Relacje

Pierwsza porażka. Czyli o tym jak Portland są drużyną, a Spurs o dziwo nie.

21 październik 2018r. dodane przez Franek Gromadzki

Pierwsza porażka. Czyli o tym jak Portland są drużyną, a Spurs o dziwo nie.

Na starcie zapowiem, że relacje z meczu w moim wydaniu będą wynikały nieco inaczej. Nie planuję opisywać ich minuta po minucie,a raczej interesujące (mnie) aspekty spotkań. Do dzieła.


- Bardzo rzuca się w oczy to, że obecny skład Spurs znacząco różni się od tego z ubiegłego sezonu, a także od tego na początku obozu przygotowawczego.Organizacja gry jest na dużo niższym poziomie niż rok temu, ilość pracy potrzebnej żeby to zniwelować będzie ogromna, więc nie ma co oczekiwać tego w najbliższym miesiącu

- Dla kontrastu Blazers nie zmienili się od kilku lat i w ich grze widać stabilizację. Na początku sezonu powinni mieć bardzo dobry bilans właśnie dzięki tej przewadze nad wieloma zespołami. W tym meczu kontrolowali tempo i właściwie od połowy drugiej kwarty nie dali ostrogom szans na rywalizację. 

- Głównym problemem Spurs jest rzecz jasna pozycja rozgrywającego. Choć Bryn Forbes rozegrał bardzo dobre zawody w ofensywie to, żeby nie zauważyć przepaści pomiędzy nim a Lillardem musiałbym być jego największym fanem/dziewczyną. Obrona zarówno Forbesa jak i Millsa pozostawia wiele do życzenia, a dodatkowo obok nie stoi Danny Green i Kawhi, a DeRozan i Gay... Lillard kontrolował atak Blazers z żenującą łatwością. Biorąc pod uwagę, że w przypadku zasłony od Nurkicia miał przed sobą Gasola lub Poeltla, tylko bezpieczny wynik powstrzymał go przed zdobyciem ponad 40 punktów. 

- Spacing Spurs kuleje. Gay i DeRozan to bardzo dobrzy gracze, ale wciąż mają irytujące przyzwyczajenie do rzucania z półdystansu. Nawet w przypadku miejsca na obwodzie. Wyjściowa piątka Spurs z Poeltlem i Aldridgem pod koszem jest bardzo rozczarowująca. Zwłaszcza dziś kiedy Aldridge był tak pasywny w ataku. Liga bardzo zmieniła się od 2014 roku, dziś piątka ze Splitterem miałaby olbrzymie problemy, jeśli Poeltl nie zacznie rzucać z półdystansu to nie może liczyć na minuty. Jego styl gry bardzo utrudnia życie naszemu gwiazdorowi. Z Gasolem na parkiecie wygląda to ofensywnie znacznie lepiej, ale jego możliwości defensywne są bardzo małe. 

- Są jednak światełka w tunelu, pierwsze z nich to Marco Bellineli. Gdy pojawia się na parkiecie spacing bardzo się poprawia, a ofensywa wygląda bardziej gładko. A to wszystko przy tylko jednej oddanej (i nietrafionej) trójce. Większe minuty Marco pozwolą Spurs na upłynnienie ofensywy. Na to usprawnienie czekam w następnych meczach. Oczywiście Bellineli również nie jest dobrym obrońcą, ale na tle innych graczy nie wypada w tym aspekcie fatalnie.  Drugim światełkiem jest kiełkująca współpraca między DeMarem a LaMarcusem. Mimo tego, że nasi gwiazdorzy nie pasują do siebie na parkiecie, to widać, że obaj są inteligentnymi koszykarsko all-starami. Z biegiem czasu spodziewam się zobaczyć więcej akcji dwójkowych tych panów. 

- Kluczem do poprawienia obrony Spurs jest powrót Derricka White. W paździereniku raczej nie ma co na to liczyć, ale może wróci w ciągu najbliższych 2-3 tygodni. White jest graczem znacznie lepszym w defensywie od któregokolwiek z naszych rozgrywających. Przy jego niezłych umiejętnościach rozgrywania i rzutu z dystansu, White może być game-changerem dla Spurs w tym sezonie. Miesiąc temu nie uwierzyłbym, że to napiszę, ale tak, nasza nadzieja drzemie w chłopaku z powyższego zdjęcia. Do czasu jego powrotu musimy się przygotować na świetne mecze rozgrywających przeciwnika. 

Na koniec pytanie do was, czy Lonzo będzie miał przynajmniej 20 punktów i 8 asyst w najbliższym meczu?

Franek