Relacje

Niespotykany spacerek w Memphis

25 styczeń 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Niespotykany spacerek w Memphis

Mecze w Memphis, nie ważne czy w pełni składu czy w chorobie, czy w formie czy w śpioszkach, zazwyczaj były bardziej zacięte niż ten w środową noc. Spurs w swoim b2b meczu zamienili wolne swoim wysokim zawodnikom i tak, Aldridge odpoczywał a Pau Gasol wskoczył do piątki po meczu odpoczynku. Miałem obawy, że bez MVP naszego obecnego sezonu będzie martwo w ofensywie. 48 minut spotkania pokazało, że trochę przesadzałem.

Ja i bukmacherzy też. Na około godzinę 17stą, nie sprawdzałem wtedy czy już będzie wiadomo o absencji Aldridge'a, kursy były równe. Tyle samo płacili za zwycięstwo Memphis, rozbitych, takich, co w piątce mają dwóch rookies, dwóch drugoroczniaków i na centrze Marca Gasola, co na zwycięstwo San Antonio, grających mecz dzień po dniu + standardowo z zestawem braku skrzydłowych/obrońców (Gay, Leonard, Ginobili) i teraz LMA.

SAN ANTONIO 108, MEMPHIS 85

Poza marną ofensywą w pierwszej kwarcie, Spurs wygenerowali aż 108 punktów na wyjeździe, tracąc ponad 20 mniej. Kyle Anderson żywił się z przeciętych podań (4 przechwyty), których Memphis mieli dużo, próbowali ścinać, próbowali grać na wybieg, z czego urodzili 17 strat na 19 asyst. Marc Gasol, jedyny gracz z doświadczeniem w piątce na poziomie klasowym, oddał w meczu tylko 13 rzutów i było to wynikiem dobrego odcinania go od gry. Tu Tony Parker celowo go faulował przy walce o zbiórce, tu Patty Mills go lekko popchnął i zepsuł akcję pod niego, a gdy już ten dostał się bliżej kosza, często był podwajany/potrajany.

To nie był mecz piękny, ale Spurs dobrze zadbali o swój biznes dziś. Pau Gasol po meczu przerwy miał duży wkład to zwycięstwo - poza wykorzystywaniem mismatchy w pomalowanym i bronieniem swojego brata Marca, Pau rozdawał także asysty (7 asyst) za plecy obrońców Grizzlies. Do tego obsługiwał strzelców handoffami i kontrolował wszystkie dobre rzeczy Spurs jakie ich w nocy spotkały. 

Dwa dobre inne punkty w meczu - Davis Bertans i Dejounte Murray raz jeszcze. Bertans w drugim starcie pod rząd pokazuje więcej atletyzmu (te wykończenia pod koszem, putback a w kolejnej akcji dunk z jednej ręki) i dobrego kozła. Bertans w środę pokazał się także z dobrej strony w obronie, chroniąc pomalowanego nie faulując przy tym. Trochę broni czasem jak siatkarz przy siatce, wyskakując i wyciągając dwie ręce do góry w pionie, często z pozytywnym skutkiem.

Kilka słów pochwały dla Dejounte, bo trochę ten chłopak w głowie sobie poukładał, lepiej czyta obronę w perimeter defense, to już był trzeci mecz kiedy dobrze promuje się w pierwszej piątce. W drugiej kwarcie miał swój fragment, kiedy Spurs z jednocyfrowego prowadzenia odjechali na >10 i to Murray atakował w szybkim ataku, obsługując swoich kolegów w kontrach. Kilka razy gdy czas na zegarze kończył się, Murray też nie panikował i wynajdywał dobre okazje. To także 9 asyst przy jednej stracie, przy tym, co robiło z niego nieopierzonego grajka.

Patty Mills nadal nie gra dużo, ale posłuży mu gra bez piłki w parze z Tonym Parkerem, więcej pobiega, więcej ma otwartych pozycji. W nocy ich nie wykorzystywał, ale zacznie. Danny Green po cichu miał 14-8-3-2, Bryn Forbes zasłużył na minuty, Brandan Paul wg Popa nie.

A Marc Gasol zasłużył, by grać w swoim prime o tytuł, nie o niekończenie sezonu.