Relacje

Sixers bez Embiida przegrali zgodnie z przewidywaniami

9 luty 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

Sixers bez Embiida przegrali zgodnie z przewidywaniami

To był drugi i ostatni pojedynek Spurs przeciwko drużynie 76ers. W obu lepsze były Ostrogi, w obu nie zagrał Joel Embiid, prawdopodobnie najbardziej utalentowany center od czasów Shaqa. Bez niego dzisiejsi gospodarze i tak znajdywali sporo dobrego w ofensywie, ale koniec końców kluczowy okazał się powrót Kawhi Leonarda do gry, który z 32 punktami poprowadził Spurs do zwycięstwa.

SAN ANTONIO 111, PHILADELPHIA 103

I tak wiemy, że Jahill Okafor, Dario Saric, Ersan Ilyasova czy Robert Covington to nie są kompletni gracze, ale każdy z nich może zdobywać punkty. To było tylko 41% z gry ale też tylko 6 strat w mecz, 13 trójek i 29 wizyt na linii. To wszystko sprawiło, że mecz był mniej do przewidzenia jak wszyscy się spodziewali, zwłaszcza, że San Antonio byli podrażnieni wtorkowym blamażem z Memphis.

Co było kluczowe to powrót Kawhi Leonarda do piątki i jego dobra dyspozycja, właściwie zaczynając od startu. Ale nie startu meczu, a startu Leonarda - Spurs mianowicie zdobyli 17 punktów zanim jakiekolwiek punkty dołożył Kawhi. To już była poprawka do poprzedniego z Memphis, Standardowo, nie było wiele ruchu piłki do momentu wejścia pierwszych zmienników, ale Spurs w tej kwarcie mieli aż 71% skuteczność.

W drugiej kwarcie strategia na mecz się nie zmieniła. Spurs zdobyli w niej 29 punktów, Leonard pozostał gorący, Parker, Mills i Ginobili dołożyli po jednej trójce także. Było już więcej starań, 8 asyst przy 10 celnych rzutach i to była dobra wiadomość dla będących w przeciętnej formie Spurs. 76ers nie zamierzali odpuszczać, Okafor zdobył 9 punktów w kwarcie a Stauskas trafił dwie trójki pod koniec kwarty. 

Po przerwie zwolniły obie drużyny, co było bardziej zaskakujące bo dla San Antonio to jest zazwyczaj czas, kiedy odjeżdżają rywalowi. Leonard miał kolejnych 7 punktów ale nikt inny nie mógł zrobić wiele, nie mogąc razem zebrać się na jakąś serię punktową. Co więcej, w statystyce punktów w szybkim ataku znajdziemy tylko punkty po stronie gospodarzy. Tylko ta ostatnia wariacka akcja Ginobiliego - wywalczenie rzutu sędziowskiego i wygranie go i odrzucenie do Davisa Bertansa na celną trójkę na wprost kosza dała Spurs z powrotem siedmiopunktowe prowadzenie 82-75.

Na szczęście Spurs w ostatniej kwarcie generowali punkty na zawołanie, bo Sixers zwalniać nie chcieli. Parker miał piękną akcję 2+1, Kawhi trafiał raz po raz, Danny Green miał dwie celne trójki w końcówce by odłożyć ten mecz do lodówki. Wszyscy starterzy zakończyli mecz z dwucyfrową ilością punktów, Aldridge i Dedmon także mieli po cichu double-double. 

76ers po prostu brakowało siły Embiida, Spurs mieli siłę Leonarda i zakończyli mecz zwycięsko.

Po meczu, Pop bratał się ze swoim dobrym kolegą i długoletnim asystentem, Brettem Brownem. Na pewno powiedział mu, że jest jego drużyna jest na właściwej ścieżce i nie ściemniał.

Ofensywa i defensywa Spurs mocno cierpi dla moich oczu bez Pau Gasola, może tak to nie wygląda, ale Pau jest bardzo ważny dla sukcesu tej drużyny.

Spurs grając bez Gasola mają 6 pace w lidze, z nim to tylko 25 miejsce w lidze. Pau jest wolny na nogach i wolny w ruchach. Ale to niekoniecznie zła rzecz, bo jest po prostu bardzo precyzyjny ze swoimi decyzjami i jest to precyzyjne. To ma także większy sens dla ofensywy Spurs, bo Pop buduje tą drużynę na grzę opartej na ataku pozycyjnym od połowy boiska.

Granie szybciej także kończy się oddawaniem rzutu gdy więcej czasu zostaje na zegarze czasu gry, co produkuje więcej zbiórek i więcej szybkich ataków przeciwnej drużyny. Pomógł mi amerykański kolega z tą statystyką, ale odkąd Gasol nie gra z powodu kontuzji, przeciwnicy oddają 31 rzutów na mecz z pomalowanego/tuż przy tablicy (3 miejsce w lidze, od końca). Przeciwnik ma szansę na kontry, przewagi 2 na 1, bo szybciej gramy w ataku.

To także wpływa na grę LaMarcusa Aldridge'a w ataku, to nie jest i nigdy nie był gracz na taktykę 7 seconds or less. To jest gracz żyjący ze schematycznej gry, którą miał kiedyś w Portland a teraz drugi rok uczy się jej w San Antonio. Systematyczne wrzucanie mu piłki do post-up i pick&popy. Granie szybszej koszykówki przeszkadza mu w znajdywaniu swoich preferowanych pozycji.

To trochę przerażające w obecnych czasach, że najlepsza obrona w NBA - San Antonio Spurs traci 101.3 (znów, liczymy defensive rating) a taka statystyka w sezonie 1998-99 to byłoby 24 miejsce. Spurs w tamtym sezonie też byli najlepsi pod tym względem ale DRT mieli na poziomie 92.1.

Jak ta gra poszła do przodu...