Artykuły

Pierwsze koty za płoty, czyli Spurs vs. Dubs!

24 październik 2016r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Pierwsze koty za płoty, czyli Spurs vs. Dubs!

Już w nocy z wtorku na środę o godz. 4:30 Spurs spróbują sprawić niespodziankę i ograć w Oakland Golden State Warriors

Ubiegłe wakacje były przełomowe dla obu drużyn. Spurs stracili „najlepszego gracza w ich historii”, który pozostawił w Alamo City przede wszystkim wielką lukę w przywództwie oraz w umocnieniach defensywnych. Spurs zrobili wszystko, co było w ich mocy, by ww. dziurę załatać. Powierzyli generalicję zespołu Tony’emu Parkerowi i Manu Ginobili’emu. Pozyskali z wolnego rynku dostępnych wysokich: Pau Gasola, Dewayne Dedmona i Davida Lee. Dodali trochę ognia do ławki ściągając Davisa Bertansa, Bryn Forbesa czy Dejounte Murray’a. Nowi Spurs wyglądają całkiem dobrze na papierze. Mam jednak pewne obawy czy „nowi, starzy” Spurs sprawdzą się w sezonie regularnym, nie pisząc już o playoffach. Ciekaw jestem jak będzie działać obrona kosza w wykonaniu LMA, Pau Gasola i Davida Lee, którzy nie należą do najlepszych defensorów w lidze i nie staną się nimi po przejściu do Alamo City. Czas pokaże. 
 
Golden State Warriors to mistrzowski zespół z 2015 r., który po kapitalnym sezonie (73 wygrane) przegrał w Finałach z Cavs prowadząc w serii 3:1. Niemniej jednak, The Dubs wygrali offseason pozyskując najbardziej gorącego wolnego agenta tego lata – Kevina Duranta, o którego zaletach nie będę się rozpisywał, ponieważ każdy zna je na pamięć. Powyższe posunięcie zmieniło wszystko w lidze. Warriors stawiani są w roli pewnego kandydata do zdobycia Tytułu. Durant z roli grzecznego, lubianego przez wszystkich chłopca stał się wrogiem publicznym numer 1. 
 
Na co stać Warriors w tym roku? Mogą pobić rekord zwycięstw w sezonie regularnym? Mogą. Mogą wygrać 34 spotkania z rzędu? Mogą. Mogą nie przegrać ani jednego spotkania w playoffach? Mogą. Podobnie jak w San Antonio, w klubie z Oakland mamy do czynienia z pewnego rodzaju eksperymentem - już nie raz przecie byliśmy świadkami jak „Super Drużyny” zawodziły na wszystkich płaszczyznach.
 
Przyznaję jednak bez bicia - skład Warriors jest kapitalny - Curry-Thompson-Durant-Iggy-Green. Przyprawia mnie o zawrót głowy. To skład, który może zrobić blow out w ciągu jednej minuty, może zamienić twojego najtwardszego gracza w potulną maskotkę, a twoje ultraskomplikowane zagrywki w kupę śmiechu. Witajcie w NBA 2017. Cholera, Spurs przegrają ten mecz!
 
Oczywiście można próbować dodać łyżkę dziegciu i pytać o wysokich – przecież w wakacje Dubs stracili Marreese Speightsa, Festusa Ezeli’ego i Andrew Boguta pozyskując w ich miejsce Davida Westa, Zaza Pachulia i Javale McGee. W dobie small ballu to i tak nie ma znaczenia.
Jakie są Wasze odczucia co do Spurs i Dubs 2017? Jaki wynik obstawiacie?