Artykuły

Listy z Alamo #1. Koniec dramy, żegnamy Leonarda

19 lipiec 2018r. dodane przez Franek Gromadzki

Listy z Alamo #1. Koniec dramy, żegnamy Leonarda

Poprzedni sezon był przełomem dla przewidywania przyszłości Spurs w nadchodzącej dekadzie. Kawhi Leonard, którego uważaliśmy za kolejnego franchise playera, poprosił o transfer niszcząc wizję przejścia pokoleniowego, którą tworzyliśmy sobie od zdobycia mistrzostwa w 2014 roku. W wyniku żądania najlepszego zawodnika mogliśmy już tylko rozważać który z potencjalnie zainteresowanych klubów jest w stanie zaoferować najwięcej.

Pierwsi z tego wyścigu odpadli Boston Celtics nie chcąc pozbywać się jednego z dwójki Tatum – Brown. Ta decyzja wydaje się z słuszna, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę świetne playoffy w ich wykonaniu. Dodajmy do tego fakt, że w przyszłym drafcie dostaną wybór Sacramento Kings, który powinien znaleźć się w pierwszej piątce. Celtics mając tak młody i już będący w absolutnym topie ligi zespół, nie potrzebują w tym momencie zmian, zwłaszcza obarczonych tak dużym ryzykiem jak poświęcenie kluczowych graczy i wysokiego picku w drafcie za kapryśnego i kontuzjowanego gracza, niezależnie jak dobry by nie był.

Następnie okazało się, że Los Angeles Lakers i Philadelphia 76ers nie chcą przerzucać się ofertami by wyrwać Leonarda z San Antonio. Lakersi nie zamierzali wymieniać Brandona Ingrama, a Philly Markelle Fultza. Biorąc pod uwagę, że oba zespoły w ciągu kilku najbliższych lat będą znajdować się w czołówce ligi, a co za tym idzie ich wybory w drafcie nie przedstawiają wysokiej wartości, nie ma się co dziwić brakiem zainteresowania ze strony Spurs ofertą nie uwzględniającą Fultza czy Ingrama. Lakers nie chcieli się pozbywać kluczowych assetów i postanowili poczekać rok na wolną agenturę Kawhi, co wydaje się poniekąd zrozumiałe choć zawsze istnieje ryzyko, że Leonard zachowa się jak Paul George w tym roku. Z tego względu zaskoczył mnie brak inicjatywy po stronie Sixers. Wiedząc, że (przy zainteresowaniu Leonarda graniem w Los Angeles), jedyną możliwością ściągnięcia go byłaby wymiana jeszcze tego lata, na miejscu Bretta Browna byłbym skłonny poświęcić Fultza, Saricia i pick Miami w 2021 roku. Cena ta nie wydaje się specjalnie wygórowana za przejęcie jednego z najlepszych zawodników ligi, dodając go do zespołu tak bogatego w talent. Pierwsza piątka w której biegaliby Simmons, Redick, Covington, Leonard i Embiid byłaby defensywnym monstrum, które mogłoby być zagrożeniem dla Warriors już teraz. Pamiętajmy jednak, że Philly jako jedyna drużyna poza Spurs posiada dostęp do wyników zdrowotnych Leonarda, który leczył się w Nowym Jorku pod okiem lekarza Sixers. Z tego względu podejrzewam, że stan zdrowia zawodnika jest na tyle niepokojący, że włodarze klubu zdecydowali się dać drużynie z Fultzem i Sariciem kolejną szansę, zwłaszcza po opuszczeniu wschodu przez LeBrona Jamesa.

Ten impas wykorzystali Toronto Raptors, stworzyli ofertę znacznie ciekawszą niż to co proponowali Lakers i Sixers. DeMar DeRozan jest all starem od kilku dobrych lat i pozyskanie takiego zawodnika pozwoli Spurs utrzymać poziom play offs przez co najmniej najbliższe dwa lata. W mojej opinii ta wymiana jest korzystna dla obu stron, szkoda tylko DeRozana, kolejnego lojalnego zawodnika oszukanego przez swój zespół.

Toronto Raptors nie miało wielkich szans na przeskoczenie rozwijających się zespołów w Bostonie i Philadelphii. Mimo posiadania silnej młodej ławki ich perspektywy na walkę o mistrzostwo nie wyglądały kolorowo. Zyskując Leonarda stworzyli sobie szansę na realną walkę o finały w tym roku. Zdrowy Kawhi jest dużą nadwyżką nad DeRozanem, zarówno po atakowanej stronie parkietu – rzut za 3, jak i przede wszystkim w obronie, gdzie jest najlepszym graczem w lidze i jednym z najlepszych w historii. Co więcej Leonard jest obecnie najlepszym zawodnikiem w konferencji wschodniej. Antetokounmpo i Embiid nie są jeszcze na tym poziomie i kto wie czy nowy nabytek Toronto nie będzie faworytem w walce o MVP. Odmowa gry dla Raptors byłaby z jego strony absurdalnym posunięciem, bo po dwóch sezonach na ławce jego wartość spadłaby drastycznie. Obóz Kawhi zdaje sobie sprawę jaką obniżkę dostali gracze którzy liczyli na maksymalne kontrakty, ale ich wartość spadła przez problemy zdrowotne. Z tego względu przypuszczam, że Leonard będzie starał się zagrać minimum pięćdziesiąt meczy w przyszłym sezonie, by nie dołączyć do Cousinsa i Thomasa. Dodatkowo Raptors zyskali Dannego Greena, który może być pożytecznym role playerem w walce o mistrzostwo. Jego umiejętności w obronie mogą mieć znaczenie w rywalizacji z Milwaukee, Bostonem czy Philadelphią. Ryzyko w tej wymianie dla Raptors to prawdopodobne odejście Leonarda w przyszłe wakacje, ale trzon zespołu z Toronto nie jest w wieku w którym można czekać jeszcze przez kilka lat. Jeśli Leonard odejdzie, Raptors będą mogli zatankować ostatni sezon kontraktów Lowrego, Ibaki, Valanciunasa i Milesa które łącznie wyniosą szokujące ponad 80 milionów dolarów na sezon 19/20. Przed zespołem z Kanady istnieje więc możliwość szybkiej przebudowy nawet mimo utraty Leonarda w przyszłym roku, zwłaszcza przy utalentowanym pokoleniu młodych graczy takich jak Anunoby, Siakam czy VanVleet, którzy mogą stanowić podstawę przyszłego zespołu.

