffów zmierzymy się z... Golden State Warriors.

Jednak wcześniej...

SAN ANTONIO 98, NEW ORLEANS 122

Ten mecz przypomniał w wielu aspektach pojedynki Spurs z Thunder z lat 2011-2015, kiedy długie ręce Serge Ibaki przeszkadzały i ograniczały mocno każdy jeden rzut z pobliża pomalowanego. Spurs, wtedy królowie gry pick&roll na czele z Parkerem i Ginobilim, mieli ogromny problem z oddaniem dobrej jakości rzutu, nawet o tablice. Bliskość, presja, mozliwość zostania zablokowanym przerażała graczy i nawet jeśli zablokowane zostało jedynie kilka rzutów, zdecydowana większość była kontestowana. Spurs musieli zmieniać w ostatniej chwili ułożenie ręki, przerzucali często obręcz. Szacunek dla rywala i jego możliwości oraz presja wyniku, nic nie działało na korzyść. 

Pamiętam bardzo dokładnie ten dunk.

 

To był punkt zwrotny tamtej serii. Teraz, kto nas uratuje?

San Antonio zagrali piątką, którą pewnie będą zaczynać playoffy: Murray, Mills, Green, Anderson i Aldridge.

I ta piątka, ale też ta z Gasolem, ma ogromny problem z Pelicans. Ten zespół długi czas jest dla nas problemem i ta noc nie była wcale inna. Rajon Rondo i Jrue Holiday na obwodzie byli spektakularni a Anthony Davis kontestował każdą przebieżkę w pomalowane gospodarzy, kiedy Nikola Mirotic był bardzo solidny na 21 punktów i 15 zbiórek.

Błędy jakie powtarzali gracze San Antonio - straty, słaba obrona bliżej kosza i bez flow w ataku - zdefiniowała wynik już w drugiej kwarcie. Pelicans uciekli i zbudowali przewagę, aż 18-punktową, po 24 minutach gry.

Spurs nie radzą sobie z presją podwajania i staram się znaleźć mecz w tym sezonie, kiedy karali drużynę przeciwną decydującą się do takich kroków. Podwojenia otwierały drogę Manu Ginobiliemu i Dejounte Murray'owi ale ani jeden ani drugi nie obrócili tego na swoją korzyść. Davis był najlepszym obrońcą na parkiecie i kontestował świetnie to co się dzieje blisko kosza. Nie będzie jednak tego robił w Playoffach, taki mały pozytyw.

Spurs mieli względnie dobry mecz od Parkera ale skończyło się na minutach Brandona Paula, z którego Pop nie korzysta w rotacji.

To był jeden z najdziwniejszych sezonów regularnych historii organizacji San Antonio, tyle razy brakło nam tak niewiele w comebackach, czy traciliśmy przewagi wcześniej zbudowane.. Każdy zespół w Playoffach dostaje jednak świeży start i może zacząć z czystą kartą. Jednak z niesmakiem patrzę na to co się stało ostatniej nocy i jakiego rywala Spurs sobie przyznali w pierwszej rundzie...