Relacje

Nie bez problemów z Bucks

26 styczeń 2015r. dodane przez Paweł Ostrowski

Nie bez problemów z Bucks

Mam wrażenie, że wszystkie mecze Spurs od stycznia wyglądają tak samo. Zespół lepiej wygląda klasycznie bez Parkera w piątce, używa pojedynczych serii punktowych by odjechać rywalowi, wcale nie przekonuje ale zbiera zwycięstwa jak żniwo.

MILWAUKEE 95, SAN ANTONIO 101

Sezon Milwaukee Bucks cały czas kojarzy mi się z tym

Dobra, pośmialiśmy się. Z czym w takim razie kojarzy mi się sezon Spurs, z tym?

Biorąc pod uwagę, że Jabari Parker w swoim pierwszym sezonie jako 19-latek ze średnimi 12.3 punktu, 5.5 zbiórki na 49% skuteczności odniósł kontuzję ACL i jest out for a season, a także 10-meczowe zawieszenie Larry Sandersa  - i raczej Bóg wie tylko jakim był bustem gdy zarząd Milwaukee podpisywał z nim umowę na $44 miliony - sezon dla nich wygląda i tak całkiem całkiem owocnie.

To ciekawe, bo mają sezon na poziomie takim samym jak Oklahoma City Thunder (22-22), nie zwraca się na nich uwagi a mają drugi, za Warriors, defensywny rating na poziomie tracenia 99.2 punktu na 100 posiadań. Wymuszają także prawie najlepsze (znów drugie miejsce) 17.1 strat na mecz. Coś było na rzeczy Bucks, bo Spurs w pierwszej połowie mieli 39.5% z gry i tylko 2-12 z dystansu, używając serii punktowej 20-2 w pierwszej kwarcie by prowadzić do przerwy 55-47 i uwierzcie, Milwaukee powinno mieć więcej.

Popatrzmy na to jeszcze z tej perspektywy: Leonard, Parker, Ginobili, Green, strzelcy, rozgrywający, skrzydłowi - tylko 3 na 24 w pierwszej połowie. Gdyby nie Tim Duncan, nieumęczony starzec z Wysp Dziewiczych (dlaczego tak rzadko o tym piszemy?) moglibyśmy pisać o tym, czy Spurs w ogóle wyszli na ten parkiet co trzeba.

Mecz ruszył gdy Pop zagrał Cory Josephem w pierwszej (zamiast Greena) i w trzeciej kwarcie (zamiast Parkera) i dzięki temu znalazł lineup pracujący po obu stronach parkietu. Joseph, jak zwykle nie patrz w box-scory, pomógł zneutralizować Knighta jak i cały half-court offense Milwaukee. 

Drugim ogniwem był francuz Diaw (no nie, na Parkera liczyć póki co nie ma szans), który znajdował swoje szanse, był cierpliwy z piłką i operował ją w swoim slow motion. W końcu wypady do kosza Splittera, Leonarda, i w końcu Ginobiliego. 22-12 w trzeciej i 32 rzucone punkty w czwartej. Gdzieś się to wyszarpało ale Spurs będą tak grać do kwietnia i w im to graj, bo będą mierzyć w 50 zwycięstw najniższym kosztem.

Najlepszym zawodnikiem meczu był Tim Duncan z 20 punktami i 11 zbiórkami (+przechwyt, 2 asysty i 3 bloki) ale to Kawhi Leonard dzięki występowi na poziomie 19/14 zanotował właśnie 47 zbiórek w serii czterech ostatnich spotkań.

 D. Clarke Evans/NBAE via Getty Images