Artykuły

Podsumowanie sezonu regularnego Spurs 2016-2017 (61-21)

14 kwiecień 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

Podsumowanie sezonu regularnego Spurs 2016-2017 (61-21)

San Antonio Spurs mają za sobą pierwszy zasadniczy sezon bez Tima Duncana. Poradzili sobie w nim całkiem dobrze, bo bukmacherzy przed sezonem ustalili zakłady na ilość zwycięstw 56.5, więc jeśli jesteś tym, który postawiłeś 'powyżej' wybrałeś mądrze, a przy tym zarobiłeś. 61-21 to drugi najlepszy bilans w lidze.

Mogłoby się wydawać, że ten pojedynek w noc otwarcia, kiedy Spurs rozbili Golden State 129-100 był kilka dni temu, prawda?

Ten mecz nadał ton na cały sezon, a 35 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty w tym pojedynku Kawhi Leonarda postawiła go w wyścigu po MVP zaraz po Russellu Westbrooku i Jamesie Hardenie. I znaczna część sukcesu Spurs można przypisać właśnie dla Leonarda, ale kiedy do twojego zespołu dołącza aż siedmiu nowych graczy, powinieneś także docenić trenera Gregga Popovicha. Ktoś mądry powiedział, że dobrego trenera poznaje się po tym, gdy wygrywa nie tylko kiedy trenuje gwiazdy ale gdy koszykówka ewoluuje a gwiazdy odchodzą.

W listopadzie byliśmy świadkami pierwszej zwycięskiej serii drużyny - sztuk dziewięć pod rząd. W grudniu zazwyczaj jest zimno, ale Spurs mieli się po prostu w porządku - w całym miesiącu ekipa Ostróg przegrała tylko dwa mecze (!). W styczniu pomimo straty Pau Gasola okazało się, że można ten czas spożytkować i znaleźć nowe ustawienie z centrem Dedmonem na środku, który przez jakiś czas był jednym z najlepszych defensorów pod koszem. To był także miesiąc gdy Spurs zabrali się na wycieczkę do Cleveland Cavaliers, obecnych mistrzów NBA i tam odnieśliśmy jedną z bardziej widowiskowych wygranych, 118-115 (41 punktów Leonarda). W lutym Gregg Popovich przechodził do historii a Rodeo Trip mimo początkowych niepowodzeń udało się zakończyć z wynikiem 6-2. Kolejnych dziewięć zwycięstw z rzędu odnotowano w marcu a streak ten zakonczył się na porażce z Thunder. Wtedy też już wiadomo było, że Spurs stawią się w Playoffach po raz 20 z rzędu (ostatni raz kiedy nie grano Playoffów w San Antonio to czasy, gdy Bill Clinton był prezydentem USA). W marcu miał miejsce największy comeback w sezonie, kiedy Spurs wrócili ze straty -28 podczas pojedynku z Sacramento Kings. W kwietniu po prostu wypoczywano, bo w końcówce nawaliliśmy w jednej, kluczowej szansie by przegonić Warriors.

Końcowe mecze Spurs nie mają kompletnie znaczenia, bo jeśli chcemy cofnąć się w czasie - a daleko nie musimy - w 2015 Spurs wygrali 9 z 10 ostatnich spotkań. I przegraliśmy już w pierwszej rundzie. 

Ok, przez chwilę skupmy się na tym, co jest mniej widoczne.

Spurs wg statystyk zbieranych przez ESPN, mieli tempo gry na poziomie 97 posiadań na 48 minut gry, co plasowało ich na 27 miejscu w całej lidze NBA. Kiedy rywal spudłował rzut, Spurs używali następujących metod po atakowanej stronie parkietu co spowalniało grę:

1) nawet jeżeli przeciwnik spudłuje rzut, sekcja obronna nie jest zwolniona ze swoich zadań do momentu aż nie będzie zebrana piłka. To pięciu graczy po bronionej stronie boiska, maksymalizując szansę na zbiórkę - po drugiej stronie parkietu to produkowało mniej szans na punkty w szybkim ataku, ponieważ obrońcy i skrzydłowi tak szybko nie gonili do przodu.

2) kiedy już Spurs ta piłkę zebrali pchali szybko piłkę do przodu. Kiedy udało się wygenerować otwartą pozycję dla strzelca zza łuku, albo dla rzucającego nawet z pomalowanego, Spurs chcieli tak oddawać rzuty i je oddawali. Poza Jonathonem Simmonsem, mało który zmiennik dostawał tonę szans w szybkim ataku.

