Relacje

Kolejna zaprzepaszczona szansa, Król, Lakers, lepsi od Spurs

6 grudzień 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Kolejna zaprzepaszczona szansa, Król, Lakers, lepsi od Spurs

I znów tylko blisko. Znów stracona szansa. Zbudowanie przewagi wymagało momentum, które Spurs złapali w trzeciej kwarcie, było jednak niewystarczające. Można powiedzieć, że w czwartej kwarcie królował król i wytłumaczyć porażkę, podnieść głowę. Na koniec dnia, wolę taką porażkę niż oglądanie kolejnego -30 meczu. To jest po prostu zbyt smutne.

SAN ANTONIO 113, LOS ANGELES 121

Rudy Gay po niesamowitym jak na niego zakończonym bez punktów meczu z Utah Jazz w 18 minut zdobył, ot tak, 31 punktów z Lakers. 

WTF z tymi Spurs. To było najwięcej punktów Rudego od 1 lutego 2016 roku.

DeRozan miał o jeden punkt więcej, 32, mniej podawał (tylko trzy asysty przy 27 oddanych rzutach) i był też LaMarcus Aldridge. Szybko zlapał dwa faule w pierwszej kwarcie, zakończył mecz z ładnym 21 i 9, dobre minuty znów dał Poeltl (6 punktów, 8 zbiórek) i ten mecz długo mógł być do wygrania.

Zabrakło broni. Amunicji. Bo powstrzymać Lakers udawało się przez długi czas. W trzeciej kwarcie po layupie Gay'a było nawet 74-66 dla Spurs, po raz pierwszy naiwnie myśląc, że ten mecz może uda nam się, jak za starych czasów skończyć czymś w stylu 101-98.

Nic z tych rzeczy.

Kiedy Rudy Gay w trzeciej odslonie grał, miał w niej 16 punktów i 6 zbiórek. Kiedy usiadł na ławkę, Lakers zrobili szybkie 8-2 w niecałe 90 sekund po jego przerwie. Niemalże jużbył remis.

Dla kontrastu, LeBron w samej czwartej kwarcie zdobył 20 punktów - trafiając trójkę z ręką przed twarzą, trójkę w stylu 'jestem Steph Curry i mogę rzucać skąd tylko k.rwa chce', kilka boskich wjazdów pod kosz czasami z faulem, a czasami bez jego otrzymania 

Lakers przez dłuższy czas grali bez Brandona Ingrama, który podkręcił swoją kostkę po pięciu minutach gry i powoli zamieniają minuty JaVale'a McGee grającego jako starter (4/4 z gry i -21) na +28 Tysona Chandlera, nie oddającego nawet rzutu z gry. O mamo.

Davis Bertans trafił trzy trójki bez krycia w pierwszej połowie, a potem, był już bez punktu. Marco Belinelli grał siedem minut w pierwszej połowie i ani jednej w drugiej. Do tego tylko 2 z 12 celnych trójek Millsa z Forbesem i alleluja. 

Dajcie tej drużynie troche ciała w obronie!

W piątkową noc szansa na rewanż.