Artykuły

Spurs oszczędzają, pożegnali Parkera i Andersona

17 lipiec 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Spurs oszczędzają, pożegnali Parkera i Andersona

Cóż, wiedzieliśmy, że to nadchodzi. Czy nie wiedzieliśmy? Najbardziej niespodziewane lato w Spurs? Niektórzy tak mówią. Czas Tony'ego Parkera w San Antonio w końcu dobiegł końca - Francuz podpisał dwuletni kontrakt za $10 milionów z Charlotte Hornets, doniósł o tym już dobre 10 dni temu Adrian Wojnarowski.

Z Big Three, jakie mamy na topce strony, został tylko Manu Ginobili. Domino upada. 

Brzmi to wręcz nieprawdopodobnie, ale kibice NBA i przede wszystkim Spurs będą musieli się z tym oswoić. Francuski rozgrywający występował w Teksasie od początku swojej przygody w NBA, 17 sezonów ze Spurs. I to będzie koniec.

Przed emeryturą we Francji, o której jako prezydent klubu ASVEL mówił, porozumiał się w sprawie dwuletniej umowy z Charlotte Hornets. Kontrakt zawarty opiewa na $10 milionach. To oraz rola rezerwowej jedynki przypadnie na jego ostatnie lata w NBA. O jego zatrudnieniu myśleli także Denver Nuggets (podpisali jednak za minimum dla weterana Isaiaha Thomasa, da się?).

Tony był w ostatnim roku kluczowy ale jako mentor młodego Dejounte Murray'a, któremu oddał miejsce w pierwszej piątce na przełomie sezonu. Parker nadal był zainteresowany graniem, znał trenera Borrego (aktualny coach Hornets) i zarobi więcej niż to, co chcieli mu zapłacić w San Antonio (prawdopodobnie minimum dla weterana).

Kiedy Boston Celtics żegnali swoich wielkich, np. Paula Pierca, zatrudnili go na specjalnym kontrakcie, pozwalającym mu .. pożegnać się z fanami jako gracz Celtów. Marzy mi się to samo dla Parkera i całej organizacji Spurs. 

Jego odejście to cios dla mnie. Miałem nadzieję, że odejdzie na emeryturę jako Ostroga. Ale też jestem szczęśliwy, że znalazł swoje miejsce na kolejne lata... Well deserved Tony. Topka na stronie zostanie na długo.

----------------------------------------------------------------------------

Drugim zawodnikiem, i to w dodatku starterem, który żegna się z San Antonio Spurs jest Kyle Anderson, tak świetnie zastępujący Kawhi Leonarda na pozycji nr 3 w ostatnim sezonie, w którym zagrał więcej meczy niż w poprzednich 3 latatch tutaj. Kyle był zastrzeżonym wolnym agentem, dostał ofertę opiewającą na $37 milionów i 4-letni kontrakt. To unikatowy gracz, za wolny na obecne czasy NBA, miał braki jak stąd zza ocean, ale lubiłem go. Kyle był jednym z tych zawodników, których miary nie da się podać w milionach, czy w statystykach. Mądry, bardzo inteligentny gracz, lepszy defensor niż atakujący. 

Spurs przestają wydawać, zaczynają oszczędzać. I nie chcą mieć zapchanego cap-space na przyszły rok. I chyba trzeba zrozumieć jedno - to drużyna obecnie budowana wokół LaMarcusa Aldridge'a. Żaden z niego Tim Duncan (ok, to nie fair LMA, bo David Robinson doznał kontuzji rok wcześniej co doprowadziło do wybrania Tima w drafcie, co ustawiło Spurs na kolejne 20 lat) ale LMA musi być otoczony rzucającymi. Anderson nim nie był. Mid-range shooterów w tej grze było sporo, Patty, Gasol, LMA. 

I rozumiem tą decyzję. 

Idziemy w przebudowę, nie możemy wydawać dużych pieniędzy, których drużyna nie jest pewna w 100% jako część przyszłości.

Kyle był dobry, nigdy świetny. 

BEST OF LUCK KYLE. PIENIĄŻKÓW W TEJ LIDZE NIE DOSTAJE BYLE KTO.