Artykuły

Ogórkowe przemyślenia – cz. 1

1 czerwiec 2016r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Ogórkowe przemyślenia – cz. 1

Zapraszam Was, moi drodzy Spursomaniacy, na serię krótkich, lekkostrawnych artykułów o koszykówce, ale nie tylko o niej. Przecie są wakacje, prawda?

„I thought it was our year” powiedział Kevin Durant. A ja byłem przekonany, że to był nasz rok, znaczy Spursów!

OKC Train nie potrafili zamknąć serii z Warriors, choć prowadzili w niej już 3:1 i mieli statystycznie aż 96% szans na to, że jednak im się to uda (tylko 9 razy drużyny przegrywające w serii 1:3 potrafiły odmienić los i wyjść obronną ręką – np. w zeszłym roku Houston Rockets z LA Clippers w półfinałach konferencji).

Z jednej strony, żal mi ekipy z Oklahomy, gdyż sam w nich uwierzyłem, po tym jak rozbili butelkę po Burbonie na głowie Spurs i spowodowali, że Tim Duncan podchodził do rzutów wolnych ze łzami w oczach (czy nie powonieniem ich raczej za to znienawidzić?).

Z drugiej strony, Warriors pokazali, jak wielkie i silne jest serce Mistrzów i, że gdy piłka w grze, tam wszystko jest możliwe. Sky is the limit, jak rymował Biggie.

Sam, po trzeciej porażce Warriors z Thunder, napisałem na facebooku klasyczną formułkę Scottie Pippiena, który raz rzekł, że „72:10 don’t mean a thing without the ring” i teraz mogę jedynie paść krzyżem na ziemię i błagać o wybaczenie za moją butę.

Niemniej jednak, to wszystko, co się wydarzyło w WCF, spowodowało, że jeszcze bardziej pokochałem koszykówkę.

Przed nami finały, w których zmierzą się Warrs z Cavs, podobnie jak w zeszłym sezonie. Nie zaglądałem głębiej w historię finałów, lecz pamiętam tylko dwa przypadki, w których te same zespoły spotkały się w finałach rok po roku.

W latach 90. XX w. Chicago Bulls vs. Utah Jazz. Dwa razy wygrały Byki.

W nieodległej przeszłości San Antonio Spurs vs. Miami Heat. Padł remis (na szczęście).

W naszych typowaniach postawiłem na Cleveland w 6 meczach. Pragnę sensacji. Dlaczego? Po pierwsze, Cavs są zdrowi. Po drugie, koszykarski rewanż smakuje najlepiej. Po trzecie, LeBron ma już zapewne dość przegrywania w finałach i chce dać Tytuł swojemu Akron City. Mało merytorycznie?

Podobno coach Cavs – Tyronn Lue – zamierza narzucić Warrsom tempo gry, w odróżnieniu od jego poprzednika i w ten sposób ugryźć kawałek mistrzowskiego tortu.

Wielu upatruje szans Cavs w ograniczaniu gry Kevina Love, który w serii z Raptors nabrał wiatru w przysłowiowe żagle.

Jestem ciekaw jak będzie grał Steph Curry przeciwko Kyrie Irvingowi, który jest równie szybki i nieprzewidywalny.

Nurtuje mnie także jak Cavs odpowiedzą na line up śmierci Dubs? Pójdą w small ball czy w wysokich?

Jak Dubs zneutralizują LeBron Jamesa? Znów Iggy?

Co o tym sądzicie? Jakie są Wasze argumenty?