3) jeśli nie było szansy na szybki atak, Spurs zwalniali tempo rozrzucając piłkę po obwodzie używając ataku pozycyjnego. Spurs mają wyuczone fragmenty gry a przy takiej organizacji i współdziałaniu zawodników (podania, zwody, zasłony) daje im to szansę na przesuwanie obrony rywala przed tym, jak San Antonio zagra swoją zagrywkę (najczęściej pick&rolle, wjazd pod kosz, posiadanie post-up). 

Punkty San Antonio najczęściej pochodziły z pomalowanego (37,6%) to szok i odejście od tego, co dzieje się obecnie z rekordami ilości celnych trójek i od tego, co się lepiej sprzedaje. Gwiazdy Spurs oczywiście pod koszem potrafią zdobywać tam punkty:

- Leonard zdobywa tam 28.3% swoich punktów,

- Aldridge zdobywa tam 38,9% swoich punktów, choć to taki big man potrafiący grać bliżej i dalej kosza,

- Gasol zdobywa tam 38.1% kończąc sezon jako najlepszy strzelec Spurs.. z dystansu. 

Z tak potrafiącym grać duo Aldridgem i Gasolem Spurs poprawiali przez cały sezon swój spacing, bo to innego typu zawodnicy co np. Enes Kanter (68,2%) z Oklahomy, Anthony Davis (46.2%) czy DeMarcus Cousins (43.5%) z Nowego Orleanu.

Jeszcze jednego zawodnika omówmy w tym względzie: Tony Parker zdobywa z pomalowanego 47.3% swoich punktów, co jest najlepszym wynikiem w całej konferencji zachodniej. Ale, ale, ale - to typowe dla Parkera, który już coraz mniej korzysta ze swojej gry w mid range, nie dostaje się na linię, i nie oddaje na tyle często trójek, by być zagrożeniem.

Cały sezon regularny mógł służyć też Spurs po to, by ustalić swoją rotację. To będzie prawdopodobnie 9-10 ludzi w Playoffach, ale kiedy przez większość sezonu wydawało się, że to Simmons będzie naturalnym zmiennikiem Leonarda na te 13 minut, w marcu to Anderson zabrał minuty Jonathona. 

Z jego minutami, czy z Andersona, Spurs zakończyli sezon zdobywając 106.2 ppp/100 (points per 100 possesions).

W obronie?

Grając bez swojego lidera, mistrza, najlepszego obrońcy ligi jakiego moje oczy widziały, Spurs nadal potrafili poukładać swoje szyki i być i w tym względzie w TOP10. Nawet lepiej, to była najlepsza obrona ligi - 100.9 ppp/100. Ale co z tego, kiedy wszyscy wiemy, że grając przeciwko takim drużynom jak Warriors czy Rockets wysocy Spurs będą mieć nie lada problemy, bo te drużyny potrafią wymuszać switche i są bardzo groźni w rzutach za trzy.

Sezon Spurs możnaby wziąć w obieg jeszcze pod jednym względem - pojedynków z najlepszymi: przeciwko drużynom mającym rekord .600 bądź wyżej Spurs zanotowali bilans 14-7.

Golden State Warriors: 2-1

Houston Rockets: 3-1

Cleveland Cavaliers: 2-0

Boston Celtics: 2-0

Utah Jazz: 2-2

Toronto Raptors: 2-0

Los Angeles Clippers: 1-3 (choć mogło obyć się z neutralnym bilansem, ale ktoś tu był na wakacjach).

Za cały sezon regularny zatem daję Spurs ocenę B+, bo mimo świetnego bilansu po 82 spotkaniach mam problem by podwyższyć tą ocenę z trzech powodów. Po pierwsze ani razu w całym sezonie nie poczułem, że każdy z najważniejszych graczy Spurs (pierwsza piątka + Mills, Lee, Ginobili, Simmons, Dedmon) byli na raz w jakiejś mistrzowskiej formie. Mistrzowskiej na tyle by niedowiarkom uświadomić, że mogą to być równorzędni rywale w walce z Warriors. Po drugie Spurs w momencie, kiedy trzeba było nie odpuszczać za żadne skarby w walce o pierwsze miejsce (GSW stracili Duranta, wraz z nim na chwile swój flow), sami wpadli w problemy na własne życzenie. Bardzo szybko z marzeń o pierwszym miejscu została po prostu rzeczywistość. Po trzecie czekam co się wydarzy w Playoffach i to, czy Gregg Popovich zacznie więcej grać niskim ustawieniem a ma kim grać w takiej wersji (Leonard, Bertans, Anderson). To też był sezon, w której nie przeczytałem ani jednej wzmianki o wymianach w trakcie trade deadline'u.

To już za nami.

Daro opisał to co przed nami.

I na koniec, niekwestionowany MVP sezonu regularnego San Antonio Spurs 2016/17.