Relacje

Defensywna ułomność Spurs, delegacja ponownie na minus

2 grudzień 2019r. dodane przez Paweł Ostrowski

Defensywna ułomność Spurs, delegacja ponownie na minus

Moja prośba, by z zawodników nie uleciała pewność siebie i agresja z meczu z Clippers została skwitowana mocnym żartem. Spurs, grając bez LaMarcusa Aldridge'a po raz pierwszy w tym sezonie, przegrali wszystkie cztery kwarty meczu w mieście, gdzie koszykówkę chcą dopiero wskrzeszać, a prawdziwe lanie zaczęło się po przerwie i DeMar DeRozan, który w ostatnich występach spędzał około 35 minut na parkiecie i wyglądał jak jedyna nadzieja Ostróg tak łatwo dostając gwizdki lub zdobywając punkty, miał ich 17 do przerwy, dołożył po przerwie ledwie trzy, bo Pop zdjął go na mały odpoczynek, a wracać już nie było po co...

SAN ANTONIO 98, DETROIT 132

Spurs po oddaniu 97 punktów z Clippers oddali 132 punkty Pistons, którzy nie są na czele ligi a do tego meczu mieli bardzo podobny bilans (6-13). Zagraliśmy bez Aldridge'a, więc pierwsza piątka raz jeszcze składała się z Rudy'ego Gaya jako wysokiego skrzydłowego, trójki niskich - White, Forbes i DeRozan oraz wskoczył do piątki Poeltl. Już na starcie pojedynki ze smokiem Drummondem, demonem zbiórek wygladało to jak mismecz, ale łatwość, z jaką gracze gospodarzy dostawali się w pomalowane była osłabiająca.

Nie jestem żadnym trenerem koszykówki ale jeśli Gay broni Griffina, a Poeltl Drummonda, Drummond postawi wysokiego picka, Griffin lubi stać na obwodzie obecnie, to nasze pomalowane to jedna wielka otwarta przestrzeń do atakowania, yup?

I teraz w zależności kto czuł się ze swoim rzutem pewnie wjeżdzał albo pod kosz do końca i albo czując oddech ganiającego obrońcy za sobą, odgrywał na obwód. Spurs byli ciągle albo spóźnieni, albo pomyleni w rotacjach, dostając cęgi już od pierwszych minut, gdzie Luke Kennard, który trafił 5 trójek przed spotkaniem ze Spurs, powinien dostać specjalną opiekę, a dostawał wolne pozycje do trójek. Nie chcesz takich akcji na wyjeździe.

Poeltl miał zmiennika w osobie do tej pory zakurzanego Eubanksa i to nie do końca jego wina, ze miał najgorsze w zespole -27 w małych punktach. Jedyny okres, kiedy Spurs trzymali jeszcze się w miaaaare blisko, to fragmenty gdy łatwe gwizdki dostawał DeRozan, z dużą nonszalancją zdobył 17 punktów do przerwy. Strata wtedy wynosiła do przerwy jeszcze -8, 51-59. Wierzyłem do końca. Przejechałem się jak 'zawsze'?