Relacje

Przegrany pojedynek o 9 miejsce

7 luty 2020r. dodane przez Dawid Stokłosiński

Przegrany pojedynek o 9 miejsce

8 miejsce odjeżdża coraz bardziej. W pogoni za nim nie pomoże również dzisiejsza porażka na hali w Portland.

Zarówno Spurs jak i Blazers nie weszli w ten sezon dobrze, konsekwencją czego jest to, że obie ekipy ścigają 8 miejsce, które aktualnie okupuje ekipa Memphis Grizzlies. Dzisiejesze spotkanie było bardzo ważne w kontekście tej walki.

Lepiej w mecz weszła ekipa z Portland, ale nie trwało to długo- już po chwili od rozpoczęcia meczu Spurs zaczęli pokazywać swoją najlepszą koszykówkę- było dobrze w obronie, skutecznie (również zza lini 7,24m) i ładnie jeśli chodzi o przekazywanie sobie piłki. Liderował we tej kwarcie (szkoda, że tylko w tej) LaMarcus Aldridge, który zdobył 12pkt, a Spurs schodzili na przerrwę z prowadzeniem 35:27.

Druga kwarta była całkowitym przeciwieństwem pierwszej- przez chwilę na początku Ostrogi dalej wyglądały lepiej, jednak w pewnym momencie coś się popsuło. Portland zaczęło swoją grę, Spurs gubili się w po obu stronach parkietu, skutkiem czego była utrata 10-punktowego prowadzenia. Sytuację starał się ratować niespodziewany bohater tego spotkania- Trey Lyles, który wrzucił 3 trójki. Dzięki nim Spurs utrzymali minimalne prowadzenie na połowę. Spurs-Blazers 60:59.

Po przerwie ekipa z San Antonio odzyskała swój blask- dobra defensywa, dalej świetny Lyles i budzący się DeRozan trzymali nam cały czas prowadzenie, a przynajmniej dopóki nagle nie obudził się do niedawna niechciany w tej lidze Carmelo Anthony, który dwiema trójkami wyprowadził Blazers na prowadzenie. Nie trwało ono jednak długo, gdyż ekipa z Teksasu skończyła kwartę serią 9:0, co dało prowadzenie przed ostatnią częścią gry 92:86.

Ostatnia kwarta była jednak tym, co trapi w tym sezonie Ostrogi. Po raz kolejny cały mecz dobrej gry został zniszczony przez jedną fatalną kwartę. Bardzo szybko Blazers zaczęli bombardować za 3, na co gracze Spurs nie mieli kontry. Zawodnicy z Portland pięknie rozgrywali piłkę i całkowicie zdeklasowali drużynę z San Antonio, które przegrało tę kwartę 25:39, a cały mecz 117:125.

Na prawdę świetnie w końcu wyglądał Trey Lyles (23pkt, 10reb), dobry sygnał do ataku dawał DeRozan (20pkt,7reb, 6ast), a z ławki dobre wrażenie robili również White i Mills. Nic to jednak nie dało, gdyż w ekipie z Oregonu rewelacyjnie grali Whiteside (17pkt, 23reb), Anthony (20pkt, 4/7 za 3) czy Lillard (26pkt, 10 reb). Playoffy wydają się być poza zasięgiem, deadline za nami, nie zmieniło się nic. Nic nie daje również dobra gra przez większość spotkania, gdyż po raz kolejny o przegranej decyduje jedna fatalna kwarta. Szansa na poprawę bilansu w nocy z soboty na niedzielę przeciwko Sacramento Kings.