Artykuły

Spurs ogrywają Miśki po dogrywce

5 kwiecień 2017r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Spurs ogrywają Miśki po dogrywce

Ostrogi wygrywają mecz z ich najbardziej prawdopodobnym rywalem w pierwszej rundzie playoffs - Memphis Grizzlies 95:89. Jedno jest pewne - jeśli dojdzie do tej serii, nie będzie ona łatwa.

SPURS : GRIZZLIES 95:89

60. wygrana w sezonie Spurs przyszła po meczu pełnym walki, rywalizacji i playoffowego feelingu. O mały włos to My byśmy zeszli z parkietu na tarczy, gdyby Z-Bo trafił swój rzut w ostatnich ułamkach sekund czwartej kwarty. Jedno jest pewne - czekającą nas seria z Grizzlies (jest to bardzo prawdopodobne) przyniesie nam wiele emocji i nie będzie to łatwa przeprawa, bez wątpienia. Świadczy o tym m.in. fakt, że w sezonie regularnym nasze pojedynki z Misiami zakończyły się remisem 2:2, a dwa pierwsze spotkania stały się lupem chłopaków z miasta Elvisa.

Ten mecz był klasycznym pojedynkiem Spurs i Grizzlies - wyrównany, nerwy w końcówce, dużo, dużo obrony, walka wysokich. W każdym razie, Spurs przegrywali z Grizzlies 80:82 na 14 sekund do końca czwartej kwarty, ale to my mieliśmy więcej szczęścia. Najsampierw Leonard rzucił step back jumpera na 5 sekund do syreny, później Randolph trafił swój rzut i wydawać się mogło, że na niespełna 3 sekundy do końca Spurs nie będą w stanie sforsować obrony Memphis. Byliśmy w błędzie, bo LMA trafił alley up po wprowadzeniu piłki z linii bocznej. Jak pisałem wyżej, Z-Bo miał jeszcze szansę zmienić nasze trudy w koszmar, ale spudłował ostatni rzut regulaminowych 48 minut. 

W dogrywce Pau Gasol i Patty Mills dali Spurs dwie bardzo ważne trójki i zostawili tym samym Grizzlies w zakłopotaniu.

To był trzeci mecz z Grizzlies w niespełna dwa tygodnie. Macie dosyć? Szykujcie się na playoffy!

Nie zagrał dziś nasz Tarheel Triple Danny Green - kontuzja (oglądał finał NCAA). Zwał jak zwał. Wracaj do zdrowia, Danny.

Fajnie było zobaczyć Tony Parkera w akcji, w tej dobrej akcji jak wjeżdżał pod kosz niczym 5 lat temu, całkiem spoko było też zobaczyć Vince Cartera, który przeczy swojemu wieku i robi na parkiecie rzeczy niewiarygodne (np. buzzer beater).

Czy ktoś z Was obstawiał, że po odejściu Tima Duncana, Spurs będą w stanie osiągnąć pułap 60 zwycięstw w sezonie. Ja do tej grupy się nie zaliczam. Dobrze jest się czasami mylić. 

Jak myślicie, Spurs vs. Grizzlies przyniesie nam chwałę czy zatracenie? Dajcie komentarze.