Relacje

Nuggets wrócili z ogromnych tarapatów i wygrali mecz nr2

17 kwiecień 2019r. dodane przez Paweł Ostrowski

Nuggets wrócili z ogromnych tarapatów i wygrali mecz nr2

Dzień wcześniej mistrzowie NBA, Golden State Warriors grając przed własną widownią przegrali tracąc ponad 30-puntkowe prowadzenie. Kolejnej nocy San Antonio prowadziło w meczu nr2 nawet 19-stoma punktami, odparli pierwszy napór gospodarzy i po tym jak jednak podopieczni Michael'a Malone'a zbliżyli się na 5 punktów, Spurs wrócili na dwucyfrowe prowadzenie, lecz dołujący przez cały mecz antybohater pierwszego meczu, Jamal Murray był 8/8 z gry w ostatniej części meczu, wracając do meczu i sami przejmując wynik na +10. Wynik nie odzwierciedla nawet w 5% jak ten mecz przebiegał i jak się mógł skończyć. Mógł...

SAN ANTONIO 104, DENVER 115

Wsciekłość, gniew, rozczarowanie.

San Antonio Spurs mieli złotą szansę na rozprawienie się po raz drugi z Denver Nuggets i chyba już na dobre przejęcie kontroli nad serią. Dominowali rywala. DOMINOWALI.

19-punktowe prowadzenie w drugiej połowie.

Nuggets wrócili do meczu w czwartej kwarcie by pokonać Spurs u siebie i zrobić z tego meczu serie na dobre.

Denver pudłowali przez większość meczów otwarte pozycje, a na potęgę marnował okazje i dunki Jamal Murray, któremu siedział w głowie spudłowany jumper w Game1 w ostatniej akcji meczu. Z drugiej strony DeMar DeRozan i LaMarcus Aldridge, którzy nie dobili w meczu otwarcia do 20 punktów trafiali swoje rzuty, jeden i drugi robił to może nie z wyjątkową skutecznoscią, ale z wyrachowaniem i z pokazem siły nad obrońcami. Zwłaszcza DeRozan, który złapał szybkie dwa faule i z frustracji zerwał nieco koszulkę meczową, dostał nową, a w drugiej kwarcie grillował wszystkich.

Frustracja w Nuggets dosięgała zenitu, narzekał trener Malone na sędziów, dostał dacha, pobudził swoją drużynę na 13-2 run ale Spurs przetrwali sztorm. 10 punktów - takie prowadzenie udalo się utrzymać Ostrogom dzięki udanym zagraniom do kosza Derricka White'a, nie mającego żadnych skrupołów.

Znów Jokic miał cichy mecz, a Jamal Murray był biegającą katastrofą. 

I co?

Mam żal do Gregga Popovicha, że na dobre zrezygnował z gry Jakobem Poeltlem w czwartej kwarcie. Pop ubzdurał sobie, że Rudy Gay (jakby mnie chciał posłuchać) ma dostać swoje minuty, a ten w dwie akcje zanotował dwie straty, w swoich akcjach z piłką nie umieszczał jej w koszu, Aldridge był skutecznie rozciągany od kosza przez Jokica (piłka przechodziła przez niego w większości akcji Nuggets).

Do tego Bryn Forbes jako jedyny z ogromnymi jajcami dotychczas, też nie podejmował najlepszych pozycji rzutowych. Gdzie był wtedy Patty Mills?

Denver Nuggets zamknęli mecz serią 16-4 i tym razem uratował ich ten, który to wszystko partolił. Jamal Murray był nie do powstrzymania? Floatery, trójka przy kończącym się zegarze gry? Bang, trójka w kolejnej akcji, udane jumpery i piękny finisz reversowy pod koszem.

Skoro udało się posadzić na ławce Millsapa z czwartym faulem, Masona Plumlee z piątym, why the hell nie było na parkiecie Jakoba Poeltla, tak dobrze grającego defensywnie w parze z Aldridgem?

20 minut Patty'ego Millsa, 23 Marco Belinelliego, 28 Rudy'ego Gaya - ich bilans? -13, -10 oraz -18.

Złe minuty, brak reakcji na wyraźny outscoring przez rywala i jest 1-1 w serii. 

Niedowierzanie.

Spurs muszą wyjść wściekli w meczu nr3.