Relacje

Osłabieni 76ers nie mieli sił na czwartą kwartę.

3 luty 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

Osłabieni 76ers nie mieli sił na czwartą kwartę.

Zanim Spurs przejdą w wyjazdowy trip po mapie Stanów kończą obecnie serię domowych meczy, w trzecim podejmując styczniową rewelację - zespół Philadelphi 76ers. Ta jednak była bez swoich starterów, przede wszystkim Joela Embiida a także Roberta Covingtona i Nerlensa Noela. Z trójki centrów drużyny w piątce wyszedł ten pozostały, Jahill Okafor ale pozostałych już nie było, więc Brett Brown, stary znajomy w San Antonio używał mocnego smallballu, w którym było zbyt mało talentu na zrównanie sił z gospodarzami.

PHILADELPHIA 86, SAN ANTONIO 102

Gregg Popovich też skorzystał z tego faktu kontuzji i nieobecności podstawowych centrów rywali, samemu dając wolne LaMarcusowi Aldridge'owi w nocnym pojedynku. Co ciekawe, to był czwarty mecz z rzędu, w którym zmieniana jest pierwsza piątka pod nieobecność Pau Gasola:

1) para Aldridge/Lee z Pelicans,

2) para Aldridge/Bertans z Mavericks,

3) para Aldridge/Dedmon z Thunder,

4) para Dedmon/Bertans z 76ers.

Ale, że 76ers nie wygrali tu meczu od ponad 13 lat (od 2004) roku, to takie misz-masze pod koszem nie martwiły Popa.

Sixers grali porządnie przez pierwszą połowę, wygrywając ze Spurs 32-24 drugą kwartę i schodzili na przerwę z pięciopunktowym prowadzeniem, prowadzeni liderem i weteranem Ersanem Ilyasovą (16pkt i 7 zb). W pewnym momencie zrobili serię 14-2 na Spurs i zdecydowanie mecz był fun to look.

Spurs jednak standardowo wrócili do swojej standardowej formuły, pokonywania rywali w trzeciej kwarcie, stając bardziej zdecydowanie w obronie na 31-20. Sixers coraz bardziej wyglądali na nieco zmęczonych i nie posiadających amunicji, spuścili nogę z gazu i ledwie byli w stanie zdobyć 13 punktów w czwartej kwarcie. 

Siedmiu graczy było w double-figures, najwięcej - 19 punktów należało do Kawhi Leonarda, 13 miał Dedmon, 12 miał Bertans, Green, Mills, Lee a Jonathon Simmons miał ich 11. 

San Antonio co ciekawe tracili piłkę dziś 19 razy, nie byli zbyt skupieni na dobrym rozprowadzaniu gry ale też mieli 15 przechwytów. 

Dedmon może nie, bo ten miał 3/3 z linii i trafia je w sezonie na poziomie 73.2% co jak na centra jest świetnym wynikiem ale przez te cztery ostatnie mecze Spurs opadli z poziomu 81,7% do 74.4% rzucając za jeden punkt.

Dobrze jednak widzieć, że mimo wszystko Spurs podtrzymują zdobywanie punktów. To już 26 mecz z rzędu, kiedy rzucili przeciwnikowi co najmniej 100 punktów.

I to była też wygrana nr 1127 dla Popa, który zrównał się zwyciestwami z Jerrym Sloanem. Nice job trenerze.