Relacje

Nie ma to jak w domu

3 luty 2019r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Nie ma to jak w domu

Spurs wygrywając z Pelicans 113:108 odnotowali czwarte z rzędu zwycięstwo w hali w Alamo City.

Ach, te mecze z Pelicans..... Zawsze są ciężkim przeżyciem dla fana Spurs. Ileż to zła uczyniła drużyna z Luizjany biednym Ostrogom przez ostatnie kilka lat. Pels grając nawet bez swoich pięciu podstawowych graczy (Mirotić, Payton, Randle, Moor i Pan Brew) potrafili odrobić 19 punktów straty do Spurs w czwartej kwarcie do zaledwie trzech na 40 sekund do końca meczu. Pop był przerażony przebiegiem spraw. Rotował składem, przebierał niczym w ulęgałkach. Na szczeście trójka Tima Fraziera, która mogła dać remis Pels, wytoczyła się z kosza, a dalej DDR przypieczętował wygraną swoimi rzutami wolnymi.

LMA, nasza gwiazda, rzucił 25 punktów dodając do tego 14 zbiórek - LMA przekroczył właśnie próg 18 tys. zdobytych punktów - na razie jest to świetny sezon w wykonaniu Aldridge'a, prawda?

Co ciekawe, Pop eksperymentuje z Pau Gasolem wykorzystując do przy każdej sposobności i jednocześnie limitując minuty świetnie grającego dotychczas Jakoba Poetla. 

Jak myślicie, A-Davis skończy w Lakers, Celtics czy gdzieś indziej. Dajcie mi znać w komentarzach.

Przed Spurs niezła przygoda. Osiem meczów z rzędu na wyjeździe. Na początek idą Kings, Warrs i Blazers. Po nich kolejna dawka wyjazdowej zabawy: Jazz, Grizz, Raps, Knicks i Nets. Jedno jest pewne - wygrana z Knicks, którzy są rozwaleni (póki co).

Hej, bądźmy zadowoleni (póki co), Spurs wygrali 21 spośród ostatnich 29 spotkań, pięć z rzędu i zajmują wysokie piąte miejsce na Zachodzie. NIemniej nie mamy zbyt dużej zaliczki nad drużynami plasującymi się na miejscach 8-10, więc przez najbliższe tygodnie będzie ciekawie. Rodeo Road Trip jest kluczowe w kontekście naszego być albo nie być w playoffs. Tak sądzę.

Garść statystyk TUTAJ

Skrót meczu poniżej: