Relacje

Dopisujemy kolejną, wyjazdową porażkę

20 listopad 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Dopisujemy kolejną, wyjazdową porażkę

Zgodnie z wieloma przepowiedniami, Spurs w drugim meczu back-to-back ulegli niewygodnym jak zwykle Pelicans, a Anthony Davis przyćmił LaMarcusa Aldridge'a i mimo dobrego startu, to kolejna porażka do kolekcji.

SAN ANTONIO 126, NEW ORLEANS 140

Niektóre porażki będą bardziej bolały niż te inne.

Ale grając w b2b i na terenie Pelikanów, była do przewidzenia zaraz po ustaleniu rozkładu kalendarza Spurs. Dobry start trzymał Ostrogi w tym meczu do przerwy, co dla niektórych już było zaskoczeniem, ale Pop miał pomysł w głowie by nie przegrać tego meczu, bo w meczu dzień po dniu nie dostał wolnego Rudy Gay ani też nie grał limitowanych minut.

Pewnie ten mecz szybciej ustalony miałby wynik wcześniej gdyby też szybciej zaczął grać najlepszy, zdecydowanie najlepiej wyszkolony wysoki w lidze, Anthony Davis. W drugiej połowie się ożywił, przejął kontrolę w meczu i brał co jego, skończył z 29 punktami i miał przede wszystim ciągłe, ciągłe wsparcie od swoich kolegów.

Julius Randle gdy tylko wpuszczony z ławki, powodował tonę problemów dla San Antonio i w 25 minut miał 21 punktów oraz 14 zbiórek, a także 10 asyst. Coś nie do pomyślenia. Jrue Holiday zdrowy to też jeden z najlepiej zmieniających tempo gry w tej lidze, więc po prostu Spurs ulegli z bardzo dobrym zespołem, tak to można napisać.

Gdy tylko rozpoczęła się druga połowa, Davis przeszedł z tylnego siedzenia na przód, Mirotic się robił coraz gorętszy, Randle i Moore trafiali raz po raz, ale generalnie jednego nie jestem w stanie zrozumieć.

Spurs wygrali kwartę pierwszą, 39-30. Wygrali także z Pelsami zbiórki, a mogłem iść tu o zakład, że będzie inaczej (Spurs grali nadal tylko na jednego wysokiego, poza kilkoma minutami z Poeltlem, Gasol nadal poza składem), choć to, że w meczu grał Rudy Gay trochę te szanse wyrównało. Spurs także mieli więcej celnych trójek w meczu.

Mimo wszystko, San Antonio straciło 140 punktów w meczu koszykówki.

Pelicans byli ciągle pod kontrolą.

DeRozan i Rudy Gay zdobyli 38 punktów, z 37 rzutów. Patty Mills grał nie dłużej niż 15 minut a i tak nawalał. Aldridge tak jak przypuszczałem, rywal rywalowi nie równy, po świetnym meczu z Warriors, najlepszym od dwóch tygodni, dziś z 7 punktami w 30 minut. O mamo.

Wielkie brawa dla Spurs za aż 5-5 za trzy bezbłędnego tutaj Dante Cunninghama, który ostatnio gra coraz śmielej i zbiera dobre minuty, ale też sprawia, że jakąś wersję 3-and-D w zespole jednak mamy. 5 trójek także zasadził Bryn Forbes. Poeltl nieco lepiej w końcu, 11 punktów.

Przed meczem Pop przekazał do mediów informację, że nadal brakuje tygodni zanim Lonnie Walker IV wróci do gry ale już teraz zaczął biegać. Czekam.

Dobrego popołudnia.