Relacje

Spurs są już w finałach konferencji?

11 maj 2014r. dodane przez Piotr Mazur

Spurs są już w finałach konferencji?

Dzisiaj stało się to, co wielu ludzi mówiło bądź przewidywało już wcześniej. Spurs wygrali z Portland. Po raz kolejny pokazali, że są obecni w NBA jako pretendenci do tytułu im. Larrego O’briena. To nie był zwykły mecz. To był mecz, który pokazał, że w pewnych aspektach lepsi są od zeszłorocznych mistrzów NBA – Miami Heat…

BOX-SCORE

Półfinały konferencji lecą pełną parą. Inne wyrównane mecze, Oklahoma męczy się z Przecinakami, Heat z Brook[stonem]… Dziwi mnie jedno. Mianowicie-Spurs jakby grali pierwszy mecz rundy pierwszej. Nie widać po nich zmęczenia. Może to być spowodowane ogromnym zmotywowaniem i chęcią pokazania Światu, że zeszłoroczne finały to był tylko wypadek przy pracy i gdyby nie przybysz z Bostonu, na kilka sekund przed końcem nie rzucił tej fartownej trójki nie byłoby Game 6 i Game 7.

Dzisiejszej nocy plan Portland się nie powiódł. Przysłowie „Do trzech razy sztuka” nie znalazło echa w szatni TrailBlazers. Nie dziwi mnie to. Przede wszystkim plany pokrzyżował im nasz „Francuski Renault” Tony Parker o którym Popovich mówił tak (specjalnie nie tłumaczone):

 

„He's been the engine for us. He started out really well tonight. He made shots, he involved everybody else. He was playing great D at the other end. He's really playing a whole complete game.”

 

Moim zdaniem słowa ze strony Popovicha nie są niczym nad wyrost, bo Parker w trzech z czterech ostatnich meczy notował 29 lub więcej puntków. W samej pierwszej połowie meczu trzeciego w Portland rzucił 20 punktów… Jako jedyny… Czy to o czymś świadczy?

 

Pierwsza kwarta i druga kwarta dla Spurs w dzisiejszym meczu była rozgrzewką przed zdecydowanie trudniejszą drugą połową spotkania. Egzekwowali założenia taktyczne tak jak potrzeba. Każdy definitywnie był widoczny na parkiecie. Popovich zachwycił mnie tym, że pozwolił z jednej strony swobodnie decydować, kto może egzekwować zagrywki i w tym przypadku popłaciło mu to. Pierwsza odsłona to sweep dla Ostróg, którzy to wykończyli w rozgrzewce Portland 28-18. Tylko 10 punktowa strata a jednak widać braki w doświadczeniu u gospodarzy. Sam Aldridge w przerwie powiedział:

 

„San Antonio są po prostu stanowczy. Grają mistrzowską koszykówkę, więc jest to coś co musimy od nich podpatrzeć i sami do tego dążyć.”

 

Mimo tych słów Aldridge dzisiaj zagrał przyzwoite spotkanie: 21 punktów, 12 zbiórek. Dobra skuteczność z pola jednak nic nie dała przeciwko świetnie grającej ławce rezerwowej Ostróg. Przypomnijmy, że w ostatnim meczu było to 50-19 dla Ostróg.. Ogromna przewaga!

 

Przysłowiowa rozgrzewka tj. pierwsza połowa skończyła się wynikiem 60-40 dla Ostróg. Zbudowanie 20 punktowego prowadzenia nie kosztowało San Antonio zbyt dużo siły. Dobra gra Borisa Diaw (9 puntków, 5 zbiórek) w pierwszej połowie pomogła nam czasami złapać powietrza przy naprawdę wysoko obrotowej grze naszych Generałów. Mimo tak koszykarsko zaawansowanego wieku, Tim Duncan w dzisiejszym meczu wskoczył na 5 miejsce wg. Zdobytych punktów w całej historii Play-offs. Przeskoczył w tym Karla Malone. Przed nim jest jeszcze tylko MJ, Kareem Abdul-Jabbar, Shaq i Kobe. Trzymamy kciuki!

 

Drugą połowę a mianowicie trzecią kwartę Portland zaczęło z grubej rury. Starało się odzyskać kilka punktów w stosunku do Ostróg, o czym mogło świadczyć rozciągniecie ataku na obwodzie. Nicholas Batum pozwolił ten deficyt obniżyć do różnicy 8 punktów… Jednak coś strzyknęło, i później chłopaki znów nie mogli się pozbierać po kilku egzekwowanych udanie zagrywkach Spurs. Zaskoczyć mógł w dzisiejszym meczu Patty Mills, który to efektownie dyrygował drugim składem na równi z Ginobilim. Jego 10 punktów pokazało, że w kolejnych meczach można liczyć na jego skuteczność za 3. Natomiast w obozie TrailBlazers aż 4 zawodników przekroczyło w całym meczu granicę 20 punktów. Byli to kolejno: Batum (20 pkt), Aldridge (21 pkt), Lillard (21 pkt) i Matthews (22 pkt). Wniosek może się snuć sam na usta-brak ławki. Podział punktowy w pierwszej piątce odciął możliwości ławki rezerwowych i w ten sposób na koniec trzeciej odsłony Spurs mieli 14 puntków prowadzenia, więc czwarta odsłona była tylko formalnością…

 

Tak jak pisałem wcześniej-zmęczenie definitywnie dało się we znaki. Ostrogi mieli ten komfort, że ktoś mógł zmienić np. Duncana po tym, jak pobiegał całą kwartę. Mimo to zdobył dzisiaj przyzwoite 19 punktów, w czym dalej nas zachwyca. Popovich na czwartą kwartę jednak nie przygotował czegoś „zastępczego”. Dalej dążył, by penetrować pole 3 sekund, czasem zasiać zza łuku lub przytrzymać piłkę by chłopaki z Portland pokazali jacy są atletyczni. To się udało. Cała kwarta mimo bycia wyrównaną, jednak pokazała że rzucając tylko o 1 punkt więcej od przeciwnika jest się pretendentem do mistrzostwa NBA. Popovich nam to pokazał. Cały mecz skończył się zwycięstwem San Antonio Spurs, 15 punktowym prowadzeniem w meczu i 3 meczowym prowadzeniem w serii w półfinałach konferencji Zachodniej. Czekamy na Game 4 i kolejny sweep. Jest ogromna szansa! Go SPURS GO!