Artykuły

Listy z Alamo #5. Co słychać u naszych rywali? Pacific Division.

13 sierpień 2018r. dodane przez Franek Gromadzki

Listy z Alamo #5. Co słychać u naszych rywali? Pacific Division.

Jako, że ruchy kadrowe niemal już się skończyły, a do otwarcia sezonu zostało jeszcze trochę czasu, sprawdźmy jak będzie wyglądała nasza ukochana, dzika konferencja zachodnia. Jako, że czas mnie nie goni to by nieco sprawę uprościć opiszę każdą z dywizji osobno. Nie będę przy tym próbował szacować ile zwycięstw zdobędzie każda z drużyn. Na to dla mnie za wcześnie, zwłaszcza przy tak wyrównanym środku stawki. Zaczniemy od marketingowej perełki - Pacific Division.

GOLDEN STATE WARRIORS

Najważniejsze zadanie które czeka obrońców tytułu to utrzymanie koncentracji i motywacji. Rozegranie osiemdziesięciu dwóch meczy gdy jest się niemal pewnym zwycięstwa jest z pewnością zadaniem męczącym. Już w zeszłym sezonie w szeregach wojowników pojawiły się konflikty, a dodanie do szatni nieprofesjonalnego i samolubnego na parkiecie Boogiego prawdopodobnie nie pomoże ich ograniczyć. DeMarcus będzie jednak pauzował do stycznia, i równie ciekawą sprawą jak dopasowanie go do składu, będą line-upy do jego powrotu. Na pozycji centra będą wychodzić młodzi Kevon Looney i Jordan Bell. Te kilka miesięcy będzie ważnym egzaminem zwłaszcza dla drugiego z nich. Warriors przygotowują go do zastąpienia w defensywie Andre Igoudali i wspomagania Draymonda Greena. Od tego sezonu będzie zależeć jaki kontrakt dostanie w lipcu gdy wejdzie na rynek jako zastrzeżony wolny agent. Mając takich mentorów Bell powinien stać się jednym z kluczowych graczy w rotacji. Nie zdziwię się jeśli w play- offach będzie grał więcej od wolnego w obronie i kradnącego posiadania Cousinsa.

Steve Kerr po ostatnich finałach zapowiadał odmłodzenie składu. Do drużyny nie dołączyli jednak żadni młodzi zawodnicy. Wydaje się więc, że w większej roli zobaczymy nie tylko Jordana Bella, ale również Quinna Cooka i Patricka McCaw. Obaj gracze powinni dostać spore minuty w sezonie regularnym, zwłaszcza jeśli zawodnicy pierwszej piątki opuszczą tyle meczy co ostatnio.

PG: Stephen Curry, Shaun Livingston, Quinn Cook

SG: Klay Thompson, Patrick McCaw

SF: Kevin Durant, Andre Igoudala

PF: Draymond Green, Jordan Bell, Jonas Jerebko

C: DeMarcus Cousins, Kevon Looney, Damien Jones.

Ten skład sprawia, że Warriors zajmują osobny Tier w lidze. Nigdy wcześniej nie było w lidze składu z piątką All- starów z poprzedniego sezonu. Każdy z nich pojawiał się w All-NBA. Warriors są zespołem ze zdecydowanie największymi szansami na zwycięstwo, na szczęście Rockets pokazali, że nie są nietykalni.

Podsumowując:

Plusy: Na papierze nie do pokonania, zbiór talentu jakiego NBA jeszcze nie widziała.

Minusy: Prawdopodobne problemy z utrzymaniem koncentracji i determinacji. Potencjalne problemy z dopasowaniem gry do wracającego po kontuzji Cousinsa.

Będę obserwował: Rotację podkoszowa do powrotu Cousinsa, rozwój Jordana Bella.

 

LOS ANGELES CLIPPERS

Drużyna graczy dobrych. Niestety brakuje im gracza bardzo dobrego, który pomógłby im wygrać kilka meczy więcej. Choć kto wie, w zeszłym sezonie Sweet Lou miał szalony miesiąc na ponad 30 punktów, w tym Tobias Harris ma swój contract year. Zmiana DeAndre Jordana na niestety starzejącego się już Gortata może odbić się na defensywie Clippers. Z drugiej strony jeśli Avery Bradley i Patrick Beverly będą w końcu zdrowi, to mogą się okazać jednym z najlepszych defensywnych back courtów ligi. Przede wszystkim jednak przeżywający drugą młodość Doc Rivers, będzie miał do dyspozycji niezwykle szeroki skład, z którego powinien wycisnąć więcej niż nam się wydaje.

Clippers są drużyną w przebudowie, ale na szczęście dalej powinni próbować wygrać jak najwięcej meczy. Gdyby im się to nie udało, dzięki nowym zasadom draftu będą mieli większe szanse na wysoki numer. Popatrzcie Sacramento, tak właśnie powinna wyglądać przebudowa.

