Newsy

Liga (chwilowo) bez wielkiej osobowości

13 październik 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

Liga (chwilowo) bez wielkiej osobowości

Jeszcze nie tak dawno ważny/rotacyjny gracz Utah Jazz, drużyny Playoffowej na Zachodzie, jeszcze wcześniej mistrz NBA i starter w składzie San Antonio Spurs a teraz z kontraktem we francuskiej drużynie Paris-Levallois. Nikt z ligowych drużyn nie przedstawił Diawowi oferty godnej rozpatrzenia i ten zmuszony jest wrócić do ojczyzny. Czy na dobre?

To już jest od dłuższego czasu wiadome, od około miesiąca, odkąd agent zawodnika potwierdził to, że zawodnik kolejny sezon spędzi we Francji. Bobo Diaw ma w kontrakcie jednak klauzulę, która pozwala mu opuścić zespół, jeśli w trakcie rozgrywek pojawi się lepsza oferta z NBA lub z Europy, choć tylko jeden kierunek może go intereoswać. 

Diaw ma 34 lata (pierwsze co wpisałem 45 lat) i od zawsze był to zawodnik o niestandardowych walorach fizycznych, ale mimo tego, że tu i tam miał więcej, nigdy nie przeszkadzało mu to zrobić kariery w NBA. 

Nawet na Eurobaskecie, słabszym w tym roku dla Francji prowadzonej przez ex Ostrogę Nando De Colo, Diaw pokazywał się inteligencją, wszechstronnością i ewentualne braki nadrabia sprytem.

Utah Jazz zaproponowali mu umowę dla weterana, którą Bobo szybko odrzucił i jeszcze w grze byli Toronto Raptors. Zespół z Kanady też nie mógł porozumieć się (prawdopodobnie finansowo) z Diawem, który postanowił wrócić do Francji, przynajmniej tymczasowo.

To nie była fizyka kwantowa:

Boże kochany, poproszę te czasy raz jeszcze:

Jedna z ciekawszych osobowości w lidze, człowiek pelen przygód, miłośnik wina, jak miał wakacje spędzał (i podpisywał kontrakty) na jachcie. Wiecie, że Diaw napisał i wydał książkę dla dzieci na temat hipopotamów?

Pamiętam wpis Jeffa McDonalda, czołowego beat-writera w SA o tym, że Boris Diaw ma pracującą maszynkę do cappuccino zainstalowaną w swojej szafce... bez żartu.

Miał ją także w Wielkim Kanionie.

Ostatnio wraz z Tiago Splitterem pojawił się na treningu Spurs, ale granie i pojawianie się na nim miało charakter sentymentalny, tak przypuszczam, bo obok nich był też Tim Duncan.

Bobo, byłeś i jesteś wielki!