Relacje

Spurs nie kończą sezonu, nie przegrają sweepem

23 kwiecień 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Spurs nie kończą sezonu, nie przegrają sweepem

Trzy trójki Aldridge'a, trzy trójki Murray'a i Millsa, dwie trójki Greena i jedna Gasola - Spurs wpadało dziś to, co nie wpada zazwyczaj do kosza. Te punkty zdecydowanie pomogły zbudować, utrzymać, zachować prowadzenie jakie San Antonio Spurs trzymali od początku meczu i mimo, że Kevin Durant niemal w pojedynkę (choć wielki mecz Draymonda Greena 18 zbiórek nie może przejść obojętnie) wyciągnął wynik meczu na -2, to Spurs nigdy prowadzenia nie oddali i nie zostali zesweepowani. A jeśli to miał być ostatni mecz Manu Ginobiliego w hali AT&T Center, ostatnie słowa jakie wypowiemy to "dlaczego tak szybko...".

GOLDEN STATE 90, SAN ANTONIO 103

I trzy trójki Manu!

Manu Ginobili to człowiek z innej planety. Jest na świecie od czterech dekad i zaczyna kolejną, a poświęca ciało jakby był 22 latkiem. Dostaje piłkę, markuje rzut za trzy, wjeźdża bliżej kosza, markuje podanie i kończy ciężki layup i aż się zastanawiasz, czy będzie go stać na granie przez jeszcze sezon. Bo czego nie?

Spurs strzepali z siebie kurz, jaki towarzyszył im w tej serii w rzutach dystansowych i zaskoczyli Warriors. To było łącznie 15 celnych trójek przy stanie 0-3 i nadal bez Gregga Popovicha na ławce, z mistrzami NBA. 

Manu Ginobili nie chciał by wieczór kręcił się wokół niego i tematów, czy się żegna z San Antonio. Rok temu, z Golden State Warriors mowa była dokładnie o tym samym przy 0-3. Zamiast tego, 40-latek odpowiedział swoją grą i zdobył 10 z 16 swoich punktów w czwartej kwarcie pomagając Spurs przetrwać ostatnią pogoń Warriors. Niebezpieczeństwo siał z dystansu - 3 na 5 skuteczność - ale był także agresywny w półkontrach ruszając całą ofensywą, mając asyst tyle samo co Mills, 5. 16 punktów Manu to jedna z najwyższych zdobyczy w sezonie 2017-18 i tym lepiej, że temu towarzyszyła wygrana oraz przedłużenie sezonu o co najmniej jeden mecz więcej.

LaMarcus Aldridge potrzebował 19 rzutów (3/3 z dystansu) by zdobyć najwięcej w zespole, 22 punkty, ale jego wkład w mecz po obu stronach był kluczowy dla zwycięstwa. Aldridge miał też prawdopodobnie najważniejszy rzut w meczu, ratując stracone posiadanie przeciwko świetnej obronie zespolowej rywala - trafiając o tablicę z dystansu przy kończącym się zegarze akcji. 

Warriors utrudniali nadal wszystko Aldridge'owi za każdym razem gdy zlapał piłkę, ale jeśli partnerzy będą nadal ładować rzuty z dystansu, będą musieli zastanowić się raz jeszcze gdzie skupiać swoją obronę. Np. w Game3 Dejounte Murray był notorycznie zostawiany przez obronę rywala ale też Murray nie jest typem kogoś, kto sieje zagrożenie z dystansu. Murray w Game4 miał dokładnie takie same pozycje ale w meczu na cztery rzuty, tym razem wpadly 3. Kyle Anderson i Murray, ofensywnie z dystansu najgorsi w pierwszej piątce, złożyli się na 22 punkty, 8 na 12 z gry. 

Ettore Messina, zastępujący Gregga Popovicha w drugim meczu z rzędu z powodu śmierci żony, wyglądał na bardziej przygotowanego do tej roli. Messina wykonał rewelacyjną pracę balansując rotacją i pamiętając o wyciszaniu Klay Thompsona (4 na 16 z gry). Włoski trener nie krył dumy ze swoich podopiecznych:

The guys played with great heart. I think it was, in this kind of situation, you are already fine with playing a good game. Shake their hands, congratulate them on their way to, possibly, a championship. I think that our guys did a little bit more. They really tried to win the game — not only have a good game, but tried to win it for whatever it might mean. Maybe it’s just one more game, but in these days to have just a little joy, which is now comparable to anything. It’s just something we want to savor. Very simple.”

Warriors nie mieli łatwego startu w meczu. Mieli siedem strat w pierwszych 7.5 minut. Część z nich nie musiało się wydarzyć, ale większość z nich była wynikiem presji, którą San Antonio stosowali dobrze przechodząc po zasłonach. Kevin Durant miał 34 punkty (12 na 28 z gry) miał najwięcej dla GSW, Draymond Green (4-14 z gry, 18 zbiórek) był w drodze do swojego triple-double, ale nikt poza Klay'em oraz Livingstonem z ławki nie wniesli do gry więcej niż 10 punktów (12 i 10 odpowiednio).

Spurs wygrywając uniknęli zesweepowania w pierwszej rundzie, pierwszy raz od 1992 roku. 

Spurs na desce 34, Warriors 61. Taka sytuacja.