Artykuły

Listy z Alamo #2. Teksańska młodzież -perspektywy Spurs

27 lipiec 2018r. dodane przez Franek Gromadzki

Listy z Alamo #2. Teksańska młodzież -perspektywy Spurs

Próbowałem napisać wstęp o zmianach w San Antonio - zdania nie chciały się kleić, w głowie wata. Chciałem opisać problemy z pisaniem wstępu - było jeszcze gorzej. Z tego powodu pomogę sobie i wszystkim którzy to przeczytają i trochę to uproszczę.

 

  • San Antonio Spurs czekają zmiany z następujących powodów

    • 1) W ciągu kilku najbliższych lat nasz trener, jeden z najlepszych w historii przejdzie na emeryturę.

    • 2) Pokolenie graczy z którymi Spurs zdobywali mistrzostwa odeszło bądź odejdzie wkrótce.

    • 3) Kawhi Leonard, który miał być nowym franchise playerem organizacji, wymusił transfer.

  • Okres przejściowy w którym liderami drużyny będą prawdopodobnie DeRozan i Aldridge potrwa dwa – trzy lata (w zależności od tego czy DeMar podejmie opcję gracza na sezon 20/21 – prawdopodobne, i tego czy LaMarcus dostanie ostatni rok kontraktu, który jest opcją drużyny – trudno przewidzieć.)

  • W wakacje 2021 roku Aldridge będzie miał 36 lat, DeRozan 32, można więc założyć, że stery drużyny będą przekazane w ręce młodszych zawodników. W związku z tym sprawdźmy jak zapowiadają się młodzi zawodnicy Spurs.

 

Dejounte Murray – 19 września skończy 22 lata. W ostatnim sezonie pokazał się jako specjalista od obrony, za co został nagrodzony miejscem w Second Defensive Team. Dzięki świetnym warunkom fizycznym – 196 wzrostu i 208 wingspanu, potrafi dominować w obronie najlepszych graczy obwodowych rywala, nawet tych z najwyższej półki. Przede wszystkim trzeba podkreślić przemianę jaką przeszedł od wybrania w drafcie 2016. Murray przychodził do ligi z łatką gracza potrafiącego jedynie zdobywać punkty na słabszych obrońcach, wytykano mu brak rzutu, wizji i umiejętności w obronie. Wielu ekspertów skazywało go na grę poza NBA, albo na walkę o minimalne minuty. Było tak do czasu, gdy Spurs wykorzystali swój 29 numer by go pozyskać. Wtedy opinie o nim się zmieniły, nagle stał się graczem, którego może jednak uda się ułożyć.

Pierwszy sezon spędził głównie na ławce bądź G-League. W kilku występach w NBA pokazał potencjał jaki w nim drzemie, ale średnia 8 minut na mecz pokazuje, że znajdował się na końcu rotacji zespołu. W drugim sezonie stał się kluczowym graczem zespołu. Gdy pod koniec stycznia wygryzł Parkera z pierwszej piątki było jasne, że jest on pierwszym z nowego pokolenia graczy na barkach których ma być oparta drużyna z San Antonio.

Problemem jest rzut, i w przypadku Murraya jest to problem duży. Dejounte niemal nie próbuje rzucać za 3 punkty, ale nie chodzi tylko o to. Poza rzutami do 3 stóp od kosza Murray notuje niemal tragiczne 35% z gry, jego gra opiera się więc głównie na wjazdach pod kosz. Dla przykładu „tylko” 45% punktów Russella Westbrooka pochodzi z pomalowanego, w przypadku Murraya jest to 65% (!).

Z drugiej strony jego brak umiejętności rzutowych zostawia olbrzymie pole do rozwoju. Mimo tak dużej wady jest plusowym zawodnikiem już w wieku 21 lat, co daje bardzo dobre prognozy na przyszłość. W nadchodzącym sezonie musi zmienić się jednak narracja wokół młodego rozgrywającego Spurs. Dejounte nie będzie już tylko młodym prospektem, jako jeden z filarów drużyny odczuje większą presję niż dotychczas. W zeszłym sezonie mieliśmy czas na zachwycanie się potencjałem tego młodego zawodnika, w tym będziemy musieli zacząć wymagać od niego poprawienia wielu aspektów gry. Mam tu na myśli przede wszystkim wspomniany już rzut, ale także kreowanie innych graczy – w trakcie ostatnich dwóch miesięcy sezonu, gdy grał już w pierwszym składzie notował zaledwie 2,9 asysty na mecz.

W przypadku dalszego rozwoju gracza, mamy szansę na jednego z najlepszych graczy obwodowych ligi. Jeśli jednak Murray nie poczyni postępów, stanie się jednym z wielu efektywnych tylko w defensywie guardów bez rzutu. Gdyby nie to, że uczy się grać w San Antonio powiedziałbym że w najgorszym przypadku może się stać kolejnym Michaelem Carterem Williamsem. Tak źle nie będzie, ale nie powinniśmy brać jego rozwoju rzutowego za pewnik – Kyle Anderson nie nauczył się rzucać z dystansu.

Potencjał: od Shauna Livingstone'a, do w najlepszym przypadku lepszej (zdrowszej i większej) wersji Jrue Holidaya.

