Relacje

Spurs w końcu ze zwycięstwem, LeBron nie uratował Cavs

26 luty 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Spurs w końcu ze zwycięstwem, LeBron nie uratował Cavs

To był ostatni mecz w tym miesiącu dla Spurs, ostatni też z cyklu Rodeo Trip. Same wyjazdy były ciężkie, waleczne do końca i często schodziliśmy przegrani ale tym razem Cavs zostali przechytrzeni i druga połowa to była dominacja. W końcu pozytyw!

SAN ANTONIO 110, CLEVELAND 94

Po piątkowej walce do samego końca z Denver Nuggets, Spurs wyszli w niedzielę na parkiet naładowani energią i wyjątkowo dobrą skutecznością. Wiadomo było, że po raz pierwszy od czterech lat Rodeo Trip zakończymy z ujemnym bilansem ale wczorajsza niedziela była świetnym sposobem na poprawę humorów. Zbudowane 14-punktowe prowadzenie na początku czwartej odsłony to dzieło serii punktowej 16-0, której początek był jeszcze końcem trzeciej kwarty. Spurs wytrzymali wszystko dobre, co płynęło później ze strony Cavaliers i wygrali, 110-94.

Spurs od początku drugiej połowy spowalniali grę, dorzucali piłkę do naszego All-Stara, jedynego w tym roku, nie chcę na razie tego drążyć, i skutkiem tego było dostosowanie się Cavs do naszego tempa. Ten, po słabej pierwszej części zaczął przejmować mecz na różne sposoby - jump hooki, fadewaye, delikatne kończenie przy obręczy, wędrowanie na linie.

DeJounte Murray był cały czas na parkiecie podczas tej serii 16-0 na parkiecie, atakując mocno i zdecydowanie z przodu, ale też będąc świetnym w obronie, agresywnie atakując już od half-court. To była też w dłuższej perspektywie wizja tego jak może wyglądać pozostała część sezonu Spurs - nasza grupa zawodników jest lekko uboga w zawodników elitarnych, którzy potrafią sami sobie wykreować rzut ale bez Leonarda w składzie, gdy będą z zdrowiu, będą potrafili wygrywać mecze koszykówki.

Rudy Gay nadal pracuje nad powrotem do formy, spędził ponoć cały Weekend Gwiazd w San Antonio na siłowni oraz na hali treningowej i wygląda dość sztywno nawet podczas poruszania się bez piłki, w nowej fryzurze też nie przypomina mi tego gracza z przeszłości. Gay w tym meczu walczył o ofensywne zbiórki i jego długość pomagała Spurs w obronie walczyć o blok, przechwyt, o ciągłe przeszkadzanie w rozgrywaniu. Na razie nic więcej.

Za to Danny Green zagrał z ławki mecz o jaki go nie podejrzewałem. Ale najwyraźniej lubi bardzo grać przeciwko swojej byłej drużynie, ale też lubi rywalizację z LeBronem Jamesem. James, prawie triple double 33-13-9 na 14-25 z gry, miał też 6 strat i Green lubiał mocno być przy nim, grać i bronić aktywnie rękoma. 

James miał po meczu trochę pretensji do sędziów, że chroni się bardziej rzucających niż wjeżdżających pod kosz, bo na linii zameldował się tylko 4 razy a wjechał pod kosz w tym meczu jak to powiedział "ze sto razy", będąc wyraźnie już podirytowany gwizdkami pod koniec meczu. 

ATLETYZM DEJOUNTE MURRAY'A.

Chłopie, daj mi nadzieję na pozostałość tego sezonu.