PG: Patrick Beverly, Milos Teodosic, Shai Gilgeous- Alexander

SG: Avery Bradley, Lou Williams, Jerome Robinson, Sindarius Thornwell

SF: Danilo Gallinari, Luc Mbah a Moute, Wesley Johnson

PF: Tobias Harris, Montrezl Harrell, Mike Scott

C: Marcin Gortat, Boban Marjanovic

Jak widać skład jest niesłychanie wyrównany. Druga piątka mogłaby z powodzeniem rywalizować z pierwszą. Pytanie jednak jak ogra to Rivers i czy na końcu nie zdarzy się scenariusz z tego roku i nie zabraknie im „star power”. Przy tym zespole mam tylko jedno „ale”, nie jestem pewny czy debiutanci (Gilgeous-Alexander i Robinson) będą w stanie przebić się przez rotacje zapełnioną tyloma wartościowymi weteranami. Gdybym miał obstawiać teraz powiedziałbym, że Clippers nie zrobią Play-offs. Są jednak w gronie aspirujących, a z tak wyrównanego składu Rivers może ulepić coś naprawdę ciekawego.

Podsumowując:

Plusy: Bardzo szeroki, wyrównany skład, a co za tym idzie, nie odczują dotkliwie kontuzji gracza pierwszej piątki. Druga młodość Doca Riversa.

Minusy: Brak pierwszej, a nawet drugiej opcji. Lock jam na pozycjach obwodowych.

Będę obserwował: Wszystko co tylko zdołam, niezwykle ciekawa drużyna po której nie wiadomo czego się spodziewać. To aż dziwne jak bardzo czekam na sezon Clippers.

 

LOS ANGELES LAKERS

Będzie głośno w mieście aniołów. Po kilku latach zmiany warty Clippers znów staną się bękartem tego miasta. Trudno będzie im przecież ściągnąć kibiców na mecze gdy dla ich rywali będzie grał ON. Najlepszy koszykarz świata, człowiek który zdominował konferencję wschodnią na niemal dekadę. Ale dla Lakers ten sezon wcale nie będzie łatwy. Drużyna wydaje się nie być gotowa na przyjście nowego lidera. Pozyskanie Rondo, Stephensona, McGee. wygląda na tworzenie składu wariatów. Wygląda jak zabawa w NBA 2K. Ale nie, to są posiłki jakie Magic załatwił Królowi. Na miejscu jest już kilku młodych ciekawych graczy. Brandon Ingram i Lonzo Ball nie wydają się jeszcze gotowi na grę na najwyższym poziomie i na pewno nie ułatwią zadania swoim słabym rzutem za 3. Poza tym zespoły do których przychodzi James, notują historycznie słabe starty (zarówno Miami jak i Cleveland), a ten zespół nie dość, że jest z nich najdziwniejszy i najsłabszy to jeszcze gra w trudnej konferencji zachodniej. Podejrzewam, że początki będą trudne, a gra na zachodzie sprawi, że Lakers będą walczyli o Play-offs, nie o przewagę parkietu. Na szczęście dla nich mają przed sobą po cztery mecze z Suns i Kings, w innych dywizjach nie ma takiego bonusu. Najlepiej dopasowanym do Jamesa graczem jest Josh Hart. To trochę mało.

PG: Lonzo Ball, Rajon Rondo, Alex Caruso

SG: Kentavious Caldwell-Pope, Josh Hart, Lance Stephenson, Światosław Michailuk

SF: LeBron James, Luol Deng

PF: Brandon Ingram, Kyle Kuzma, Michael Beasley

C: JaVale McGee, Ivica Zubac

Cholera, tak się śmiałem z tych Lakers, a i tak są lepsi od zeszłorocznych Cavs. To trochę straszne jaki on jest w takim razie dobry. Mecze z Kings i Suns dadzą im małą przewagę nad zespołami z North West Division, gdzie wszyscy będą walczyć o pięćdziesiąt zwycięstw. Czekam na pierwsze playoffy Jamesa na Zachodzie.

Podsumowując:

Plusy: Najlepszy koszykarz świata. Możliwość grania 48 minut topowym generałem parkietu. James i Rondo podnoszą koszykarskie IQ na parkiecie.

Minusy: Młodzież, która jeszcze o nic nie grała zostanie wrzucona na głęboką wodę. Potencjalne konflikty w szatni między weteranami a młodzieżą.

Będę obserwował: Gdzie w tym wszystkim znajdzie się Lonzo, minuty Svi Michailuka.

Zakład o przekonanie: LeBron zagra mniej niż 70 meczy! Lakers skończą niżej niż Spurs!

