Relacje

LaMarcus, Mills błyszczą w meczu z Nets

18 styczeń 2018r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

LaMarcus, Mills błyszczą w meczu z Nets

Spurs wygrali. To dobra wiadomość. Z nieprzewidywalnymi, nie będącymi już chłopcami do bicia Netsami. Robi się ciekawiej. LMA rzucił 34 punkty, Mills trafił 7 trójek a Gasol miał prawie triple double. Magia.

Zanim przejdę do recapu z arcyfascynującego pojedynku z Nets, pozwolę sobie napisać kilka zdań o sytuacji z Kawhi Lenardem.
Jak już zdołaliście się zapewne dowiedzieć, nasz ulubiony gracz Spurs nie zazna ponownie gry przez bliżej określony czas z powodu rehabilitacji kontuzji ścięgna mięśnia czworogłowego. Kontuzji, która wyeliminowała Kawhi’ego z pierwszych 27 meczów tego sezonu, a po powrocie nie dała mu grać w pełni sił i możliwości przez całe dziewięć spotkań. Zgodnie z tym, co mówi Pop, Kawhi’emu nie odnowiła się kontuzja – to raczej czynności prewencyjne związane z rehabilitacją wynikające z faktu, że Leo uskarżał się na bóle kilka godzin po meczach, a nawet następnego dnia. Wiadomość, która wczoraj trafiła do mediów, jest jedną z najbardziej dołujących w tym roku. Niektórzy, w tym ja, zaczynają nieco panikować w obawie, że Leo może nie wrócić do końca sezonu. Nie chcę myśleć o playoffach bez Leonarda…… Jednak chcę, by Leo wrócił spokojnie do swojej formy bez narażania się, ryzykowania, nie za wszelką cenę (tj. tych parę miejsc w tabeli Zachodu). Ogólnie ten sezon nie należy do najbardziej szczęśliwych pod względem zdrowotnym biorąc pod uwagę ostatnie 20 lat. W 1997 już przeżyłem sezon bez Davida Robinsona, który złamał nogę – uwierzcie mi, to był koszmarny rok, 21 wygranych, Dominique Williams w składzie Spurs, wow, co za wspomnienia – rok później mieliśmy już Duncana w składzie. Wracając do Leonarda – niektórzy upatrują jakiś spisek i węszą, że może to specjalnie jest skomponowane pod LaMarcusa Aldridge’a….. Co o tym sądzicie? Też Wam śmierdzi ta sprawa?
Mecz z Nets był poniekąd blow outem, do momentu kiedy Nets otrząsnęli się z niemożności trafiania do kosza i postawili wszystko na jedną kartę podkręcając tempo gry i rzucając trójki. Dzięki temu odrobili 17 punktów straty i w czwartej kwarcie mieli już Spurs na widelcu. Na szczęście Ostrogi zagrały spokojnie swoje i dobili rywala z Brooklynu.
LMA zagrał kolejne kapitalne zawody – 34 punkty, 8 zbiórek – był nie do powstrzymania, był najlepszym zawodnikiem na boisku, był MVP. Ciekawe czy wystąpi w All-Star Game i ciekawe czy dostanie statuetkę MVP ligi (śmieszek). W sumie LMA ciągnie na swoich plecach cały zespół, rozgrywa najlepszy sezon w barwach Spurs, gra stabilnie, mądrze, zna swoje mocne strony i stał się Spursem (w końcu). Cicho robi swoje, nie gwiazdorzy, wydaje się, że odpowiada mu tak rola w zespole.
Patty Mills trafił dziś siedem trójek (najwięcej w tym sezonie spośród wszystkich Spursów), a Pau Gasol miał 13 punktów, 12 zbiórek i siedem asyst. Brawa należą się także D-Murray’owi oraz Tony Parkerowi – zagrali świetnie, nie wybitnie, ale stanęli na wysokości zadania. 
W meczu nie zagrał, oprócz Leo, Manu i Rudy Gay, którzy leczą swoje kontuzje, te mniejsze i większe.
W kolejnym meczu Spurs spotkają się z trudnym rywalem z północy – Toronto Raptors. Ważny mecz.

Trochę highlightów z nocy TUTAJ