Relacje

LaMarcus to potwór, Spurs wygrywają z Jazz

24 marzec 2018r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

LaMarcus to potwór, Spurs wygrywają z Jazz

Na na na. Spurs wygrali z Jazz po dogrywce 124:120, a LMA był KAPITALNY. Nasz lider (tak, lider) rzucił swoje rekordowe 45 punktów i świat wydaje się dziś taki piękny.

Zanim przejdę do rzeczy pozwolę sobie napisać, że Jazz mają jedne z najfajniejszych koszulek w jakich grają obecnie zawodnicy NBA - te kolory, te połączenia, podobają mi się na równi z koszulkami Miami Heat (tzw. Miami Vice). W dodatku, wczoraj wyszedł projekt kolejnej koszulki Jazz - tym razem w przewadze czarnej - która jest jeszcze lepsza - sprawdźcie sobie. Niestety, również moim zdaniem, koszulki alternatywne Spurs (te wojskowe) są jednymi z najbrzydszych w lidze. 

Okej, wojnę koszulkową przegraliśmy z kretesem, bilans z Jazz też mamy ujemny, bo 1:3, ale dziś obchodzimy święto LaMarcusa Aldridge'a, który nie pozwolił na sweep serii przed własną publicznością rzucając 45 punktów (z czego chyba 19 w pierwszej kwarcie i 28 w połowie) dodając 9 zbiórek i będąc wszędzie, a zwłaszcza tam gdzie być powinien dobry strzelec, wysoki strzelec. 

Wydaję mi się, że Jazz nie odrobili lekcji przed tym meczem - nie wolno puszczać takiego gracza, który ostatnio jest zdecydowanie "HOT", na jego pozycje i patrzeć czy rzuci, bo rzuci. Na szczęście dla nas, dziś LMA był liderem. Nie wiem co pisać - sam przecież wielokrotnie byłem niezadowolony z jego gry, z jego postawy, z jego humorków i chęci bycia nr 1 przed Kawhi'm. W obecnej sytuacji przychodzi mi jedynie wypluć te słowa i się zamknąć. LMA to potwór.

Nie chcę pisać o przebiegu meczu, bowiem każdy powinien sobie zobaczyć to spotkanie w związku z jego playoffowym "feelingiem", napięciem i presją zwycięstwa w obozie Spurs i Jazz. W każdym razie Ostrogi wygrały to cholerne spotkanie 124:120. To było szóste z rzędu zwycięstwo Ostróg, szóste w Alamo City, a 43. w sezonie. Na Zachodzie jesteśmy za OKC i Pelicans, którym dosłownie depczemy po piętach. Za nami są Wilki i właśnie Jazz - do tych zespołów mamy mało, bo mało, ale zawsze, nieco oddechu. Spurs robią co mogą, by w pierwszej rundzie ominąć Warriors i Rox, a może nawet wskoczyć na czwarte miejsce na Zachodzie. Kto wie?

Zostało nam dziewięć spotkań - czy zdołamy pod koniec sezonu mieć te 50 zwycięstw, które przecież zdobywamy od przeszło 20 lat? NIe wiem, to chyba nie jest takie ważne. Przed nami mecz z Bucks i Wizards i na tym się skupmy.

Trochę highlightów z nocy: