Relacje

Gramy gramy a na końcu LeBron i tak wygrywa...

5 luty 2020r. dodane przez Michał Boguś

Gramy gramy a na końcu LeBron i tak wygrywa...

Niestety, Spurs trafili na świetnie dysponowanych Lakers albo na Lebrona który nimi kierował..

Czasami jest tak, że pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Taką przeszkodą zeszłej nocy okazał się Lebron który mimo 35 lat na karku wciąż potrafi nas zadziwić. Flirtując z triple-double ustrzelał 36 punktów w tym 6/9 zza łuku. Jak to poczciwy staruszek Pop powiedział: „Mnie już nic nie zaskoczy, ale myślałem, że z jego strony widziałem już wszystko.” Takie mecze trzeba traktować trochę inaczej.

Pierwsza połowa na -10, czyli trochę klasyk z początku sezonu gdzie drużyna grać ofensywniej zaczynała w drugiej połowie. 39 punktów w dwie kwarty to trochę jak cofnięcie kilkanaście lat wstecz, wynik trochę retro. W czym leżał problem? Wydaje się, że w decyzyjności i skuteczności. jak przykładowo przestrzelone trzy próby za trzy Millsa w przeciągu 60 sekund. Come on!

Druga połowa. Myślałem, że coś drgnie, jakieś wyostrzenie celowników, więszka agresja. Okazało się, że Lakers dalej grali swoje a my swoje. To nie jest tak, że nie ma plusów, tylko to plusy które moim zdaniem zaowocują w następnym sezonie o ile dojdzie do zmian kadrowych, przez które rozumiem wymianę liderów zespołu. Znalezienie zawodnika który będzie prowadził zespół za rękę w trudnych momentach i z przytomną głową realizował założenia Popa. Trochę na myśl ciska mi się Chris Paul za czasów gry w Clippers, trochę taki Conley za czasów jego występów w Memphis. Mam wizję takiego pewnego rozgrywającego, nienagannego technicznie. Czekamy, koniec transferowego ,,szaleństwa" już tuż tuż, oby tym razem Spurs zrobili szum ;)

Pozdrawiam, Michał