Relacje

Kolejna dogrywka dla Spurs, kluczowe rzuty DeRozana

30 październik 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Kolejna dogrywka dla Spurs, kluczowe rzuty DeRozana

San Antonio Spurs we wtorkową noc podejmowali swoich kolegów z Teksasu, Dallas Mavericks, a te pojedynki od pewnego czasu są bardziej zacięte niż powinny (8 na 9 ostatnich meczy rozstrzygało się różnicą 7 bądź mniej). I także nie inaczej było tym razem, a do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niej, prowadzeni przez DeMara DeRozana, Spurs w końcu przechylili szalę na swoją korzyść i mają kolejną już cenną wygraną.

DALLAS 108, SAN ANTONIO 113

Zawsze lepszy humor towarzyszy po wygranych spotkaniach, prawda? 

Spurs w pierwszej połowie oddali tylko trzy rzuty z dystansu. W tym samym czasie Warriors pobijali rekord trójek w historii. 53-45 - wynik do ht wziął się zatem z takiej klasycznej, starej wersji koszykówki - ścięcia za plecami, izolacje w post up, rzuty 'z łokcia', kontestowane dobrze rzuty, jakaś okresowa lepsza obrona. W tej edycji Spurs prowadzą naszą grę czołowi gracze na póldystansie, więc może to nie zaskoczenie, co?

"DeRozan jest jednym z najlepszych graczy, opierających swoją grę na rzucie za dwa punkty. Jest świetnym graczem. All-Starem, ładnie się przywitał tutaj w San Antonio." - Rick Carlisle

Ten sam DeRozan miał szansę by mecz w ostatniej akcji nie przeszedł do dogrywki, ale był dobrze kontestowany przez Harrisona Barnesa. Za to zrobił to co do niego należało w dogrywce i rzucił 6 z 13 punktów drużyny. DeRozan jest obecnie w TOP6 w NBA pod względem punktów i asyst, trzyma pozycje w obronie i można wyliczać tylko ile jest jeszcze możliwości by poprawić grę drużyny.

Było sporo dobrych znaków od naszej obrony dzisiejszej nocy. W pierwszej połowie Spurs trzymali Mavs i nie dali im się rozstrzelać, wymuszali także nieźle straty, o nie pozwoleniu DeAndre Jordanowi latać już nie wspominam. Dante Cunningham dostał miejsce w piątce i Pop miał pomysł by wzrostem wygrać mecz. Cunningham bronił Doncica i choć ten zdobył career high 27 punktów przejmując grę Dallas (!) to raczej zadanie wykonane.

Na rozpoczęciu drugiej połowy Spurs już nie utrzymali swojej defensywnej prezencji. Mavs poszli w serial punktowy 17-3 i przejęli prowadzenie w meczu. Niemal za każdym razem osiągali wolne pozycje do rzutu. Spurs poprawili się w czwartej kwarcie, ale ten mecz nigdy nie powinien mieć takiego scenariusza.

Wątpie też by Gregg Popovich ustalił jedną, stabilną wyjściową piątkę w najbliższym czasie. Czasami będzie to small ball na jaki nas stać, a czasami będzie to Cunningham. O zamieszaniu na pozycji PG też lepiej nie mówić. To było piękne marzenie mieć Rudy'ego Gaya i Kawhi Leonarda, obu zdrowych na parkiecie, ale tyle rzeczy poszło nie tak, że ... zostało nam oglądać tylko tego pierwszego jako skrzydłowego.

LaMarcus Aldridge mocno nie miał dnia, 6-17 z gry i jakimś cudem dobite do 20 punktów. Nie miał zlego meczu, ale też na pewno nie miał najlepszego. Przede wszystkim LaMarcus Aldridge ma pomysł na siebie w tej drużynie i znajduje powody by go nie ściągać z parkietu.

Jakiś osobny artykuł należy napisać do gry Marco Belinelliego w koszulce Spurs, bo na razie tego gracza ogląda mi się cudownie.

Spurs mają to.

A Doncic będzie wisienką na torcie tej ligi.