Relacje

Starcia z Pelicans (4-5) i Magic (3-6) na remis

5 listopad 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Starcia z Pelicans (4-5) i Magic (3-6) na remis

Spurs grając dzień po dniu nie byli w stanie wygrać meczu z Orlando Magic, którzy osiągnęli duży sukces wygrywając tutaj. Nie byłoby tego zwycięstwa dla Magików, gdyby nie bardzo dobra gra całego zespołu, w którym każdy dokładał swoje cegiełki do zwycięstwa. Nie bez powodu do zdjęcia na sliderze dedykowałem trzech panów - Gordon (26 punktów), DJ Augustin (18 punktów) i Fournier (16 punktów).

ORLANDO 117, SAN ANTONIO 110

Winę za tą porażkę powinny wziąć nie jednostki a zespół.

1) Spurs pograli dużymi minutami dzień wcześniej swoimi gwiazdorami - Aldridge zagrał 40, DeRozan zagrał 38 minut. Zauważalnie dużo w tym meczu od drugiej kwarty szans dostawał Jakob Poetl, nasz nowy podkoszowy, na którego na razie nie ma pomysłu trener - najpierw zagrał jako jedyny wysoki, wywalczył kilka zbiórek, pobiegał do zasłon, potem popróbował go Pop obok Aldridge'a, ale jego brak rzutu na razie nie pomaga ofensywie.

2) W piątce pojawił się Davis Bertans pod nieobecność nominalnego skrzydowego Rudy'ego Gay'a, co też zaburzyło grę, zwłaszcza w obronie, wyjściowego składu.

3) To był pierwszy z back-to-backów w tym sezonie, a czeka tą drużyne w tym roku 12 takich sytuacji. Kiedy Spurs źle zaczęli spotkanie (przegrali na otwarcie meczu kwartę 26-36) nie było łatwo wrócić nawet do okolic remisu - jakiekolwiek zdobyte punkty i zbliżęnie się do rywala było tak chwilowe jak koncentracja Spurs w defensywie. Bardzo szybko Orlando odpowiadało, przede wszystkim karząc San Antonio w grze pick&roll, gdzie wydawałoby się, że DJa Augustina należy wysłać na emeryturę w tej lidze, ten natomiast potwierdza, że w tej lidze będzie dla niego pracodawca. 

4) Problem w obronie wspomnianych pick&rolli polega na tym, że... nie mamy odpowiednich ludzi do tego, a właściwie jednego, który dawałby wzór. Nasz PG tymczasowy, czy ten rezerwowy, Forbes i Mills są bardziej ofensywnie usposobieni, obaj walczą ale nie mają warunków fizycznych by dobrze kontestować pick&rolle + mały odsetek przechwytów. Potrzebujemy więcej presji od zawodnika broniącego rywala z piłką w pick&rollu, który biegałby jak opętany ponad zasłoną i po tym stał nadal przy swoim zawodniku, w tym czasie wysoki ma za zadanie kupić swojemu koledze trochę czasu, niedopuszczając do podania do rolującego gracza i odcinając możliwy rzut z mid-range/rzut za 3, a reszta 3 zawodników w obronie ma trzymać się swoich zawodników w rotacji i nie dać się zgubić. Któregoś z tych elementów brakowało ostatniej nocy.

5) Tak naprawdę dopiero teraz widać, jak odcięto nam defensywnie ludzi do pracy - nie ma tutaj ani Kawhi Leonarda, ok, jego nie ma od ponad roku, ale nie ma dobrych/bardzo dobrych broniących Danny'ego Greena i Kyle'a Andersona, a także cały sezon nie będzie z nami zlepionego z idealnych elementów DeJounte Murray'a...

6) Z tym Poetlem też problem niebywały, bo naszym nowym centrem jest Aldridge i gra na tej pozycji nawet więcej niż w poprzednim sezonie, ale i Pop i sam zawodnik stwierdzili, że 'small ball is the new NBA". 5, 6 lat temu była ogromna różnica czy grasz na pozycji nr 4 czy nr 5 ale obecnie od wysokiego gracza oczekuje się stania za linią za trzy punkty i rzucania, więc nie ma po prostu wyjścia Poetl. Ciężko będzie znajdować dla takich graczy minuty.

7) Ofensywa Spurs wyglądała czasami tak:

8) Orlando zawdzięcza sukces panom ze zdjęcia, o tym wspomniałem, a Spurs oczywiście walczyli o powrót do meczu ale z pewnych względów było to niemożłiwe. Po pierwsze trener gości miał na swojej ławce w dobrym dniu Terrence'a Rossa. Ross, znany z tego, że jest jeźdzcem bez głowy w tej lidze (były kolega DeRozana ze składu) i rzuca bez opamiętania, rzuca faktycznie bez opamiętania - czasami zabiera rzuty młodym graczom czego nie idzie opanować. Ale Ross ostatniej nocy oddał 12 rzutów, 6 było z dystansu i trafił połowę tego. Budował tym swoją ale i drużyny pewność siebie, trwając raz po raz w próbach Spurs do comebacku. 

W trzeciej kwarcie z kolei chciał nas do trumny już chować Aaron Gordon. Spurs zdecydowali zostawiać go na dystansie i stwierdzili 'meeeh, niech rzuca'. 32% strzelec za trzy oddał aż 10 prób z dystansu, trafił 'tylko 4' ale trafił aż trzy w trzeciej odsłonie meczu - zobacz jak Spurs robili błędy bagatelizując jego możliwości w tej kwestii.

J .Simmons wrócił do San Antonio i... wyglądał jakby koszykówka w jego głowie już nie dawała mu radości.

9) A w czwartej kwarcie? W niej grali już totalni zmiennicy do czasu, gdy na zegarze nie było jeszcze 6 minut i straty rzędu 13-15 punktów. To jest wykonalne, Spurs trafili nieco tych rzutów, których normalnie by nie oddali, byli na bonusie więc punktowali z linii, ale zeszli w najlepszym momencie do -6 punktów. Nigdy bliżej.