Relacje

David Bertans ojcem sukcesu San Antonio w meczu z Kings

9 styczeń 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

David Bertans ojcem sukcesu San Antonio w meczu z Kings

To całkiem prawdopodobne, że Spurs wyjechaliby z hali Golden 1 Center bez zwycięstwa gdyby nie pewien sharp-shooter z Łotwy. W piątym meczu w siedem nocy i z ogromnymi brakami kadrowymi (odpoczywającego Manu Ginobiliego zamienił trupek Tony Parker) Spurs wyglądali bez wystarczającej energii by wykorzystywać swoje przewagi.

SAN ANTONIO 107, SACRAMENTO 100

I z trupkiem Parkerem Spurs zaczęli 1-9 z gry. To było okropne. A trupek Parker wczoraj odpoczywał. Dziś nie miał nawet humoru. A do tego kontuzjował kostkę w drugiej połowie i skończył mecz w szatni.

Takich przestojów w meczu było kilka i wtedy myślami jestem w jakimś innym świecie, np. takim, że Gregg Popovich odda prowadzenie zespołu nawet komuś z wewnątrz jak Ime Udoka (to kwestia czasu zanim Ime znajdzie pracę jako główny coach) czy Ettore Messina. Nawet nie na zawsze, a na chwilę. Wstrząsnąć tym zespołem, dać mu jakiś powiew świeżości.

Spurs zaczęli w tej pierwszej połowie podawać do Aldridge'a, który zdobył 10 punktów w pierwszej połowie ale wraz z nim jedyny, który zdobywał punkty na dłuższą metę dla San Antonio to Davis Bertans. Jego 12 punktów trzymało drużynę w bliskiej odległości od Kings, którzy co prawda wyciszyli Zacha Randolpha (ex Grizzlie) ale dali poskakać Willie Cauley-Steinowi na 14 punktów i Bogdanovicowi na jego 12 oczek. 

Wyglądało to na kolejną porażkę, ale pierwsza połowa to była tylko wstawka w tym co potrafi dwójka Aldridge/Bertans.

Bertans był gotowy na wszelaką pomoc dla zespołu mając najwięcej w karierze aż 28 punktów, mając aż sześć celnych trójek i 11-15 z gry w całym meczu. Bertans jak lider oddawał rzuty, bez zawachania, ale też to były dobre rzuty. Dobre tzn, wygenerowane przez kolegów, niewymuszone, dobre tzn. kiedy mógł podać do lepiej otwartego kolegi zrobił to. Bertans miał w meczu 3 asysty.

W meczu gdzie Kings grali większość meczu na dwóch wysokich - Cauley-Stein, Z-Bo i Koufos - to był dobry pomysł grać stretch czwórką duże minuty i szukać mismatchy.

Spurs nie robili tego dłuższą chwilę i powiem tak - Spurs mają w rotacji graczy podobnych, ale tylko z Bertansem widzę tak obowiązkową współpracę na lata. Myślę tu o graczach jak Rudy Gay i Kyle Anderson, graczy, którzy wyprzedzali go nie raz w rotacji. Nie ważne czy był, czy nie był w zdrowiu Kawhi Leonard.

Tak jak niesamowitym wysokim jak na obecne czasy NBA jest LaMarcus Aldridge - poważnie, jestem pełen podziwu dla jego umiejętności i prowadzenia ciała - tak w drugim roku gry Bertansa wsiadam do jego bandwagonu. 

Bertans jednak ma coś na co ja mogę ale inni nie muszą przymykać oko. Bertansa nie ma na deskach. O zbiórkach ofensywnych zapomnijmy, chyba, że tych szczęśliwie podbitych. I to był chyba jego pierwszy mecz na 0 zbiórek w sezonie. Szybki check - bląd, nie pierwszy ale na pewno pierwszy przy tak wielu minutach spędzonych na parkiecie. 

W styczniu gra 18, 31, 27, 28, 31 minut.

W tym czasie nie zszedł niżej niż 4 zbiórki na mecz.

Patty Mills (14 punktów) i Bryn Forbes (12) także kończyli mecz i byli na parkiecie gdy Spurs pozamiatali serią punktową 16-3 na koniec meczu.

Poniżej highlight z meczu, obejrzyjcie bo warto, ale od drugiej połowy.