Relacje

Na koniec miesiąca thriller z Nuggets

31 styczeń 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Na koniec miesiąca thriller z Nuggets

I taki mecz powinien być tutaj 14 stycznia. Wtedy, to był zupełnie inny, bezbarwny mecz, Spurs nie mieli rywala i Denver poległo, nie mając nic dobrego poza koszykówką Nikoli Jokica. Ostatniej nocy, w kolejnym pojedynku tych drużyn były emocje do samego końca. Spurs przetrwali i wygrali na koniec miesiąca.

DENVER 104, SAN ANTONIO 106

San Antonio Spurs mieli ten przywilej, że poza swoimi brakami (Kawhi Leonard, Rudy Gay) wiedzieli nadal, że mają swoją tożsamość i wiele spotkań układało się ich myśli dzięki konsekwencji, cierpliwości i liderowi LMA. Denver Nuggets grali dziś tylko na jednego wysokiego, raz jeszcze gwiazdę Jokica, bez Paula Millsapa oraz Masona Plumlee, więc trener Malone stawiał na szybkość, na zwinność swoich obrońców i skrzydłowych. Gospodarze z kolei starali się grać na dwójkę wysokich, co w sumie w obecnych czasach NBA jest rzadkością. Ostrogi mają to jednak w DNA.

W pierwszej kwarcie już było widać różnicę względem wspomnianego 14 stycznia, ofensywa płonęła. I płynęła, dla obu stron, bo Nuggets trafili w pięciu posiadaniach pod rząd pięć trójek, a Spurs korzystali z przewagi wzrostu All-Stara Aldridge'a (30 punktów) i Gasola, obsługując się wzajemnie podawali. Asysty były w każdym jednym celnym rzucie oddanym w pierwszej kwarcie. 

60-55 do przerwy zamieniło się w dziewięć punktów przewagi na początku trzeciej kwarty, to wyglądało na drogę do blowoutu. Nuggets jednak, nauczeni w meczu poprzednim (grali dzień wcześniej z Bostonem), nigdy nie złożyli broni.

Z -20 poprzedniej nocy, dziś Denver odpowiedzieli serią 20-4 by wyprzedzić San Antonio do stanu 72-79, na dwie minuty przed końcem trzeciej odsłony. Korzystali z każdego jednego dostępnego gracza i tak Jamal Murray, Gary Harris, Will Barton i Emmanuel Mudiay złożyl isię na 62 punkty dla Nuggets tej nocy. Spurs jeszcze odrobili nieco serią 8-1 dla własnej korzyści po trójkach Manu Ginobiliego oraz Davisa Bertansa.

Manu, w jednym zdaniu, nie zagrał chyba żadnego słabego spotkania w tym roku, dziś na 14 punktów i 4 asysty.

W czwartej kwarcie cichy bohater tego sezonu, zastępujący na pozycji nr 3, Kyle Anderson operował w pick&rollu i szukał agresywnie wejść pod kosz, samemu oddając ważne rzuty. Efektem tego było najwięcej w karierze, 18 punktów. Po osiągnięciu 5-punktowego prowadzenia po celnej trójce Patty'ego Millsa na 1:41 przed końcem Spurs jeszcze musieli drżeć o wynik w samej końcówce, pozwalając na celną trójkę Murray'a, a potem tak jak ubiegłej nocy, ostatnia próba za trzy z syreną Denver należała do Bartona ale ten spudłował. 

Ciasna, ciasna wygrana. Minimalnie gra wysokich okazała się lepsza od szybkości Nuggets, którzy mieli aż 54 punkty z naszego pomalowanego. Tej nocy swoje mecze przegrały drużyny Minnesoty i Oklahomy, więc Spurs złapali trochę oddechu i rozsiedli się nieco bardziej komfortowo na trzecim miejscu w konferencji zachodniej.