Artykuły

Sędziowie przyznali się do błędu z G2

3 maj 2016r. dodane przez Paweł Ostrowski

Sędziowie przyznali się do błędu z G2

Po syrenie końcowej i ostatnim gwizdku sędziego siedziałem na dywanie po turecku i zastanawiałem się 'jak to możliwe?'. Przez dłuższy czas spoglądałem na powtórki, nie musząc szczególnie wyszukiwać się łokcia Waitersa na Ginobilim przy wybijaniu piłki, winiłem sędziów za porażkę w drugim spotkaniu. Tylko, że ja nigdy nie lubię winić kogoś innego niż samego siebie. W tym wypadku samych Spurs.

Czy sędziowie nie zagwizdali ofensywnego faulu Waitersa bo użył łokcia na mistrzu flopowania, Manu Ginobilim? Czy gdyby stał tam ktoś inny decyzja prowadzących mecz byłaby inna?

Można teraz się zastanawiać i nie powiem, że nie chodzi mi to po głowie. Znamy jednak już oficjalne stanowisko sędziów w tej sprawie i ku żadnemu zaskoczeniu - przyznali się do popełnionego błędu. Poniżej skrypt z rozmowy.

Stojący obok sędzia Mark Davis stał zaraz obok...

Jest jednak 1-1 i nawet oficjalne stanowisko sędziów NBA w tej sprawie wyniku nie zmieni. 

Kilka spostrzeżeń odnośnie pierwszych dwóch spotkań tej rywalizacji:

1) Gregg Popovich lubi matchupy rzucane przez trenera Donovana.

Po pierwsze - tak długo jak Andre Roberson, najlepszy defensor Thunder, jest na parkiecie, Popovich chowa Parkera na nim. Thunder nie grają przez niego akcji, nie używają jego obecności na parkiecie, on sam nie generuje spacingu, Parker może schodzić do innych graczy z pomocy.

Po drugie - wystawia najdłuższe i najlepsze ręce w lidze na Russella Westbrooka, nie na Kevina Duranta. Kevin jest ostatnio w słabszej formie a całą grą Thunder wygląda na to, że kieruje ten pierwszy, co potwierdza chociażby stat, który pojawił się gdzieś na przełomie trzeciej kwarty (OKC z Westbrookiem +17, bez niego -18). W razie potrzeby Green i Leonard switchują. 

Po trzecie - LaMarcus Aldridge grający przeciwko Ibace. Billy Donovan przejmując Thunder dostał jednego z najlepiej zbudowanych wysokich skrzydłowych w lidze, ale niestety z coraz gorszą obroną. I jakkolwiek po meczu nr 1 zagrał znacznie lepiej (w G1 2 zbiórki, 0 bloków, w G2 5 zbiórek, 2 bloki + twardsza obrona) tak Aldridge ma całą masę zagrywanych piłek na lewym bloku, kończąc akcję z prawie 75% skutecznością, po raz drugi także będąc bezbłędny na linii (łącznie 11/11) i zdobywając 38 i 41 punktów.

2) Billy Donovan powprowadzał kilka zmian po kompromitacji w G1.

W pierwszym spotkaniu zagrali tragicznie źle broniąc pick&rolle czy pick&popy. Równie źle bronili je tylko Sacramento Kings na przełomie sezonu regularnego. Donovan przegrał także tym, że za długo trzymał Robersona na parkiecie. Ten okropny do oglądania brak intensywności w powrotach do obrony + niezrozumiałe kierunki biegu do swoich graczy (Patty Mills miał off day, ale ile razy został bez krycia, Spurs dogrywali piłki do Greena jak za starych czasów). Nie pamiętam by Westbrook i Durant kryli mocniejszych od siebie.

Thunder zagrali szybciej w rewanżu, szukali punktów do pierwszych 10 sekund atakując obręcz - w pierwszej kwarcie wymusili kilkanaście przewinień - to była prawie 1/3 posiadań OKC. Sam Durant, strasznie przyćmiony gracz, częściej wchodził do pomalowanego i choć nie miał nigdy prostego lay-upu to Spurs po prostu nie ustawili swojej obrony. 

To lepsze, niż granie w ataku pozycyjnym.

3) Szalone rzeczy za które pokocham na nowo tą serię po falstarcie w G1.

Podanie Tony'ego Parkera.

Odepchnięcie Ginobiliego? A co powiecie na wyskok Waitersa podczas podania do Duranta? Poprawcie mnie, ale to nie jest zgodne z przepisami.

Fan trzymający Stevena Adamsa podczas ostatniej akcji.

Danny Green w ataku plus jego niedocenianie w defensywie.

Mecz nr 3 z piątku na sobotę.