Relacje

Obowiązkowe zwycięstwo nad Lakers

24 styczeń 2015r. dodane przez Paweł Ostrowski

Obowiązkowe zwycięstwo nad Lakers

Po fatalnej dyspozycji z Chicago było wiadome, że nie może się to przydarzyć znowu. Co prawda był to back-to-back, był to mecz przeciwko Los Angeles Lakers, których ostatnim razem zlekceważyliśmy i przegraliśmy po buzzerbeaterze Younga ale tu nie było miejsca na wpadkę. I faktycznie, było bez niespodzianki.

LOS ANGELES 85, SAN ANTONIO 99

Teraz, gdy wiemy już, że Kobe Bryant nie wróci na resztę sezonu, nowy sezon Jeziorowców może spokojnie toczyć się własnym tempem, tempem zbierania porażek i okrutnego tankowania. To nie tak, że z Bryantem tego nie robili - po prostu nikt im już nie powie na treningu, że są soft. To smutne, bo nie tylko w Staples Center ale i w wielu halach bilety sprzedawały sie lepiej, gdy było wiadomo, że w barwach Lakers wybiegnie legenda Kobe Bryant.

Ok, czym są Lakers (12-32) bez Kobego nie będziemy się zajmować, bo to nie jest miejsce.

Nie było zatem na parkiecie dwóch legend ze starej szkoły, była tylko jedna. Tim Duncan w 20 minut zanotował 14 punktów i 7 zbiórek, Manu odbił się po niepowodzeniu w Wietrznym Mieście na 15 punktów i 6-9 z gry, Tony Parker trafiał jumpery ze swojej klepki i wystarczyła dobra pierwsza kwarta (31-15) by poustawiać wszystkich chłopów ganiających za piłką.

Spurs zaczęli mecz serią 9-0, pod koniec kwarty zbudowali 16-punktową przewagę mając na koncie tylko jedną kwartę, kontynuowali grać przyzwoicie po obu stronach parkietu także w drugiej ale to już druga noc z kolei, kiedy wychodza bez odpowiedniego skupienia z szatni.

You know, to tylko Lakers i łatwiej się mówi gdy schodzi się na przerwę z +18 ale takie są fakty. Poza tym, to zdanie zazwyczaj brzmi inaczej - Spurs mieli tylko 19 asysty przy 36 celnych rzutach z gry. 

Wielka Trójka Spurs plus Kawhi Leonard miała łącznie 61 punktów i około 61% wszystkich punktów całego zespołu. Lakers zaczęli w piątce Jordanem Clarksonem, mieli 17.6% skuteczność w pierwszych 12 minutach, zakończyli mecz poprawiając się do 37.3%, próbowali comebacku na początku czwartej kwarty ale mieli za mało do zaoferowania w dłuższym rozrachunku.

To był pierwszy z sześciu meczów pod rząd przed własną widownią i hmmm, oczekujemy więcej fajerwerków, nawet jeżeli była to wygrana nr 9 w ostatnich 11 spotkaniach. Porażki zanotowały ekipy Mavericks, Thunder i Phoenix, Trochę się cieszymy. Trochę, bo patrzymy głównie na siebie.

(AP Photo/Eric Gay)