 

PHOENIX SUNS

Drużyna która wybrała słonia przed Donciciem i Jacksonem Jr. Po sezonie tankowania z wyczekiwanym pierwszym numerem draftu wybrali gościa który na koniec dnia może nie być dużo lepszym graczem niż Greg Monroe. Uważam, że głupotą jest wybieranie staromodnego centra z topowym wyborem zwłaszcza, że obecnie można dostać takich graczy jak Monroe czy Lopez za minimum. Z tego co słyszałem, Ayton jest słabym do średnim obrońcą, ok rolującym, dobrym zbierającym i grającym w post. Powodzenia. W następnym drafcie też powinni mieć wysoki wybór. Jeśli Igor Kokoskov będzie tak dobry jak mi się wydaje to mogą skończyć około 30 zwycięstw, jeśli nie to mogą spaść do low 3 ligi. Serb jest nadzieją Phoenix, ostatnią szansą na uratowanie przebudowy i zobaczymy czy jego reputacja specjalisty od rozwoju młodzieży się obroni. Ma w składzie utalentowanych graczy którzy rozwijają się powoli i ciekawym jest czy uda mu się naprawić ich kariery. Jest wielu ciekawych wingmanów dzięki którym będziemy widywać zróżnicowane line-upy. A nie, zapomniałem nikt nie będzie oglądał Suns.

PG: Brandon Knight, Isaiah Caanan, Elie Okobo

SG: Devin Booker, Mikal Bridges, Troy Daniels, Shaquille Harrison,Davon Reed

SF: Trevor Ariza, TJ Warren, Josh Jackson

PF: Marquese Chriss, Dragan Bender, Darrell Arthur

C: DeAndre Ayton, Richuan Holmes, Tyson Chandler

W rosterze widać dziurę na jedynce, i potworny tłok na pozycjach 2-3. Mam nadzieję, że Suns postąpią z Bookerem podobnie jak Rockets z Hardenem. Zarówno Devinowi, jak i drużynie powinno pomóc przesunięcie go na rozegranie. Nawet jeśli Chriss i Bender nie przełamią się, Kokoskov może grać czwórką Bridges, Ariza, Warren, Jackson na pozycjach 2-4. Może to i Boston Celtics dla biedaków, ale line-up Booker-Bridges-Warren-Ariza-Ayton naprawdę może być skuteczny i chciałbym go oglądać.

Podsumowując:

Plusy: Obiecujący nowy trener, który dostaje masę młodego talentu i ciekawy roster.

Minusy: Brak nadziei na play-offs, słaba organizacja.

Będę obserwował: Rozwój zawodzących Chrissa i Bendera, Booker jako rozgrywający, szukanie odpowiednich line-upów.

 

SACRAMENTO KINGS

Uff już końcówka. Nie mam siły, jest długo, jest późno i na dodatek są Kings. Najgorsza drużyna Zachodu. Drużyna która będzie tankować, mimo że tego nie chce – ich pick idzie do Bostonu. Inaczej widać nie umieją. Są jak bardzo biedni Clippers. Tak jak u tamtych nie było pierwszej opcji, tak w Sacto nie ma drugiej, a może nawet trzeciej. Kings powinni chyba stworzyć mistrzostwa miasta Sacramento w którym grała by pierwsza piątka ze zmiennikami. W tym całym bałaganie i beznadziei szkoda mi najbardziej Bogdana Bogdanovicia którego TAAAK bym chciał widzieć w Spurs. W Sacramento są oczywiście obiecujący młodzi zawodnicy, ale Bagley, Fox, Jackson czy Hield nie będą filarami przyzwoitej drużyny w tym sezonie ani w następnym. Do tego pod koszami jest większy lock-jam niż na skrzydle Suns. Quo Vadis Sacramento?

PG: De'Aron Fox, Frank Mason

SG: Buddy Hield, Yogi Ferrel, Ben McLemore

SF: Bogdan Bogdanovic, Justin Jackson, Iman Shumpert

PF: Marvin Bagley, Zach Randolph, Nemanja Bielica, Skal Labissiere, Harry Giles

C: Willie Couley-Stein, Kosta Koufos, Deyonta Davis

Tak jakby Bostonowi ktoś musiał teraz pomagać, tak jakby wyciągnęli mało picków. W tym sezonie będę starał się nie patrzeć w stronę Kings. Line-upy mogą być układane na tyle sposobów, że nie opłaca się o tym pisać. Ciekawe tylko jak daleko będzie Bagley od wygrania ROTY.

Podsumowanie:

Plusy: Kilku ciekawych zawodników

Minusy: Sacramento Kings

Będę obserwował: Statystyki Bogdanovicia w fantasy, będę pewnie przy tym wkurzał się na to, że jakiś Hield kradnie mu usage i minuty.