Artykuły

Ogórkowe przemyślenia - cz. 10

6 lipiec 2016r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Ogórkowe przemyślenia - cz. 10

„Mój Boris Diaw”, czyli podziękowania dla Bobo od fana z Łodzi.

Nie ma to jak wstać rano, wziąć telefon do dłoni i przeczytać wiadomość od Kacpra Adamczaka z redakcji Spurs.pl – „Diaw w Jazz …..”. Wow, ledwo co się otrząsnąłem po „Durant’s Day”, a tu proszę, kolejne „dobre” newsy napływają.
 
No, ale jak mówią w Ameryce „when it rains, it pours” – Paweł Ostrowski ze Spurs.pl dodał chwilę później info, że David West przeszedł do Golden State Warriors. Dzień dobry, Panie Dariuszu, witamy w przepiękną środę. Może jeszcze Shaq Attack zdecyduje się wrócić do Warriors? 
 
Ruch transferowy Spurs mający na celu zrobienie miejsca pod Pau Gasola był pewny. Zastanawialiśmy się tylko na kogo przyjdzie pora – na Borisa Diaw czy Danny’ego Greena? Obaj mają za sobą zdecydowaną zniżkę formy, natomiast tylko do jednego z nich Pop stracił już cierpliwość i zaufanie – do naszego Francuza. 
 
Ciężko mi przychodzi pożegnanie się z Bobo, gdyż jest on moim ulubieńcem na dobre i złe. Mam do niego wielki szacunek za to, ile wniósł do moich Spurs – tą cholerna wszechstronność, o której każdy z zawodników marzy, ten luz podczas gry, czasami niezdarność, te, jakże ludzkie, wahnięcia wagi i  formy Bobasa (będące nierzadko przedmiotami hejtu i żartów), skończywszy na jego rozmaitych pasjach (fotografia, wino, kawa).
 
Widziałem w nim swoją własną osobę – zawsze miałem problemy z utrzymaniem formy plus kocham kawkę i winko. Bobo przyczynił się do zdmuchnięcia z ziemi Miami Heat w finałach 2014 roku (wówczas porównywałem go nawet do Magica Johnsona heh), widziałem jak się wspaniale rozwija – trafia trójki, kreuje pozycje rzutowe, podaje jak rozgrywający, walczy na zbiórkach. Zakochałem się w gościu i kropka. 
 
Oczywiście, ten rok był zupełnie inny niż pozostałe w barwach Spurs – Bobo nie mógł odnaleźć się w nowej, aldridżowej rzeczywistości. Nie każdy musi. Bywały mecze, w których zastanawiałem się czy Bobo w ogóle grał, sprawdzałem statsty, nie wierzyłem – grał.
 
Może Spurs za bardzo starali się ustawiać grę pod LMA? Może Bobo jest typem gościa, który lubi być w centrum uwagi, a jeśli nie jest czuje się zwyczajnie zbyteczny, niechciany. Kto to wie? 
 
Chciałem Ci, Bobo, podziękować za te wspólne lata przy kawce i winku. Zawsze będziesz częścią rodziny Spurs. Mam nadzieję, że odnajdziesz siebie w Jazz i jeszcze pokażesz światu, jak wspaniałym graczem potrafisz być.