Relacje

Powrót Leonarda, przegrana z Mavs

13 grudzień 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

Powrót Leonarda, przegrana z Mavs

Kawhi is back! To najlepsza wiadomość jaką usłyszeliśmy od czasu gdy LaMarcus Aldridge wybrał San Antonio w wolnej agenturze! Po opuszczeniu pierwszych 28 meczu sezonu Gregg Popovich przed meczem potwierdził jego powrót do składu, Leonard wyszedł w piątce tworząc backcourt z Dannym Greenem i można powiedzieć, że Spurs będą zaraz w pełni zdrowia w grudniu. Do kompletu brakuje tylko zdrowia Kyle Andersona, ale jak na połowę grudnia może być, co?

Koszykówka San Antonio bez Kawhi Leonarda (to było niemal siedem miesięcy) była jak święta bez Kevina. W końcu, w końcu, w końcu, Spurs mają swojego superstara z powrotem i zaczynają grę o najwyższe cele, z nowym składem i z nowym corem, z Aldridgem na lata i z Gasolem jako big manem do 40stki.

Zaczynamy te podboje od...

SAN ANTONIO 89, DALLAS 95

O meczu z Mavs nieco później. Trzeźwiejemy.

Kawhi nie grał w kosza (oficjalnie) od 27 meczów, w zasadzie nie widzieliśmy go na parkiecie od meczu nr 1 finałów konferencji zachodniej przeciwko Warriors (oh lord, daj zapomnieć i wybacz za wszystkie źle słowa i myśli o tym Gruzinie i o Dubs ogólnie). Przyznaję, byłem już zmęczony, nie tyle grą Spurs bez Leo (która, przyznajmy, nie była wcale a wcale zła), co ciągłymi newsami, że oto Kawhi już wraca za tydzień, za dwa, za miesiąc, na mecz z Suns, przed świętem zmarłych, przed wigilią, że jest "done" (tak chyba nikt nie napisał). Na szczęście, wszystko powoli wraca do normy - mamy już Tony Parkera na parkiecie, mamy też naszego MVP z powrotem w szeregach Spurs - przecież to wiadomość na wagę złota, to tak jakbyś dowiedział się, że twoja ukochana spodziewa się twojego dziecka, albo, że dostałeś Maseratti w spadku (bez koniecznosci opłacania jakichś podatków, lol). 

Te pół roku bez Kawhi'ego było dziwne, już o tym pisałem, czułem się jak dziecko we mgle, inaczej, nie czułem zbytnio tego zespołu, tego sezonu - nie zrozumcie mnie źle, kibicowałem Spurs, ale zatraciłem chwilowo identyfikację z tym zespolem. Po powrocie Tony Parkera oraz dzisiejszym zameldowaniu się w pierwszej piątce Spurs Pana Leonarda kamień spadł mi z serca i na nowo zapaliłem sie, zakochałem w Spurs. 

Kawhi w Spurs to coś więcej niż najlepszy gracz zespołu z Teksasu, to czysta esencja spursowości w rzeczy samej. Leonard jest jedynym, prawdziwym spadkobiercą myśli i geniuszu Tima Duncana - jeśli rozumiecie, co chcę napisać.