 

Derrick White – 24 lata, wybrany z 29 numerem w drafcie 2017. Kolejny rozgrywający na liście. Podobnie jak młodszy kolega ma dobre warunki fizyczne. Zgodnie ze zwyczajową w Spurs zasadą pierwszy rok spędził głównie w G- League, gdzie udało mu się zdobyć mistrzostwo. W tegorocznej lidze letniej pokazał się z bardzo dobrej strony notując średnio ponad 18 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst. Z racji tego, że przyszedł do ligi jako weteran uniwersyteckich boisk trudno oczekiwać od niego wielkiego rozwoju. Mimo to White może stać się bardzo solidnym zmiennikiem na pozycji rozgrywającego. Nie ma co liczyć, że będzie gwiazdą aczkolwiek nie ma powodów żeby nie mógł stać się ważną częścią rotacji w nadchodzących latach. Mam nadzieję, że w drugim sezonie w lidze wywalczy sobie miejsce w składzie, zwłaszcza po odejściu Parkera.

Potencjał: pesymistycznie – walka o utrzymanie się w lidze, optymistycznie – nowy George Hill.

 

Lonnie Walker – Najnowszy nabytek Spurs. 19 lat, 18 numer draftu 2018, najwyższy od wybrania Kawhi. Nie oglądam NCAA, więc trudno mi powiedzieć wiele o Walkerze. Jest bardzo atletyczny, widać to nawet w highlightach, a jego warunki fizyczne i szybkość pozwolą mu w przyszłości na bronienie pozycji 1-3. W kilku jego meczach w lidze letniej wybijała się jednak zła selekcja rzutowa, a jego instynkty w obronie też nie są najlepsze, więc nie wydaje się zawodnikiem gotowym do odgrywania dużej roli w nadchodzącym sezonie. W raportach przed draftem wytykano mu również brak umiejętności rozgrywania, więc tak naprawdę będzie musiał nauczyć się niemal wszystkiego. Plusem jest na pewno już przyzwoity rzut z dystansu i umiejętność gry w kontrataku. Biorąc pod uwagę jego wiek, potencjał i fakt, że młodzież w San Antonio szybko uczy się podstaw gry, których niestety brakuje Walkerowi, w przyszłości powinien zostać bardzo dobrym graczem. Będę jednak zaskoczony jeśli w najbliższym sezonie będzie grał około 20 minut na mecz. Widzę go raczej w marginalnej roli i uczącego się podstaw, podobnie jak w przypadku pierwszego sezonu Dejounte Murraya.

Potencjał: Dzięki umiejętności rzutu z dystansu może być w przyszłości najlepszym z trójki guardów Spurs. W optymistycznym wariancie może stać się kimś podobnym do Victora Oladipo.

 

Jakob Poeltl – Najnowszy nabytek San Antonio, przyszedł razem z DeMarem DeRozanem z Toronto Raptors. Piętnastego października skończy 23 lata, austriacki center został wybrany dwa lata temu z wysokim dziewiątym numerem draftu. W swoim drugim roku gry stał się ważną częścią świetnej ławki Raptors. Spisywał się do tego stopnia dobrze, że pod koniec sezonu niemal zrównał się ilością minut z Jonasem Valanciunasem. Jego głównym atutem jest defensywa, w trakcie średnio 18 minut na mecz spędzonych na parkiecie w ostatnim sezonie, blokował aż 1,2 rzuty. Daje to świetny wskaźnik 2,4 bloki per 36. Co więcej w trakcie jego przebywania na parkiecie 5,2 % posiadań przeciwników kończyło się jego blokiem, dla porówniania u Rudy'ego Goberta było to 6%, także wynik 22 latka jest wielkim sukcesem. Takiego obrońcy obręczy nie było w Spurs od czasów Tima Duncana. Niestety Poeltl w ofensywie ma duże ograniczenia, aż 73% jego rzutów pochodzi z odległości do metra od kosza. Na jego usprawiedliwienie trzeba dodać, że już jest w tym dobry – w ostatnim sezonie zaliczył świetną skuteczność 66% z gry.

Poeltl wygląda bardzo dobrze jak na swój wiek i staż w lidze. Toronto Raptors mieli jednak dobre powody żeby to właśnie jego wysłać do San Antonio. Klasyczni środkowi grają coraz mniejszą rolę w lidze, i o ile w ciągu sezonu zasadniczego grają duże minuty, to w trakcie play offów często preferowane są small ballowe ustawienia. Niewielu centrów jest w stanie switchować w obronie na guardów rywali. Jeśli Poeltl się tego nie nauczy w wielu match-upach będzie łatwym celem dla ofensywy przeciwnika, co ograniczy jego minuty. Kolejną rzeczą którą musi wypracować to rzut z półdystansu i zza linii za 3 punkty. Wprawdzie w ostatnim sezonie trafiał dobre 50% z rzutów 3-5 metrów od kosza, ale było to niecałe 20 prób w całych rozgrywkach.

Potencjał: zależy jak rozwinie swoją grę, ale nawet jeśli nie zacznie rzucać z dystansu może być kimś w rodzaju Stevena Adamsa. Potencjalny starter na pozycji centra przez wiele nadchodzących lat.

Podsumowując, mamy trzech młodych guardów, z których dwójka jest bardzo perspektywiczna, niestety żaden z nich nie przejawia zdolności do prowadzenia gry zespołu. Są na tyle młodzi, że mogą jeszcze się tego nauczyć, jednak niewykluczone że będzie nam brakowało klasycznego playmakera. Do tego pozyskaliśmy zdolnego centra, ale jego zestaw umiejętności jest nieco przestarzały w obecnej NBA. Trzeba więc liczyć na dalszy rozwój graczy i dostosowanie ich gry do nowoczesnej koszykówki. Bardzo możliwe jednak, że po skończeniu się kontrkatów Aldridge'a i DeRozana, Spurs nie będą musieli przebudowywać się przez draft. Zwłaszcza, że w przyszłym drafcie mogą mieć dwa pierwszorundowe wybory.

 

PS. Planuję pisać regularnie teksty mniej więcej tej wielkości. Teraz pytanie: jaką nazwę mógłby mieć ten cykl?

Franek