W końcu informacje dla nas najważniejsze - co Spurs zyskują na wymianie z Raptors?

Przede wszystkim trzeba spojrzeć w jakim miejscu San Antonio skończyło zeszły sezon. Do zespołu który wygrał 48 meczy i odpadł w pierwszej rundzie play offs z Golden State dołączy all star. W teorii więc drużyna powinna wejść na wyższy poziom i spokojnie utrzymać się w najlepszej ósemce zachodu. Kontrakt DeRozana obowiązuje jeszcze minimum dwa sezony (trzeci jest opcją gracza) tak samo jak Aldridge'a. To gwarantuje nam dwa lata na stabilnym poziomie, jednak nie daje wielkich nadziei na walkę o mistrzostwo. Pewnym minusem jest fakt, że obaj nasi gwiazdorzy opierają swoją grę na rzutach z półdystansu co w realiach obecnej NBA jest nieco niepokojące. Jednak nie tracę nadziei że Pop jakoś to ułoży. Nie zdziwię się zresztą jeśli DeRozan zacznie trafiać ponad dwa rzuty za 3 na mecz.

Jakob Poeltl może stać się lepszą wersją Thiago Splittera, może nawet Stevena Adamsa, a co za tym idzie użyteczną postacią w systemie Spurs. Nie ma co liczyć na to, że stanie się zawodnikiem wybitnym, ale Popovich potrafi dobrze wykorzystać białych, niezbyt atletycznych środkowych. Z wachlarza młodych zawodników Raptors, zdecydowanie wolałbym OG Anunoby'ego (jego wingspan to 229 cm, Leonarda 221 cm, pomyślcie jakim zawodnikiem mógłby stać się w Spurs) ale wydaje się, że był on poza negocjacjami. Żałuję za to, że nie udało się wyciągnąć Pascala Siakama, który ma potencjał na bardzo dobrego obrońcę na pozycjach 3-5. Poeltl jest zdolnym graczem, ale w dobie multipozycyjnej koszykówki ograniczenie do jednej pozycji to duża wada. Mam nadzieję jednak, że skorzysta z gry pod okiem Gasola i rozszerzy swój repertuar zagrań dodając umiejętność podania i rzutu z dystansu.

Do pakietu za Kawhi i Greena dorzucono też pick w pierwszej rundzie draftu 2019. Jest on zastrzeżony do 20 miejsca, więc otrzymamy go tylko jeśli eksperyment z Kawhi wypali. W innym przypadku zostanie rozmieniony na dwa picki drugorundowe w następnych draftach. Z tego powodu powinniśmy kibicować Raptors, bo w takim wypadku dostaniemy możliwość wyboru kolejnego młodego zawodnika, a Spurs zazwyczaj dobrze wybierają w pierwszej rundzie.

Podsumowując, wymiana Kawhi sprawia, że zyskujemy pewność przekroczenia pułapu pięćdziesięciu zwycięstw w sezonie przez dwa najbliższe lata. Do tego dodajemy młodego centra i pick z którego możemy wyciągnąć kolejnego pożytecznego zawodnika, a może nawet wspiąć się wyżej w drafcie oferując dwa picki w trzeciej dziesiątce za jeden w drugiej. Biorąc pod uwagę, że Lakers i Sixers nie zamierzali oddać nam swoich młodych zawodników, ten deal prezentuje się stosunkowo dobrze. Biorąc zawodnika już ukształtowanego zamiast młodych graczy czy pakietu picków Spurs deklarują jasno, że nie są zainteresowani przebudową w trakcie ostatnich lat kariery trenerskiej Popovicha. Teraz wszystko leży w rękach Popa i jego sztabu, w tym roku czeka ich wiele pracy nad dostosowaniem systemu do zawodników, którzy pojawią się w tym sezonie w San Antonio.

 

[Edit] Pojawiły się doniesienia, że Spurs żądali Embiida albo Simmonsa, jeśli to prawda to zachowali się absurdalnie, nikt nie zapłaci tej ceny za gracza z taką kontuzją nawet gdyby to był James. Wspomnianą wyżej paczkę z Sariciem, Fultzem i pickiem Miami wyceniam wyżej niż to co dali Raptors. Jeśli taka propozycja pojawiła się na stole, odmowę Spurs traktuję jako ukłon w stronę Popovicha i danie mu szansy na ostatnią próbę walki o mistrzostwo.

 

[Franek]