Relacje

Gdyby mecz trwał chwilę dłużej.. San Antonio Spurs na wakacjach

25 kwiecień 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Gdyby mecz trwał chwilę dłużej.. San Antonio Spurs na wakacjach

San Antonio w meczu nr 5 zrobili niemal wszystko w defensywie co planowali robić w tej serii - zmusili rywala by ktoś inny niż Kevin Durant czy Klay Thompson oddawał rzuty, nie daliśmy się zabiegać i grać szybkiej koszykówki, Manu Ginobili grał cierpliwie a LMA w końcówce był skuteczny w comebacku. Jednakże ziściło się to, co niemal dyskwalifikowało Ostrogi od pierwszego meczu - brak ofensywnych opcji.

Spurs, kiedyś mistrzowie gry pick&roll i skuteczności z dystansu + TOP10 obrona w lidze - tak właśnie zameldowaliśmy się dwukrotnie z rzędu w Finałach NBA.

Teraz, od dwóch lat wyrzucają nas mistrzowie nowej gry w NBA i pokazuje jak różnica talentu może zrobić różnicę w decydujacych fazach. To 0-4 i 1-4 z GSW.

SAN ANTONIO 91, GOLDEN STATE 99

​Spurs byli postawieni w zadaniu niemal niemożliwego do wykonania - postawić się i wygarnąć zwycięstwo z hali Oracle i wrócić raz jeszcze do AT&T Center by tam wytargać kolejne zwycięstwo. Niestety dla nas, to zadanie, choć były nadzieje, skończyło się tylko marzeniem.

Spurs oficjalne rozpoczęli wakacje.

W tej serii, bez swojego najlepszego gracza, San Antonio byli z góry na przegranej pozycji a do tego to jak zakończyliśmy sezon (14 zwycięstw na 41 meczy poza domem) przełozyło się na sezon playoffowy. Warriors, cóż, to nadal obrońcy tytułu mający trzech All-Starów.

Gdyby nie ten start meczu 0-9...

Ale dużo jest gdybania. Spurs oddali aż 20 dystansowych rzutów w pierwszej połowie, trafili tylko 5 z nich. Zamiast prostych punktów w ataku, Ostrogi gubiły piłkę bądź zostali przyblokowani przy obręczy co odbijało się punktami w odpowiedzi rywala. To mocno podcinało skrzydła.

Klasycznie, podwajany był LaMarcus Aldridge w pomalowanym za każdym razem gdy grał jeden na jeden tyłem do kosza, Warriors także switchowali obrońców na nim, Green, Durant, Looney, McGee czy nasz stary kolega David West. Aldridge w drugiej połowie był niemal bezbłędny (30 punktów i 12 zbiórek), należą się brawa za przygotowanie Warriors w tym elemencie.

Patty Mills wszedł w tej serii w większe buty, w całym sezonie mocno wykorzystywany, trafił w tym meczu kilka trudnych rzutów i to aż 4 trójki, kilka razy wchodził agresywnie pod kosz, był w najlepszym lineupie tego meczu - Mills, Gay, Aldridge, Green i Ginobili.

Ale gdzie ten comeback? Mimo zejścia ze stratą -15 na czwartą kwartę, Spurs wracali, wracali i wrócili, zaliczyli serię punktową 14-4 i było tylko 91-93 na 57s przed końcem (LMA prowadził ten ostatni run Spurs, zdobył wtedy 11 punktów). Dopiero w kolejnej akcji Kevin Durant miał daggera, trafiając trudny rzut nad dobrze broniącym raz jeszcze Duranta Rudy'm Gay'em.

Manu Ginobili.. 

To mógł być jego ostatni mecz w tym sezonie (10 punktów, 5 zbiórek i 7 asyst) grając ostatnie akcje jak playmaker Spurs, bo tak Ettore Messina mu ufa (wcześniej Kinder Bologna). Kto wie, może jeszcze wróci..

Ciężko ocenić czy Rudy Gay wykorzysta swoją opcję zawodnika na kolejny sezon, nie jest tak dobry jak Kevin Durant i to nie jest niespodzianką. Ale grał bardzo dobrze przeciwko MVP Finałów tej serii  Dobrze kontestował jego rzuty, atakował wolniejszych albo niższych obrońców gdy miał do tego okazję. Jak się zamieszanie z Leonardem skończy tego też nie wiemy, ale zostaje furtka nadziei, że zobaczymy jeszcze tych panów razem i to będzie wyjątkowe.

Młodzi Spurs, Murray, Anderson i Bertans - nikt nie odmienił gry Spurs ani nikt z nich nie był nawet dobrym zadaniowcem. Anderson po dobrym sezonie w roli tego, który wszedł w buty Leonarda więcej razy był nieporadny niż miał celnych rzutów z gry. Davis Bertans nie był dobrym matchupem na silnych i mocniejszych Wojowników, a Dejounte Murray zachował miejsce w piątce ale nie był podstawowym zawodnikiem, a Ettore Messina chował go w obronie na Draymondzie Greenie.

Starsi zawodnicy jak Parker czy Gasol też raczej są wypluwani przez tak dobry zespół jak Golden State Warriors. I choć panowie są przydatni w sezonie zasadniczym przeciwko wielu, wielu zespołom, nie są game changerami grającymi wielkie minuty w decydujących czasach. Czy jest szansa, że za rok Gasol, który jest pod kontraktem będzie lepiej dostosowany do standardów nowej NBA?

Parker już nie ma tego efektu zaskoczenia w nogach, który pozwalał mu przez lata pokonywać rywali, mijać ich albo ich obkręcać. Nie jest też dobrym strzelcem z dystansu i od lat dwóch, trzech, jest minusowym obrońcą w tej lidze. 

Będzie ciekawe co Spurs wymyślą by za rok lepiej mierzyć się z takimi drużynami jak Warriors, Rockets, Pelicans.

A póki co wakacje. Czy macie swoje drużyny, którym będziecie kibicować w tych Playoffach?